Precedensowy wyrok frankowy

  • Jagoda Fryc
opublikowano: 08-05-2016, 22:00

Sąd przyznał 20 tys. zł rekompensaty frankowiczowi i uznał, że jego kredyt nie jest frankowy, tylko złotowy, ale ma być spłacany według stawki LIBOR plus marża

Banki żyją w strachu przed ustawowym rozwiązaniem problemu frankowego, tymczasem nie mniejsze niebezpieczeństwo od dawna czai się gdzie indziej. Przed długim weekendem Sąd Rejonowy w Warszawie wydał precedensowy wyrok w sprawie frankowicz kontra mBank. Precedensowy w tym sensie, że jest to pierwsze tego typu korzystne dla kredytobiorcy rozstrzygnięcie, potwierdzające zasadność odwoływania się do klauzul abuzywnych jako podstawy podważania umowy kredytów indeksowanych. W czym rzecz? Otóż w 2010 r. SOKiK uznał, że klauzule w umowach, dające bankowi swobodę ustalania wysokości kursu, po jakim przeliczane są kredyty i raty kredytów denominowanych i indeksowanych do franka szwajcarskiego, są niedozwolone. Wielu frankowiczów słusznie uznało, że ten wyrok daje realną szansę na uzyskanie zwrotu nadpłaconych pieniędzy. Na tej podstawie opiera się gigantyczny pozew zbiorowy ponad 4,5 tys. klientów Millennium, czekający na akceptację w sądzie.

Kurek przykręcony:
Kurek przykręcony:
mBank wstrzymał się z uruchomieniem kredytu w rachunku bieżącym dla spółki Onico
MATERIAŁY PRASOWE

Złotowy z LIBOR-em

Jeśli myślenie sędziów w ich sprawie będzie takie jak w przypadku klienta mBanku, sektor bankowy ma się czego obawiać. Frankowicz dowodził, że sposób naliczania rat oparty na abuzywnej klauzuli jest niezgodny z prawem, i domagał się zwrotu pobranych nieprawnie przez bank pieniędzy. W wyroku z 29 kwietnia sąd przyznał mu rację, uznając, że bank nie określił sposobu ustalania kursu, a w dodatku zastrzegł sobie możliwość jednostronnego decydowania o cenie waluty. Dalej stwierdził, że w związku z tym klientowi należy się odszkodowanie w wysokości obliczonej jako różnica między ratami pobranymi od kredytu waloryzowanego do franka szwajcarskiego oraz ratami, jakie kredytobiorcapłaciłby od kredytu złotowego. Razem około 20 tys. zł. Wszystko to jeszcze nic. Otóż sąd uznał, że klienta nie wiąże już klauzula o waloryzacji kredytu, ale pozostałe zapisy umowy nadal są ważne. Ma to daleko idące konsekwencje. Skoro kredyt nie jest już przeliczany na franki, to jest zwykłym kredytem złotowym. Tyle tylko, że zgodnie z pozostałymi zapisami umowy, spłacanym według ustalonych z bankiem reguł, czyli opartym na stopie procentowej LIBOR dla franka szwajcarskiego plus marża. To więcej, niż wymarzyli sobie twórcy pierwszej wersji prezydenckiej ustawy frankowej, wprowadzającej kurs sprawiedliwy przewalutowania kredytu. — Różnica między projektami ustawowego uregulowania kwestii kredytów denominowanych i indeksowanych do franka szwajcarskiego a wyrokiem sądu polega na tym, że w pierwszym przypadku chodzi o realizację ideału sprawiedliwości społecznej, próbę naprawy szkody wyrządzonej wskutek naiwności czy niewiedzy klientów. Natomiast w przypadku klienta mBanku sąd stwierdził, że bank po prostu naruszył prawo. Tu nie ma mowy o przewalutowaniu kredytu. Kredyt złotowy waloryzowany kursem franka szwajcarskiego po uznaniu za niewiążąceklauzul abuzywnych dotyczących waloryzacji stał się kredytem złotowym niewaloryzowanym, spłacanym zgodnie z warunkami przewidzianymi w umowie. Nie ma tutaj miejsca na zastanawianie się, czy taki wyrok nie przysporzy problemów bankowi, ponieważ należałoby wówczas zadać pytanie retoryczne, czy wpisywanie przez bank klauzul niedozwolonych do umów kredytowych było w porządku wobec konsumentów, mających zaufanie do instytucji zaufania publicznego, jakimi są banki — mówi mecenas Zbigniew Drzewiecki, partner zarządzający w Kancelarii Drzewiecki, Tomaszek i Wspólnicy, który prowadził sprawę klienta mBanku.

Nic nie jest przesądzone

Na razie jest to jednak wyrok pierwszej instancji. mBank pytany o komentarz oraz o to, czy będzie się odwoływał do drugiej instancji, odpowiedział, że ustosunkuje się do sprawy po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem sądu. Nic nie jest jeszcze przesądzone, ponieważ orzecznictwo w sprawach frankowych mocno się różni. W lutym Sąd Okręgowy w Szczecinie odrzucił roszczenia klienta wobec mBanku, oparte na bardzo podobnej argumentacji jak w Warszawie. W uzasadnieniu czytamy, że „wpisanie konkretnego postanowienia umownego do rejestru klauzul niedozwolonych nie pociąga za sobą nieważności lub bezskuteczności takiego samego postanowienia w umowie zawartej z konkretnym konsumentem”. Sąd nie zgodził się też z argumentacją, że bank niezgodnie z dobrymi obyczajami i naruszając interesy klienta, jednostronnie decydował o kursie walutowym. „W ocenie sądu powyższy argument oparty jest na fałszywej przesłance, że pozwany bank ma pełną kontrolę nad wysokością rat spłacanych przez powoda. Tymczasem wysokość rat jest uzależniona od ceny franka szwajcarskiego — wyrażonej w relacji złotego do tej waluty” — czytamy w uzasadnieniu. Z drugiej jednak strony, niemal równo rok temu także w Szczecinie mBank przegrał w apelacji w sprawie dotyczącej co prawda bankowego tytułu egzekucyjnego, który wystawił klientce, ale w zasadniczej części dotyczącej kursu i sposobu przeliczania rat. Sąd stwierdził, że przeliczanie całego kredytu jak również rat po cenie ustalonej przez bank ma charakter abuzywny i nieskuteczny wobec kredytobiorczyni. Wcześniej jednak żaden z sądów nie odpowiedział, w jaki sposób obliczyć wysokość raty w przypadku uznania klauzuli waloryzacyjnej za abuzywną.

Dwa fronty walki na polu frankowym

Batalia frankowiczów z bankami toczy się na dwóch frontach. Pierwszy, otwarty już kilka lat temu, rozgrywa się na gruncie sądowym i na razie nie przyniósł jednoznacznych rozstrzygnięć. Najbliżej finału był pozew zbiorowy klientów mBanku, którzy wygrali we wszystkich instancjach, ale polegli w kasacji, gdyż Sąd Najwyższy wrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia. Na finał czeka też bitwa bankowców z politykami, a raczej z obecnym rządem i prezydentem. W lutym Andrzej Duda przedstawił swoją propozycję przewalutowania kredytów frankowych, której koszt KNF wyliczyła na ponad 60 mld zł. Poprawiona wersja ma być gotowa w czerwcu. Jarosław Kaczyński, prezes PiS, w niedawnym wywiadzie powiedział, że sprawa franków musi zostać i zostanie rozwiązana.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jagoda Fryc, Eugeniusz Twaróg

Polecane