Prezes Airbusa: szaleni zwolennicy brexitu zakładają, że nie wyjdziemy z Wielkiej Brytanii

opublikowano: 24-01-2019, 09:03

Prezes Airbusa straszy, że w przypadku „twardego brexitu” spółka może być zmuszona do przeniesienia przyszłych inwestycji z Wielkiej Brytanii.

- Jeśli nie będzie brexitu z umową będziemy musieli w Airbusie podjąć potencjalnie szkodliwe dla Wielkiej Brytanii decyzje – ogłosił prezes koncernu lotniczego Tom Enders. – Proszę, nie słuchajcie szalonych zwolenników brexitu, którzy zakładają, że skoro mamy tam duże zakłady to nie wyjdziemy z tego kraju i zawsze tam będziemy. Mylą się – dodał.

Tom Enders
Zobacz więcej

Tom Enders Bloomberg

Wypowiedź Endersa pojawiła się na nagraniu wideo, które opublikowała spółka. To najmocniejszy jak dotąd sygnał od władz koncernu ostrzegający przed skutkami „twardego brexitu”.

Airbus zatrudnia bezpośrednio 14 tys. ludzi w Wielkiej Brytanii. Dzięki niemu istnieje tam także ok. 110 tys. innych miejsc pracy, przypomniał Enders.

- To haniebne, że ponad dwa lata po referendum z 2016 roku biznes wciąż nie jest w stanie właściwie planować przyszłości – podkreślił prezes Airbusa. – Jeśli naprawdę jesteście pewni, że brexit jest najlepszy dla Wielkiej Brytanii, przedstawcie pragmatyczne porozumienie dotyczące wyjścia – zaapelował.

Ostrzegł, że jeśli brytyjski parlament nie pozwoli na uporządkowany brexit, który pozwoli utrzymać otwarte granice,  Airbus „może być zmuszony przekierować przyszłe inwestycje”.  

- Nie popełnijcie błędu. Jest wiele krajów, które chciałyby budować skrzydła dla samolotów Airbusa – powiedział Enders.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Druś, Bloomberg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy