Pożyczkowy fintech odświeża strategię

opublikowano: 01-08-2019, 22:00

FinAi miał współpracować tylko z bankami, ale przybywa mu partnerów w branży pożyczkowej i e-commerce. Nie pogardzi też zastrzykiem kapitału.

Internetowy pośrednik pożyczkowy FinAi, który zadebiutował na rynku w 2018 r., na razie jest na finansowym minusie. Jak dużym? Spółka tego nie ujawnia, twierdzi tylko, że spodziewała się straty. Po szczegółowe informacje odsyła do sprawozdania finansowego, które niebawem ma się pojawić w systemie e-KRS.

Zobacz także

— Zakładamy, że do końca 2020 r. spółka będzie rentowna, a w przyszłości chce wejść na nowe rynki. Próg 1 mld zł pożyczek udzielonych za pośrednictwem platformy trudno będzie przeskoczyć, o czym informowaliśmy przed operacyjnym startem w lipcu zeszłego roku. Zrobimy jednak wszystko, aby dopiąć swego. Spółka ma zabezpieczone finansowanie na realizację celów strategicznych — mówi Rafał Czernik, prezes FinAi.

Finansowanie zalążkowe firma dostała od Fidiasza EVC — polskiego funduszu inwestycyjnego stworzonego przez Krzysztofa Domareckiego. Według nieoficjalnych informacji biznesmen dokapitalizował start-up blisko 5 mln zł. Ponadto firma otrzymała m.in. 7 mln zł grantu z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (NCBR). Od kilku miesięcy w kuluarach mówi się, że szuka inwestora wśród dużych polskich banków.

— FinAi nie jest na sprzedaż, ale zastrzyk kapitału bez wątpienia przyspieszyłby rozwój spółki, dlatego jeśli oferta się pojawi, to ją przeanalizujemy — mówi Rafał Czernik.

W kręgu potencjalnych inwestorów są nie tylko banki, ale również wydawcy i sklepy internetowe. Obecnie zarząd firmy rozmawia z dużym podmiotem z branży e-commerce, Rafał Czernik twierdzi jednak, że negocjacje dotyczą współpracy w zakresie finansowania sprzedaży ratalnej. Nazwy partnera nie ujawnia.

Pracowite miesiące

Dotychczas na platformie start-upu zarejestrowało się około 50 tys. użytkowników. Spółka informuje, że łącznie klienci zaciągają kilkaset pożyczek miesięcznie — średnio po kilkanaście tysięcy złotych. FinAi szacuje, że zacznie na siebie zarabiać, gdy liczba udzielanych w miesiącu pożyczek osiągnie kilka tysięcy.

— Od roku udoskonalamy technologię pod kątem doświadczeńużytkowników. Wyeliminowaliśmy obowiązek przesyłania wyciągu bankowego, jeśli klient wnioskuje o pożyczkę do 4 tys. zł. Udoskonaliliśmy silnik oceniający ryzyko kredytowe, który analizuje zarówno twarde dane o kliencie — m.in. historię długów z biura informacji kredytowej, jak i behawioralne — czyli ślady pozostawione w internecie. Skrócimy też ścieżkę, którą musi pokonać klient od rejestracji konta poprzez złożenie wniosku kredytowego po udzielenie pożyczki. Obecnie zajmuje mu to kwadrans, a w sierpniu będzie to już tylko około 5 minut — mówi szef FinAi.

Nie tylko banki

Etap szlifowania technologii dobiega końca, czas skoncentrować się na produkcie i skali. Dotychczas przedstawiciele firmy jak mantrę powtarzali, że interesuje ich wyłącznie współpraca z bankami. Na razie jednakudało się przekonać do platformy zaledwie kilku relatywnie niewielkich graczy — Inbank, Credit Agricole, Euro Bank i Nest Bank. To ich oferty w pierwszej kolejności wyświetlają się pożyczkobiorcom FinAi. Osobom, którym te banki nie chcą pożyczyć pieniędzy ze względu na wysokie ryzyko kredytowe, fintech przedstawia ofertę firm pożyczkowych Novum i Mash. Do końca roku na platformie ma się pojawić trzeci pożyczkodawca niebędący bankiem. Tzw. ustawy antylichwiarskiej, której nowelizacja jest już po pierwszym czytaniu w Sejmie, FinAi się nie boi.

— Obniżenie rocznego progu kosztów pozaodsetkowych z 55 do 20 proc., naliczanych od wartości udzielonej pożyczki, nie wpłynie na działalność FinAi. Naszymi kluczowymi partnerami biznesowymi są i będą banki, których oferta w znakomitej większości mieści się w obniżonym limicie — podkreśla Rafał Czernik.

OKIEM KONKURENTA

Ustawa przemodeluje rynek

TOMASZ KOWALSKI, country manager Lendo Polska

Jeśli tzw. ustawa antylichwiarska wejdzie w życie w obecnym kształcie, będzie miała największy wpływ na firmy pożyczkowe specjalizujące się w chwilówkach i współpracujących z nimi pośredników. Nie wpłynie natomiast tak istotnie na działalność brokerów on-line, którzy współpracują z firmami udzielającymi pożyczek ratalnych. Ograniczenie kosztów pozaodsetkowych [z 55 do 20 proc. w skali roku — red.] spowoduje, że wielu firmom pożyczkowym przestanie się opłacać prowadzenie biznesu. Nie oznacza to, że ten rynek zniknie, ale na pewno znacząco się zmieni — firmy będą kierować ofertę do mniej ryzykownych klientów o lepszej kondycji finansowej. Oczywiście jeśli nowe przepisy spowodują, że oferta na całym rynku pożyczkowym zostanie ograniczona, podobne ograniczenie będzie można zaobserwować na platformach on line. Można się też spodziewać, że proces uzyskania pożyczki będzie dla klienta trudniejszy niż obecnie. Firmy pożyczkowe będą musiały na nowo zmierzyć się z oceną ryzyka i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy opłaca im się prowadzić działalność na nowych zasadach, czy nie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karolina Wysota

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy