Potrzebujesz kredytu? Pokaż swoje social media

opublikowano: 08-08-2019, 22:00

Portale społecznościowe to kopalnia wiedzy o kredytobiorcach. Ale banki i fintechy jeszcze nie potrafią odpowiednio jej wykorzystać

Dwa lata temu platforma kredytowa Akredo.pl informowała, że instytucje finansowe coraz częściej wykorzystują wiedzę pochodzącą z social mediów do weryfikacji, oceny i sprawdzania wiarygodności kredytowej klientów. Zapytaliśmy banki i fintechy, na ile jest to dla nich istotne źródło informacji przy ocenie zdolności kredytowej. Wnioski? Wszyscy zgodnym chórem przyznają, że to kopalnia wiedzy. Tylko mało kto z niej korzysta.

— Dane z mediów społecznościowych są bardzo ciekawe. Będziemy sprawdzać,
które z nich i w jaki sposób korelują z ryzykiem kredytowym — mówi Aleksander
Widera, twórca portalu Kredytmarket.com
Zobacz więcej

NIEZBADANY OBSZAR:

— Dane z mediów społecznościowych są bardzo ciekawe. Będziemy sprawdzać, które z nich i w jaki sposób korelują z ryzykiem kredytowym — mówi Aleksander Widera, twórca portalu Kredytmarket.com Fot. ARC

Za wcześnie

Banki, które zapytaliśmy o opinię w tej sprawie, przyznają, że nie korzystają jeszcze z mediów społecznościowych w procesie kredytowym, szczególnie jeśli chodzi o przedsiębiorców, ale w przyszłości chciałyby to robić.

„Taka możliwość była przez nas analizowana, ale póki co nie widzimy istotnej wartości dodanej, jeśli chodzi o badanie zdolności kredytowej z tego tytułu. Ale oczywiście nie wykluczamy, że w przyszłości powrócimy do tej kwestii” — odpowiedziało nam biuro prasowe Pekao.

ING stwierdził, że nie stosuje takiego rozwiązania. Niewiele ma na ten temat do powiedzenia także mBank. Natomiast PKO BP rozważa wykorzystanie social mediów do oceny zdolności kredytowej.

— Ocena na podstawie niestandardowych zbiorów danych, takich jak np. social media, może być wartościową opcją dla małych podmiotów finansowych, które uzupełniają w ten sposób brak szerszego dostępu do informacji o kliencie. Rozważamy wykorzystanie danych z mediów społecznościowych w przyszłości. Będzie to jednak zależało od stopnia integracji naszej oferty z kanałami e-commerce i budową zintegrowanego doświadczenia klienta — tłumaczy Bartosz Pagacz, dyrektor biura ryzyka kredytowego klienta indywidualnego w PKO BP.

Swoich sił w tym zakresie próbują już jednak fintechy.

— Social scoring służy nam głównie do poszerzania grupy potencjalnych klientów. Przykładowo: jeżeli ktoś założył firmę miesiąc temu, nie brał jeszcze leasingu ani kredytu, to nie znajdujemy o nim żadnych informacji w Biurach Informacji Gospodarczej czy Biurze Informacji Kredytowej. Nasz system scoringowy sprawdza w takiej sytuacji, czy dana firma ma profesjonalną stronę internetową, profil na Facebooku lub LinkedInie. Nie ma to nic wspólnego ze śledzeniem, służy tylko potwierdzeniu, że dana firma istnieje i ma się dobrze. Tym wygrywamy z bankami i większością fintechów, które z reguły nie udzielają finansowania firmom ze stażem krótszym niż dwanaście miesięcy — mówi Mateusz Żynda, menedżer do spraw oceny ryzyka w Smeo, fintechu oferującym faktoring online.

Kredytmarket.com, platforma kredytowa, nie stosuje jeszcze danych z social mediów w silniku decyzyjnym.

— Uważamy je jednak za niezwykle ciekawe i mamy zamiar sprawdzić, które z nich i w jaki sposób korelują z ryzykiem kredytowym — mówi Aleksander Widera, twórca Kredytmarket.com.

Autentyczność w sieci

Norbert Banaszek z serwisu Finfinder.pl zwraca uwagę, że z Facebooka korzysta w Polsce prawie 17 mln osób, a z Instagrama prawie 7 mln.

— W social mediach zostawiamy tak dużo informacji o sobie, swoich planach życiowych i majątku, że jest to bardzo cenne źródło danych — mówi Norbert Banaszek.

Informacje znajdujące się w mediach społecznościowych są nie tylko liczne, ale i różnorodne.

— Uważamy, że mogą one w znacznym stopniu wspomóc ocenę behawioralną kredytobiorcy. Na dziś dużo większe znaczenie ma wykorzystanie social mediów i innych serwisów internetowych do określenia źródła pochodzenia klienta i treści, na którą zareagował. Na przykład z reguły klient pochodzący z kampanii na Facebooku, która miała ściśle edukacyjny charakter, jest mniej ryzykowny niż osoba aktywnie poszukująca kredytu lub pożyczki w Google Search — tłumaczy Aleksander Widera.

6a41a6d8-8c30-11e9-b683-526af7764f64
Podłącz się
Newsletter poświęcony internetowi, nowym technologiom, mediom społecznościowym oraz gadżetom.
ZAPISZ MNIE
Podłącz się
autor: Łukasz Ostruszka
Wysyłany co dwa tygodnie
Łukasz Ostruszka
Newsletter poświęcony internetowi, nowym technologiom, mediom społecznościowym oraz gadżetom.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Dodaje, że samo zachowanie i profil klienta w social mediach mają wpływ na behawioralne składniki oceny kredytowej.

— Chociażby duża liczba znajomych o znaczącej pozycji w biznesie i stałe interakcje z nimi w serwisie LinkedIn mogą oznaczać, że dana osoba w razie problemów będzie miała do kogo się zwrócić i szybciej znajdzie nowych kontrahentów lub pracę — tłumaczy Aleksander Widera.

Ponadto przedsiębiorca prowadzący biznes online, który może pochwalić się mnóstwem interakcji w sieci i licznymi fanami firmowego fanpage’a na Facebooku, może być dzięki temu odbierany jako profesjonalista i osoba dobrze osadzona w środowisku biznesowym.

— Problemem jest natomiast zebranie odpowiednich danych oraz ustalenie, czy osoba o określonym zestawie cech zaciągnęła zobowiązanie i czy je spłaciła. Takie ćwiczenie chcemy wykonać w ciągu najbliższych dwóch lat. Nie będzie to łatwe, ale warto, ponieważ dane z social mediów w niektórych przypadkach mogą mieć większe znaczenie niż tradycyjne narzędzia, takie jak Biuro Informacji Kredytowej (BIK). BIK bez problemu można wyczyścić i w ten sposób przygotować się do ubiegania się o kredyt. W przypadku social mediów likwidacja informacji jest nieco trudniejsza. Ponadto kredytobiorcy nie wiążą wprost swojej aktywności w sieci z oceną kredytową, dlatego nie widzą powodu, żeby nie być sobą — mówi Aleksander Widera.

Jak sobie nie nagrabić

Eksperci podkreślają jednak, że sięganie do Facebooka czy LinkedIna nigdy nie będzie jedynym sposobem na ocenę zdolności kredytowej wnioskującego.

— Klasyczny scoring, uwzględniający dochody, liczbę osób na utrzymaniu czy historię kredytową, wciąż jest podstawą pracy analityków i tak będzie zawsze. Social media to najczęściej weryfikator już posiadanych informacji — mówi Norbert Banaszek.

Ponadto są one wykorzystywane raczej w przypadku oceny konsumentów niż firm. Chociażby z tego powodu, że tylko około 26 proc. polskich przedsiębiorstw działa w social mediach. To bardzo skromny wynik na tle innych krajów UE. Finansiści stosunkowo rzadko sięgają do mediów społecznościowych, aby ocenić kondycję firmy, bo mają inne narzędzia i metody, które pozwalają im precyzyjnie sprawdzić przedsiębiorców. Są jednak sytuacje, które wymagają szerszego, mniej biurokratycznego spojrzenia na spółkę.

— Chodzi o opinie i odbiór społeczny. Wtedy sięga się do forów, serwisów oceny pracodawców i tym podobnych źródeł. Nie jest to decydujący element, ale czasem uda się znaleźć coś niepokojącego, czego papier nie pokazał — mówi Norbert Banaszek.

Dlatego warto zadbać o opinię w sieci.

— Lepiej, żeby przedstawiciel banku nie przeczytał na forum biznesowym lub specjalnej grupie na Facebooku, że firma przynosi zyski, ale zapomina wypłacać wynagrodzeń lub że prezes jeździ właśnie kupionym mercedesem, a podwykonawcy czekają na płatności z faktur. To też daje jakiś obraz przedsiębiorstwa i jego kultury biznesowej. Obecnie banki coraz ostrożniej wydają pieniądze, więc biorą pod uwagę także czynniki społeczne. A te w sieci szybko znajdują odzew — tłumaczy Norbert Banaszek.

Dodaje, że wiarygodność w sieci to otwartość na dyskusję i krytykę ze strony obecnych i przyszłych klientów oraz granie fair wobec pracowników, kontrahentów i udziałowców.

— Jeśli spełnimy te warunki, sieć stanie się naszym sprzymierzeńcem i orężem w kontaktach z instytucjami finansowymi — przekonuje Norbert Banaszek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu