Programy emerytalne wymagają zmian

  • Dorota Czerwińska
opublikowano: 29-07-2013, 00:00

ROZMOWA Z... KRZYSZTOFEM NOWAKIEM Z FIRMY DORADCZEJ MERCER

„Puls Biznesu”: Przy reformowaniu systemu emerytalnego podkreślano wagę pracowniczych form oszczędzania na emeryturę (PPE). Ale nie są zbyt popularne.

Zobacz więcej

NIE MA NA CO CZEKAĆ: Z każdym rokiem potrzeba zmian przepisów dotyczących PPE staje się coraz bardziej oczywista — mówi Krzysztof Nowak z Mercera. [FOT. WM]

Krzysztof Nowak, firma doradcza Mercer: Na atrakcyjność PPE wpływa wiele spraw — począwszy od jakości oferty instytucji finansowych, a kończąc na procedurach rejestracji i zachętach fiskalnych. Jednym z najczęściej podnoszonych zarzutów pod adresem PPE jest to, że sposób ich tworzenia jest zbyt sformalizowany, kosztuje zbyt dużo czasu, energii i wymaga znacznego zaangażowania pracodawcy. Rejestracja PPE nie przypomina prostego wpisu programu do rejestru. Jest raczej procedurą sformalizowaną i skomplikowaną. Pojawia się oczywiste pytanie, czy taka była intencja ustawodawcy? Z każdym rokiem potrzeba zmian przepisów dotyczących PPE staje się coraz bardziej oczywista. To opinia zarówno doradcy pomagającego pracodawcom tworzyć te programy, jak również postulat wielu firm, które utworzyły taki program. A czasami też pracodawców, którzy zrezygnowali z uruchomienia PPE.

Jakie zmiany są, według pana, konieczne?

Warto rozważyć wprowadzenie, wzorem innych krajów, obok pełnej procedury, podobnej do obecnej, także podejścia uproszczonego. Dla mniejszych pracodawców rejestracja byłaby ograniczona do złożenia krótkiego wniosku z podstawowymi zasadami PPE i informacją, który z licencjonowanych produktów emerytalnych stanowi podstawę programu. Analizy wymaga też treść ustawy o PPE. Wielu pracodawców uznaje konstrukcję PPE za mało atrakcyjną, wskazując, że przepisy wymagają od nich znacznego zaangażowania, np. w działania czysto administracyjne, które, ich zdaniem, niczego nie wnoszą do jakości programu. Najczęściej wymieniają: konieczność pośredniczenia w relacjach uczestników PPE z podmiotem wybranym do zarządzania pieniędzmi, w tym, co chyba najważniejsze, również byłych pracowników, którzy w każdej sprawie związanej ze swoim programem muszą nadal kontaktować się z byłym pracodawcą. Wciąż nie można różnicować składek dla różnych grup pracowników, zasilać PPE dodatkowymi pieniędzmi (m.in. pochodzącymi z tzw. pozaustawowych planów oszczędnościowych) i stosować rozwiązania, w którym składka pracodawcy zależy od składek pracowników (im więcej wpłacają pracownicy, tym więcej na ich konta przekazuje pracodawca).

A zachęty dla pracodawców?

W przypadku PPE zachęty fiskalne dotyczą dwóch elementów. Po pierwsze — zwolnienia składek wpłacanych przez firmę z obciążeń ZUS, po drugie — zwolnienia zysków osiągniętych w efekcie inwestowania wpłaconych pieniędzy z tzw. podatku Belki. Dla części pracodawców tak skonstruowana ulga właściwie nie oznacza żadnych oszczędności. Chodzi o firmy, w których wynagrodzenia pracowników przekraczają limit składki na ZUS (nieco ponad 110 tys. zł rocznie w 2013 r.), a tym samym i tak nie zapłacą oni składek ZUS od składek na PPE. Zachęcanie pracowników zwolnieniem z „podatku Belki” wydaje się absolutnie niewystarczające. To bowiem wciąż warunkowa zachęta (najpierw trzeba osiągnąć zysk), a jej wysokość nie zawsze przekonuje (19 proc. od dochodu). Właściwie nie spotkałem się z opinią, że brak „podatku Belki” był dla pracownika głównym powodem do oszczędzania w PPE.

Oszczędzamy więcej, gdy system podatkowy nas do tego zachęca?

To oczywiste. Pewnie jeszcze część z nas pamięta, jakim zainteresowaniem cieszyły się obligacje rządowe, kiedy koszt ich zakupu do pewnego limitu można było odpisać od podstawy opodatkowania. Oferowane teraz obligacje na takie zainteresowanie indywidualnych inwestorów nie mogą już liczyć i to niezależnie od tego, jakie oprocentowanie oferuje Ministerstwo Finansów.

A jak zachęca się w innych krajach?

Najpopularniejszy w krajach OECD jest model EET, czyli zwolnienie z podatku składki i zysków, ale opodatkowanie wypłaty. Jest stosowany m.in. w Austrii, Kanadzie, Finlandii, Niemczech, Irlandii, Holandii, Norwegii, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych. W Polsce w taki sposób działają Indywidualne Konta Zabezpieczenia Emery-talnego (IKZE). Model TEE podobny do naszych PPE (składka opodatkowania, ale zwolnione z podatku zyski i wypłata) jest znacznie rzadszy. Ideałem dla pracowników byłby model EEE, ale z ograniczonymi zwolnieniami dotyczącymi wypłat. To ograniczenie mogłoby dotyczyć np. wyłącznie określonej kwoty albo tylko wypłaty w formie ratalnej. Nawet Komisja Europejska zauważyła problem i zaleciła krajom członkowskim usprawnienie systemów emerytalnych. Wśród jej rekomendacji jest postulat „wspierania rozwoju dobrowolnych form oszczędzania”, m.in. przy wykorzystaniu zachęt fiskalnych. Jednak właściwie żaden polski rząd po 1989 r. nie traktował PPE jako ważnego elementu systemu emerytalnego. Wciąż brakuje poważnego dialogu z pracodawcami i kompromisowych rozwiązań, które bardziej uwzględniałyby ich oczekiwania.

1079 Tyle PPE było zarejestrowanych 30 czerwca 2013 r. W pierwszym półroczu zarejestrowano 13 nowych programów, ale wykreślono aż 28.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu