Polsko-francuska przepychanka w energetyce

Faworytami w wyścigu po należące do Francuzów kluczowe aktywa energetyczne w Polsce są międzynarodowe fundusze inwestycyjne i czeski EPH. Ministerstwo Energii chce zablokować ich sprzedaż

W tle głośnego polsko-francuskiego sporu o caracale temperatury nabiera konflikt o wadze nieco mniejszej, ale też politycznej. W kluczową fazę weszła sprzedaż polskich aktywów energetycznych, należących do francuskich koncernów EDF i Engie, w których udziały ma francuskie państwo. Oferenci, którzy złożyli najlepsze oferty, nie podobają się Ministerstwu Energii.

POTRZEBUJĄ NA ATOM: EDF, którego prezesem jest Jean-Bernard Levy, to 
największy wytwórca energii na świecie. Strategię oparł na nowych 
inwestycjach, m.in. w atom w Wielkiej Brytanii, co wymaga wyprzedaży 
aktywów. Dziennik „Les Echos” donosił, że do 2020 r. grupa chce sprzedać
 aktywa o wartości 10 mld EUR. Wyprzedaż w Polsce to część tego procesu.
Wyświetl galerię [1/2]

POTRZEBUJĄ NA ATOM: EDF, którego prezesem jest Jean-Bernard Levy, to największy wytwórca energii na świecie. Strategię oparł na nowych inwestycjach, m.in. w atom w Wielkiej Brytanii, co wymaga wyprzedaży aktywów. Dziennik „Les Echos” donosił, że do 2020 r. grupa chce sprzedać aktywa o wartości 10 mld EUR. Wyprzedaż w Polsce to część tego procesu. Bloomberg

— Francuskie aktywa energetyczne powinien kupić inwestor wiarygodny i stabilny gwarantujący utrzymanie tego profilu działalności w Polsce w perspektywie długoterminowej — mówi „PB” Krzysztof Tchórzewski, minister energii (więcej w wywiadzie obok).

Oferty wysokie, ale niechciane

EDF sprzedaje, w dwóch osobnych transakcjach, elektrownię Rybnik oraz grupę kilku elektrociepłowni, Engie zaś szuka kupca na elektrownię Połaniec. Wszystkie trzy procesy toczą się już od wielu miesięcy. Najbardziej zaawansowana jest sprzedaż elektrowni Rybnik — koncern podpisał już wstępną umowę z czeską prywatną firmą EPH i, jak twierdzą nasze źródła, „wkrótce” ma dojść do podpisania umowy ostatecznej. Tymczasem Ministerstwo Energii nie kryje, że Czesi mu się nie podobają. Według naszych źródeł, bardzo blisko podpisania wstępnej umowy na zakup aktywów ciepłowniczych EDF jest australijski fundusz IFM. Partner Veolii w Polsce negocjuje już od kilku tygodni. Otrzymał wyłączność na negocjacje po wycofaniu się innych oferentów — czeskiej firmy CEZ oraz fińskiej Fortum. Ministerstwo Energii kręci jednak nosem na kupno strategicznego aktywa energetycznego przez fundusz inwestycyjny, który — jego zdaniem — nie daje gwarancji utrzymania pracy elektrowni systemowej. Wartość obu aktywów EDF, które w 2015 r. osiągnęły 220 mln EUR zysku EBITDA, szacuje się na ponad 1 mld EUR. Gros tej wartości przypada na aktywa ciepłownicze. Finiszuje też Engie. Nasze źródła wskazują, że w pierwszej połowie listopada koncern chce podjąć decyzję o wyborze najkorzystniejszej oferty na zakup elektrowni Połaniec, a duże szanse ma Sunningwell, firma doradcza Marka Frydrycha, który twierdzi, że reprezentuje dwa globalne fundusze inwestycyjne. Oferta tych funduszy, która przekroczyła 1 mld zł, była lepsza niż pozostałych oferentów. O Połaniec stara się też państwowa Enea. Według „Parkietu”, jej oferta na Połaniec jest najniższa.

Niech Francuzi zostaną

Resort energii ma z EDF i Engie problem i się z tym nie kryje — chce, żeby Francuzi pozostali w polskiej energetyce. — Po pierwsze — EDF i Engie, jako energetyczne giganty, dysponujące najlepszymi technologiami, są tu mile widziane. Po drugie — Polska docenia wagę Francji w Unii Europejskiej. Po trzecie — ewentualnym kupcem, zdaniem rządu, musi być firma polska, a to oznacza konieczność wydania potężnych pieniędzy — mówi nam osoba pracująca dla Francuzów, która zapewnia, że te argumenty słyszała w Ministerstwie Energii już kilkakrotnie. Do tego dochodzą argumenty związane z bezpieczeństwem energetycznym, a także ekonomiczne.

— Elektrownie w Połańcu i Rybniku odgrywają ogromną rolę w krajowym systemie elektroenergetycznym, więc nabywcą powinien być polski kapitał. Aktywa ciepłownicze natomiast to proste źródło zysków. Widzę zalety ich przejścia pod skrzydła polskiego kapitału — dodaje chcący zachować anonimowość ważny polityk PiS. Polityków zniechęca do inwestorów zagranicznych również plan wprowadzenia rynku mocy, czyli systemu państwowego wsparcia dla bloków konwencjonalnych. — Nie po to tworzymy rynek mocy, na który zrzuci się de facto całe społeczeństwo, żeby dofinansowywać w ten sposób fundusze inwestycyjne — twierdzi urzędnik znający kulisy sprawy.

Polskie konsorcjum spóźnione

Ministerstwo Energii czuje się mocne dysponując prawem weta. Z tego prawa może skorzystać już wkrótce, bo rozpatruje właśnie wniosek o zgodę na podział EDF: na część ciepłowniczą i Rybnik. Bez tej zgody Francuzi nie mogą sprzedać tych aktywów w zaplanowanej przez siebie formule. Resort energii ma czas do połowy grudnia i z nieoficjalnych informacji wynika, że skorzysta z każdej możliwości, by proces opóźnić lub zablokować. Francuzi jednak nie zamierzają odpuścić. EDF argumentuje, że po pierwsze — proces ma charakter biznesowy, a po drugie — resort energii już kilka miesięcy temu oświadczył, że nie jest zainteresowany kupnem aktywów. Dlatego niedawna nagła oferta polskiego konsorcjum (PGE, Enei, Energi i PGNiG Termiki) nie została przez Francuzów dopuszczona do procesu. Nasze źródła twierdzą, że EDF nie może jej dopuścić z przyczyn prawnych.

— Papiery, które już zostały podpisane między EDF i EPH, nakładają na Francuzów pewne zobowiązania — twierdzi jeden z naszych rozmówców.

Wśród przedstawicieli rządu takie podejście powoduje pewną irytację.

— Polski rząd chce, by Francuzi zostali. Skoro już jednak wychodzą, to niech przynajmniej nie twierdzą, że to proces czysto biznesowy. Kiedy wchodzili, ich wejście miało charakter częściowo polityczny — państwo francuskie dostało po prostu zgodę na inwestycję od państwa polskiego. Polskie konsorcjum rzeczywiście mogło zgłosić się do procesu wcześniej, ale państwo działa powoli, były wybory, potem był problem górnictwa — objaśnia nasz rozmówca z kręgów rządowych.

Cena to rozwiązanie

W tym konflikcie biznes miesza się z polityką, ale rozwiązaniem może być… cena. 12 października, tuż przed niedoszłą wizytą prezydenta Francoisa Hollande’a, był w Polsce Jean-Bernard Levy, prezes EDF. Przekonywał Krzysztofa Tchórzewskiego, że zarządza spółką notowaną na paryskiej giełdzie, ma zobowiązania wobec swoich akcjonariuszy, więc musi polskie aktywa sprzedać „po cenie rynkowej”. Na rozmowy o cenie gotowi są też przedstawiciele polskiego rządu.

— Będą przepychanki, potem większe przepychanki. To negocjacje — podsumowuje nasz rozmówca z kręgów rządowych.

WYWIAD Z KRZYSZTOFEM TCHÓRZEWSKIM, MINISTREM ENERGII

Inwestor musi uzyskać zgodę

Chcemy wiarygodnego i stabilnego inwestora dla aktywów EDF i Engie — mówi Krzysztof Tchórzewski, minister energii.


„PB”: Co pan zrobi, jeśli EDF i Engie faktycznie wybiorą inwestorów finansowych do kupna aktywów w Polsce?

Krzysztof Tchórzewski: Każdy potencjalny inwestor musi uzyskać zgodę na zakup tych aktywów. Ze względu na strategiczne znaczenie aktywów EDF w Polsce ewentualny inwestor musi być zaakceptowany, zgodnie z ustawą o kontroli niektórych inwestycji, przez uprawniony organ, w tym przypadku ministra energii. Moim zdaniem, powinien to być inwestor wiarygodny i stabilny, gwarantujący utrzymanie tego profilu działalności w Polsce w perspektywie długoterminowej.

Nie obawia się pan skandalu na arenie międzynarodowej, jeśli odmówi uznania inwestora wybranego przez sprzedającego w procesie, w którym każdy mógł wystartować na równych warunkach?

EDF wszedł do Polski w efekcie kontaktów międzyrządowych. Teraz chce wyjść z naszego kraju. Ma ofertę strony polskiej, która została złożona zgodnie z pierwotną sugestią EDF.

Wszystko wskazuje na to, że Engie również wybierze inwestora finansowego do kupna polskich aktywów. Może Enea nie ma pieniędzy na tę akwizycję?

Enea jest przygotowana na kupno Połańca.

Ostrożnie z wizerunkiem

Całkowicie rozumiemy to, że polski rząd miał ochotę stworzyć listę firm chronionych. Francja też ma przecież taką listę. Wiemy, że EDF i Engie są w kontakcie z polskim rządem, i je wspieramy. Wiem, że jest kilku kandydatów do przejęcia tych aktywów. Nie przewiduję trudności, gdyby transakcja miała się odbyć pomiędzy europejskimi partnerami albo pomiędzy partnerami z OECD. Blokowanie takiej transakcji nie jest w interesie państwa, jest niekorzystne np. ze względów wizerunkowych.

Philippe Gassmann, szef wydziału ekonomicznego ambasady francuskiej w Warszawie, odpowiedzialny za Europę Środkową i państwa bałtyckie.

 Piąty infrastrukturalny

Australijski IFM jest piątym co do wielkości funduszem infrastrukturalnym na świecie w rankingu The Infrastructure Investor. Zarządza 52 mld USD aktywów. Połowę inwestuje w infrastrukturę, resztę w bardziej ryzykowne klasy aktywów. Zarządza pieniędzmi zdeponowanymi przez fundusze emerytalne, inwestujące w imieniu 15 mln pracowników, oraz agendy rządowe i instytucje publiczne. IFM posiada udziały w firmie 50 Hertz (właścicielu jednej z czterech niemieckich sieci przesyłowych energii elektrycznej) i Veolia Energia Polska.

OKIEM EKSPERTA
Arbitraż na do widzenia

PAWEŁ PIETKIEWICZ, partner kancelarii Greenberg Traurig Grzesiak

Wpisanie spółki na listę podmiotów chronionych na podstawie ustawy o kontroli niektórych inwestycji może ograniczyć możliwość dezinwestycji, a co za tym idzie – spowodować szkodę po stronie inwestora. Nie można wykluczyć, że taki inwestor będzie żądał jej naprawienia, np. wyrównania różnicy w przypadku konieczności sprzedaży aktywów podmiotowi krajowemu za niższą cenę. Może w tym celu korzystać z traktatów inwestycyjnych umożliwiających dochodzenie roszczeń przed międzynarodowymi trybunałami arbitrażowym.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska, Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu