Posprzątaj swój kawałek świata

opublikowano: 30-04-2021, 14:15

Rocznie w Polsce marnujemy prawie 5 mln ton żywności. To tak, jakby każda rodzina co sekundę wyrzucała do śmieci ponad 180 bochenków chleba. Wyrzucamy prawie nowe ubrania, zaśmiecamy lasy przedmiotami, które mogłyby znaleźć drugie życie. Czy jedna osoba może mieć wpływ na tak gigantyczne marnotrawstwo? Łódzka aktywistka Agata Markiewicz-Nowak uważa, że tak.

Sprzątanie rzeki Jasień i okolicznych terenów:
Sprzątanie rzeki Jasień i okolicznych terenów:
Aktywistka Agata Markiewicz-Nowak zmobilizowała łodzian do uczestnictwa w regularnych akcjach sprzątania miasta.
Krzysztof Jarczewski

Pracuje w łódzkim Muzeum Tradycji Niepodległościowych jako pomoc muzealna – dba o czystość w salach wystawienniczych, dogląda eksponatów na ekspozycji.

– Jak to pomoc – gdzie jest potrzebna, tam jestem ja. Czasami to podanie ręki seniorce czy podstawienie jej krzesła. Odpowiadam na pytania zwiedzających, zachęcam dzieci i rodziców do aktywnego poznawania historii, podsuwam im materiały, pokazuję, że można układać puzzle, że mamy wydrukowane kolorowanki pozwalające lepiej poznać muzeum – wymienia Agata Markiewicz-Nowak, łódzka aktywistka.

Siłaczka

Pomoc:
Pomoc:
Agata Markiewicz-Nowak pracuje w Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi. Koledzy wiedzą o jej działalności społecznej i często ją wspomagają, przynosząc m.in. książki i odzież dla potrzebujących.
K.Jarczewski

Uważa się za osobę otwartą na ludzi, wyczuloną na ich potrzeby. A dbałość o czystość otoczenia jest dla niej oczywista od dzieciństwa. Na Facebooku znalazła grupę podobnie patrzących na świat. Zaczęło się od wyzwania: „Gdziekolwiek idę, #zbieram codziennie 5 śmieci”. Potem zamieściła post o treści: „Czy jest to ziemia niczyja?”.

– Dodałam zdjęcia często uczęszczanego fragmentu ulicy Traktorowej pokrytego mnóstwem śmieci. Wśród komentarzy był jeden zachęcający do działania – tak poznałam Maję Łuczkowską, z którą odtąd aktywnie działamy – wspomina aktywistka.

W listopadzie 2020 r. zorganizowały pierwsze sprzątanie osiedla Teofilów, na którym mieszkają. Teraz akcje „Godzinka dla Teo” są organizowane co niedziela. Przychodzą biegacze, ludzie zirytowani brudem na skwerach i w parkach, właściciele psów bojących się, że czworonogi poranią łapy o porozrzucane butelki, mamy z dziećmi, znajomi i sąsiedzi, którzy mają dość śmieci wyrzucanych z okien bloków – przed wigilią były to np. rybie głowy.

– Poprosiłam wtedy na FB o mocne worki na śmieci i rękawiczki. Pierwszymi sponsorami byli łódzki radny Mateusz Walasek i mój mąż Jarosław. Później zaczęły dołączać prywatne osoby, które przeczytały mój post. Pojawili się kolejni sponsorzy, m.in. MPO i Urząd Miasta Łodzi, dzięki którym mamy podstawiane kontenery na śmieci podczas akcji, dostajemy też worki i rękawiczki – mówi Agata Markiewicz-Nowak.

Sprzątanie wydaje się walką z wiatrakami – worek na śmieci zapełnia się w trzy minuty. Wolontariusze zbierają stare meble, opony, szmaty i coraz częściej butelki po „małpkach”, które stanowią największy ciężar. Owocem godzinnej akcji regularnie jest pełen kontener.

– Ja jednak bardzo się cieszę, gdy trzy tygodnie po sprzątaniu jadę rowerem doliną rzeki Bałutki i widzę, że leżą tu raptem trzy nowe śmieci. Nasza praca ma sens – uśmiecha się społeczniczka.

Dzielenie się jedzeniem i książkami

Jadłodzielnia i Książkodzielnia:
Jadłodzielnia i Książkodzielnia:
Żywność wstawiają do społecznej lodówki ci, którym zostało go za dużo w domu – na słoiku z zupą czy pudełku z pieczenią należy napisać, co to jest i kiedy zostało ugotowane. Posiłki dostarczają też restauracje i sponsorzy. Książkodzielnia to pomysł zrodzony z miłości do czytania.
K.Jarczewski

– Kiedyś z koleżankami zaangażowanymi w sprzątanie zaczęłyśmy rozmawiać o Szafodzielni i Jadłodzielni. Miałam poszukać na Teofilowie dobrej lokalizacji. Napisałam do znajomego księdza, który przekazał mi kontakt do Piotra Kowalskiego ze stowarzyszenia Chleba naszego. On też mi powiedział: „Szukaj dobrego miejsca”. Hmm, łatwo powiedzieć w czasie pandemii… – wspomina aktywistka.

Lodówka społeczna, czyli miejsce, w którym można zostawiać jedzenie dla potrzebujących lub wziąć je, jeśli się potrzebuje, wymaga dostępu do prądu i musi stać w miejscu, z którego łatwo skorzystać. Pomysł zaakceptował ojciec Wojciech Matuła, proboszcz parafii przy Klaretyńskiej 11. Znalazł się sponsor, chcący zachować anonimowość, który zbudował zadaszenie i wstawił lodówkę społeczną, zaproponował też, że dostawi obok zamykaną szafkę.

– Wciąż nie mogę uwierzyć, że zapytano mnie, czy się zgadzam na ten pomysł, a ja byłam przeszczęśliwa, aż nie wiedziałam, jak dziękować za pracę i zaangażowanie – nie kryje wzruszenia Agata Markiewicz-Nowak.

Pokłosie pandemii:
Pokłosie pandemii:
Społeczniczka uważa, że pandemia obnażyła kruchość naszej rzeczywistości – po jedzenie przychodzą nawet ci, którzy rok temu mieliby go nadmiar.
K.Jarczewski

Zanim lodówka zaczęła działać, w Jadłodzielnię zmieniał się samochód społeczniczki.

– Ogłaszałam post na FB w dwóch grupach Freeganism freeganizm Łódź i Oddam jedzenie. Po porannej mszy z auta Piotra Kowalskiego do naszego samochodu były przekładane paczki pełne jedzenia: konserw, dżemów, ciast, chleba, serów, twarogu. Już pod kościołem oddawałam żywność potrzebującym – mówi społeczniczka.

Teraz opiekuje się pięcioma lodówkami, które myje, dezynfekuje i układa w nich jedzenie.

– Widziałam pana, który przyszedł do lodówki po bochenek chleba. Powiedział, że ma pasztet i tylko chleba mu potrzeba. Takie spotkania są cudowne – relacjonuje aktywistka.

Żywność wstawiają do lodówki ci, którym zostało go za dużo w domu – na słoiku z zupą czy pudełku z pieczenią należy napisać, co to jest i kiedy zostało ugotowane. Posiłki dostarczają też restauracje i sponsorzy, m.in. Lilly Tran, właścicielka restauracji Ha Long. Do pakowania potrzebne są litrowe słoiki zalegające w wielu domach.

Natomiast w szafce najpierw były układane ubrania dla potrzebujących, teraz przeniesiono Szafodzielnię na pobliski ryneczek, a w szafie są książki. Tak powstała Książkodzielnia, pomysł zrodzony z miłości do czytania. Nie wiadomo, co zrobić z przeczytanymi książkami, do których się nie wróci – antykwariaty i biblioteki ich nie chcą, bywa, że księgozbiory trafiają na śmietnik. W centrum miasta ktoś wyrzucił ponad 1000 książek. Zaalarmowano Agatę Markiewicz-Nowak.

– Na pewno wiatr historii ich tam nie przywiał, skrzyknęłam znajomych, ratowaliśmy je przed deszczem, dużo trafiło do Książkodzielni, mam nadzieję, że znajdą nowych czytelników – mówi aktywistka.

Mimo wszystko warto

Pełna lodówka:
Pełna lodówka:
Kilkoro wolontariuszy zaangażowało się w pilnowanie porządku i regularne dokładanie żywności do społecznej lodówki.
K.Jarczewski

Gdy zdjęcia z zawartością lodówki społecznej są umieszczane w grupach Freeganism freeganizm Łódź i Oddam jedzenie, odbiorcami są najczęściej osoby mające dostęp do sieci i czytający posty na FB. Społeczniczka wywiesza również informacje o lodówce na tablicach informacyjnych w blokach, by dotrzeć do osób bez internetu.

– Kiedy dokładam jedzenie, które dostaję od sponsorów, zabierają je głównie starsze panie wychodzące z kościoła. Myjąc lodówkę, układając książki, znacząc je naszą pieczątką, widzę często panów złomiarzy biorących jedzenie. Często bezdomni podchodzą, zagadają i biorą chleb. Bardzo nieśmiało… – twierdzi Agata Markiewicz-Nowak.

Lodówka rzadko jest zupełnie pusta. Kilkoro wolontariuszy mieszkających na osiedlu zaangażowało się w pilnowanie porządku, porcje są dokładane o różnych porach dnia i nocy, bo z zasobów korzystają nie tylko naprawdę potrzebujący.

– Zdarza się – przychodzą i zabierają wszystko, a potem gdzieś sprzedają. Oczywiście nie chodzi o to, żeby jedzenie się zmarnowało, ale coraz boleśniej zdajemy sobie sprawę, jak wiele osób jest naprawdę głodnych. Pandemia obnażyła kruchość rzeczywistości – po jedzenie przychodzą ci, którzy rok temu mieliby go nadmiar – mówi społeczniczka.

Niezawodni są sąsiedzi, których okna wychodzą na parafię. Książkodzielnia została już okradziona cztery razy. Zaalarmowana przez sąsiadów Agata Markiewicz-Nowak znalazła książki w kontenerze w pobliskim skupie makulatury, mimo że na każdej jest stempel: nie na sprzedaż. Zostały wykupione za sześć złotych.

Nie tylko media społecznościowe:
Nie tylko media społecznościowe:
Zdjęcia z zawartością lodówki społecznej są umieszczane w grupach Freeganism freeganizm Łódź i Oddam jedzenie, lecz Agata Markiewicz-Nowak wywiesza informacje również na tablicach informacyjnych w blokach, by dotrzeć do osób, które nie mają internetu.
K.Jarczewski

Aktywistka bierze też udział w organizowaniu spacerów dla psów osób będących na kwarantannie, należy do grupy pomocowej Widzialna ręka, informuje o wystawionych na śmietniki roślinach szukających domu, meblach mogących dostać drugie życie – i dostaje odzew.

– W Muzeum, gdy sala wystawowa jest już gotowa na przyjęcie zwiedzających, siadam przy stoliku, zapalam lampkę i czytam książki, głównie o wojnie, o obozie dla dzieci w Łodzi, wspomnienia osób, które przeżyły łagry. Często pracownicy przychodzą zobaczyć, co dzisiaj czytam. Koledzy z pracy wiedzą o moich akcjach. Czasami dostaję ubrania do Szafodzielni, książki do Książkodzielni. Myślę, że to miłość do ludzi daje mi napęd i siłę – mimo kradzieży, śmiecenia i niekończącego się marnowania zasobów – puentuje Agata Markiewicz-Nowak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane