Polskiej gospodarce do sielanki daleko

opublikowano: 18-06-2017, 22:00

Dynamika PKB wygląda nieźle, ale na horyzoncie widać oznaki nierównowagi, uważa Mirosław Gronicki, były minister finansów.

W pierwszym kwartale tego roku polska gospodarka urosła o 4 proc. w ujęciu r/r. To więcej, niż wynosi wieloletnia średnia (3 proc.) i zdaniem Mirosława Gronickiego, ekonomisty i ministra finansów w rządzie Marka Belki, powyżej tego poziomu powinien się zakończyć także cały rok. Ekspert szacuje, że w 2017 r. PKB Polski wzrośnie o 3,2-3,6 proc. Ocena kondycjigospodarczej kraju nie może jednak, jego zdaniem, opierać się tylko na wskaźniku PKB, bo rzeczywistość jest zdecydowanie bardziej skomplikowana.

Dynamika PKB wygląda nieźle, ale na horyzoncie widać oznaki nierównowagi, uważa Mirosław Gronicki, były minister finansów
Zobacz więcej

Dynamika PKB wygląda nieźle, ale na horyzoncie widać oznaki nierównowagi, uważa Mirosław Gronicki, były minister finansów Leszek Szymański/PAP

Według Mirosława Gronickiego, w średnim terminie problemem może być rozgrzany rynek pracy. Rekordowo niski poziom bezrobocia, a w konsekwencji wzrost presji płacowej i umocnienie pozycji pracownika cieszy zatrudnionego, ale pracodawcy szukającemu rąk do pracy (zwłaszcza do prostych zajęć) może spędzać sen z powiek.

— Niepokoi także niska stopa inwestycji, która jest jedną z najniższych w Unii Europejskiej, wyjątkowo niski wzrost wydajności pracy czy wzrost deficytu strukturalnego [to deficyt budżetowy skorygowany o wahania cykliczne — red.] — wylicza Mirosław Gronicki.

W pierwszej kolejności, już w tym roku, odczuwalne mogą być problemy związane z gwałtownym wzrostem udziału wpływów podatkowych z tytułu VAT w relacji do PKB. W pierwszym kwartale tego roku było to około 9,6 proc., a więc ponad 2,5 pkt. proc. więcej niż rok wcześniej. Druga sprawa to transfery unijne.

— Jeżeli wpływy z VAT będą rosły w obecnym tempie [od stycznia do kwietnia fiskus zebrał 56,8 mld zł, a więc o jedną trzecią więcej niż rok wcześniej — red.], a wydawanie pieniędzy z unijnej kasy nie przyspieszy, należy liczyć się z negatywnym wpływem na popyt finalny i kilkuprocentowym szokiem recesyjnym — uważa Mirosław Gronicki.

Barometrem wykorzystywania unijnych pieniędzy są przede wszystkim inwestycje firm. W pierwszym kwartale spadły o 0,4 proc. r/r. Plan budżetowy na ten rok zakłada zaś 8-procentowy wzrost.

— To raczej nie będzie wykonane, ale też nie powinno być w tym roku tak źle jak w ubiegłym — mówi były minister finansów. W 2016 r. przedsiębiorstwa wydały na inwestycje 121 mld zł, a więc o 11,5 proc. mniej niż rok wcześniej. Z drugiej strony, pozytywnie na PKB w tym roku mogą wpływać otrzymywane świadczenia społeczne. Chodzi przy tym nie tylko o kontynuację programu 500+, ale również spodziewany w czwartym kwartale wzrost emerytur i związanych z tym świadczeń (za sprawą obniżki wieku emerytalnego).

W dłuższym terminie zaprocentować może także stopniowy wzrost stopy oszczędzania, która jest stosunkiem oszczędności do dochodu rozporządzalnego, a więc tego, który zostaje w kieszeni po opłaceniu podatków i różnego rodzaju składek. Buforem jest także eksport, wspierany dodatkowo przez ożywienie gospodarcze w krajach strefy euro.

— To ewidentny sukces naszej gospodarki. Dzięki wysokiej dynamice eksportu od kilku lat mamy nadwyżkę w bilansie handlowym. Należy jednak podkreślić, że w ostatnich kwartałach przyspiesza także import, a ten ciągnie bilans w dół — mówi Mirosław Gronicki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu