Prognoza wzrostu PKB jest uwarunkowana

opublikowano: 15-03-2016, 22:00

Program Rodzina 500 Plus startuje w piątek 1 kwietnia, czego oczywiście nie wypada wiązać z prima aprilisem.

Takie skojarzenia mogą mieć co najwyżej 3 mln dzieci drugiego sortu, wykluczone z winy rodziców — jedynacy oraz pechowcy, których starsze rodzeństwo jest już pełnoletnie. Machina świadczeń dla około 3,7 mln dzieci pierwszego sortu natomiast się toczy — wczoraj np. osiemnaście wiodących banków podpisało na parkiecie GPW list intencyjny o uruchomieniu bankowości elektronicznej jako jednego z kanałów składania wniosków o 500-złotowe świadczenia. W atmosferze ogólnego uniesienia dyskretnie trzymała się na uboczu nadzieja sygnatariuszy, że część budżetowych pieniędzy… pozostanie w bankach! Wypłaty trafią przecież także również do wielodzietnych rodzin doskonale sytuowanych i zwiększą ich oszczędności.

Ale większość 500-złotowych świadczeń będzie natychmiast kierowana na konsumpcję. Dlatego rząd obecnie akcentuje znaczenie programu dla nakręcania popytu. Podkreślił to także w telewizyjnym przekazie do ludności prawdziwy władca kraju Jarosław Kaczyński. Podparł się analizą banku Morgana Stanleya, który w związku z programem podniósł prognozę tegorocznego wzrostu polskiego PKB z 3,2 do 3,6 proc., a przyszłorocznego z 3,4 także do 3,6. Wobec nadchodzących ze świata wieści złych dla władzy — łapanie się każdego promyka przebijającego ciemności jest nawet zrozumiałe. Prezes pominął jednak niewygodny drobiazg, że integralną częścią korzystnej analizy jest rezygnacja z restrukturyzacji kredytów walutowych. A to przecież obietnica wyborcza, nie dosłownie PiS, lecz delegowanego przez partię prezydenta… © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu