Program „Łącząc Europę” już dzieli Unię

KAP
opublikowano: 18-01-2012, 00:00

Polska ma poważne zastrzeżenia do projektu za 50 mld EUR. Jednym głosem mówią koalicja i opozycja.

Przez ostatnie trzy miesiące w zaciszu gabinetów toczyły się unijne konsultacje dotyczące programu „Łącząc Europę” (Connecting Europe Facility — CEF). Mimo że potrwają jeszcze kilkanaście miesięcy, na jaw wychodzą spory między państwami UE. Nic dziwnego. Plan wydatków na transport, energetykę i telekomunikację jest wart 50 mld EUR (220 mld zł). Wśród oponentów jest Polska.

— Program nie łączy, lecz dzieli Unię na kraje stare i nowe — grzmi Krzysztof Tchórzewski, poseł PiS i wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury.

— Złożyliśmy protest dotyczący CEF. Nasze zastrzeżenia budzi uszczuplenie Funduszu Spójności i plan przekazania z niego 10 mld EUR na program „Łącząc Europę” — podkreśla Maciej Jankowski, wiceminister transportu. CEF ruszy po 2014 r. Bruksela da 40 mld EUR na inwestycje, a 10 mld EUR pochodzić będzie ze zrzutki krajów Unii, które stracą część kasy z Funduszu Spójności. Polska jest jego największym beneficjentem (67 mld EUR na lata 2007-13), więc ma do stracenia najwięcej.

— Nasz wkład jest przewidziany na 40 proc., czyli około 4 mld EUR. Do tego dochodzą składka na CEF oraz wkład do unijnego budżetu, który od 2014 r. na wzrosnąć o 5 proc. — wylicza Janusz Piechociński, poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego i wiceprzewodniczący Sejmowej Komisji Infrastruktury.

Polska obawia się, że już za dwa lata zacznie do unijnej puli dokładać coraz więcej, a coraz mniej będzie otrzymywać. Z programów spójnościowych beneficjenci mogą dostawać nawet 85 proc. dofinansowania, a z CEF 20-30 proc. Resztę muszą znaleźć sami.

— To preferuje bogate kraje Unii, które stać na finansowanie dużych projektów — uważa Janusz Piechociński. Jego zdaniem, program „Łącząc Europę” należy oceniać w kontekście innych rozpatrywanych niedawno przez Brukselę.

— Na przykład przy okazji „sześciopaku” [zbiór rozporządzeń i dyrektyw pomagających utrzymać dyscyplinę w krajach UE — przyp. red.] pojawił się pomysł emisji obligacji projektowych emitowanych przez Europejski Bank Centralny. To ciekawy pomysł dający duże możliwości zyskania taniego dofinansowania CEF dla państw unijnych, które nie balansują na granicy długu — podkreśla poseł.

Polscy politycy boją się, że w efekcie pogłębi się przepaść między stanem infrastruktury w krajach starej i nowej Unii. Tym bardziej że „Łącząc Europę” w niekorzystny dla Polski sposób określa unijne priorytety, czyli tzw. bazowe korytarze transportowe.

— Na liście 14 projektów tylko dwa są lokowane w Europie Środkowo-Wschodniej. To korytarz kolejowy z Gdańska na południe oraz Rail Baltica— podkreśla Janusz Piechociński. Dlatego — jak zapewnia Maciej Jankowski — rząd także zaopiniował negatywnie tę listę.

— Przedstawiając ten program, Bruksela całkowicie odchodzi od polityki spójności.

Projekty z CEF mają być realizowane do 2030 i do 2050 r. Taki horyzont znacząco wydłuży okres realizowania inwestycji — mówi Jerzy Polaczek, poseł Prawa i Sprawiedliwości, członek Sejmowej Komisji Infrastruktury. Posłowie przygotowują dezyderat, by poprzeć stanowisko rządu.

— Zakładam, że docelowo Sejm przyjmie rezolucję w tej sprawie — podkreśla Jerzy Polaczek. Coraz głośniej mówi się także o konieczności budowy przez Polskę środkowo-europejskiej koalicji, by zbojkotować program. Zdaniem naszych ekspertów, możemy liczyć m.in. na Słowaków, Czechów, Węgrów, Bułgarów i Rumunów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu