Projprzem celuje w 200 mln zł

Anna Pronińska
opublikowano: 2008-09-16 00:00

Trzeci kwartał będzie lepszy niż rok temu — obiecuje prezes. Gdyby jeszcze złoty był słabszy, a fuzje wypaliły…

Trzeci kwartał będzie lepszy niż rok temu — obiecuje prezes. Gdyby jeszcze złoty był słabszy, a fuzje wypaliły…

Bydgoski Projprzem, producent konstrukcji metalowych prowadzący m.in. działalność deweloperską, zapowiada lepsze kwartalne wyniki.

— Wszystko wskazuje na to, że trzeci kwartał będzie lepszy od takiego samego w 2007 r. — zapewnia Henryk Chyliński, prezes Projprzemu.

Wówczas spółka miała 35,87 mln zł skonsolidowanych przychodów i 1,92 mln zł skonsolidowanego zysku netto. Po dwóch kwartałach tego roku grupa zanotowała 2,8 mln zł zysku netto przy 105,5 mln zł przychodów.

Prezes obiecuje również, że sprzedaż tegoroczna wyniesie grubo ponad 200 mln zł (dla porównania w 2007 r. było to 138,9 mln zł).

— 50-60 mln zł będą stanowić wpływy z deweloperki. Zakładamy, że taka działalność będzie nam przynosić nie mniej niż jedną piątą corocznych przychodów — mówi prezes.

Według analityków DM PKO BP, Projprzem ma wypracować w tym roku 9,2 mln zł zysku netto. Wcześniej nieoficjalnie spółka szacowała czysty zysk na "kilkanaście milionów złotych". Prezes o tegorocznym zarobku wypowie się dopiero po wynikach z III kwartału. Przyznaje jednak, że na wynik netto będą mieć wpływ m.in. przesunięcie sprzedaży mieszkań w bydgoskim projekcie budowy 10 domków szeregowych oraz umacniający się złoty.

— Eksportujemy dużo konstrukcji stalowych. W tym roku sprzedaż zagraniczna wyniesie 35 proc. przychodów — prognozuje Henryk Chyliński.

W styczniu 2009 r. Projprzem chce utworzyć spółkę, która będzie koncentrować się na sprzedaży na południowych i wschodnich rynkach zagranicznych.

Do niedawna prezes prowadził też rozmowy akwizycyjne ze specjalistycznymi firmami budowlanymi. Nic z nich jednak nie wynikło.

— Głównym powodem były rozbieżności co do cen. Mamy pieniądze na przejęcia, ale w tym roku już nie zdążymy z akwizycjami. Teraz rozglądamy się za średnimi firmami z branży budowlanej — mówi Henryk Chyliński.