Promowanie absurdu...

PROF. DR HAB. KAZIMIERZ RYKOWSKI
opublikowano: 27-07-2017, 22:00

W „Pulsie Biznesu” z 22 czerwca 2017 r. ukazał się, zatytułowany „Pomysły rodzą się na pniu”, wywiad z dyrektorem generalnym Lasów Państwowych, który omawiając zalety drewna jako surowca, stwierdził, że „Taki surowiec nadal pochłania CO 2, więc pozostawienie go w kraju to sposób na kontynuację proekologicznej roli lasów w walce z globalnym ociepleniem”.

Wcześniej, w majowym numerze „Magazynu Biomasa” ukazał się wywiad z zastępcą dyrektora ds. rozwoju Centrum Koordynacji Projektów Środowiskowych Lasów Państwowych na temat Leśnych Gospodarstw Węglowych (LGW), w którym czytamy: „Kiedy mowa o asymilacji dwutlenku węgla, w pierwszej kolejności myślimy o liściach i zjawisku fotosyntezy. Trzeba jednak wiedzieć, że ten gaz absorbowany jest również przez drewno. Szacuje się, że może to być nawet 50 proc. tego, co drzewo pochłania”. Przytoczone wypowiedzi potwierdzają coś, co wydawało się pomyłką, wypadkiem przy pracy czy zawiłością urzędniczego języka, a co przy lekturze zarządzenia dyrektora generalnego LP (2/2017), powołującego do życia LGW, mogło wprawić w zdumienie nawet czytelnika z podstawowym wykształceniem przyrodniczym. Zarządzenie mówiło o zwiększaniu się ilości węgla w drewnie „w funkcji czasu”, co oznaczało zwiększanie się ilości węgla w drewnie martwym w miarę upływu czasu po wycięciu drzewa. Podobne rozumienie idei LGW oraz tzw. Składów Energetycznych narzucało się przy lekturze § 6, p. 1, pp. 2 tego samego Zarządzenia: „węgiel (…) jest przetrzymywany w narastającej ilości na składnicach energetycznych”, jak też w tym samym paragrafie p. 4, pp. 1 i 2: „W rozumieniu niniejszego Zarządzenia działania dodatkowe w leśnictwie polegają na (…) tworzeniu składów energetycznych i utrzymywaniu na nich surowca drzewnego, z narastającą w funkcji czasu ilością węgla organicznego w nim zawartego (…)”. Jeszcze wcześniej w przestrzeni publicznej ukazały się podobne stwierdzenia, jak „produkty drzewne miejscem pochłaniania CO 2” czy „drewno akumuluje węgiel długo po jego pozyskaniu” . Należało się spodziewać sprostowań, uzupełnień czy wyjaśnień. Nic takiego do tej pory nie odnotowano. Pomijanie takich „rewelacji” dalszym milczeniem obciąża środowisko leśników, a zwłaszcza nauki leśne. Przeczą one bowiem podstawowej wiedzy o przyrodzie. Stwierdzenie, że surowiec drzewny „nadal pochłania CO 2” lub że CO 2 jest „absorbowane również przez drewno”, a więc martwą tkankę roślinną poza fotosyntezą i że może być „przetrzymywany w narastającej ilości na składnicach energetycznych”, a jego ilość będzie wzrastać „w funkcji czasu”, wywraca całą dotychczasową wiedzę o biogenezie drewna, o obiegu i przemianie materii, o cyklu węgla w biosferze, o funkcjonowaniu ekosystemów, o życiu. To iście kopernikański przewrót w biologii. Należy zapytać o źródła tej wiedzy, o autorów, o publikacje. Dotychczasowa, udokumentowana wiedza o „życiu po życiu” drzewa, tzn. po jego ścięciu, mówiła wyłącznie o „konsumpcji” drewna przez różne organizmy, a więc o emisji CO 2 w wyniku rozkładu. Drewno na składnicy, prędzej czy później, może być jedynie źródłem emisji CO 2, nie zaś miejscem „przetrzymywania węgla w narastającej ilości”. Zajmowanie się „naukowymi rewelacjami” , zawartymi w wywiadach czy w zarządzeniach byłoby równie niepoważne jak same rewelacje, gdyby nie fakt, że absorbcja CO 2 przez drewno (połowa węgla w drzewie pochodzi z tego źródła…) jest ważną przesłanką koncepcji Leśnych Gospodarstw Węglowych i Składów Energetycznych — sztandarowego projektu rozwojowego nowego kierownictwa LP. Pilotażowy projekt, który ma zmienić zagospodarowanie lasu w 26 nadleśnictwach i zorganizować 18 składnic energetycznych, będzie kosztował około 40 mln zł rocznie, budzi wątpliwości co do poprawności założeń i sensu całego przedsięwzięcia. Pomysł Leśnych Gospodarstw Węglowych jest godny uwagi, podobnie promocja drewna, o której mówi dyrektor LP, ale LGW wg koncepcji opisanej w Zarządzeniu nr 2/2027, tzn. zbudowane na działaniach zaplanowanych w celu ekologizacji leśnictwa i na fałszywej, by nie rzec absurdalnej przesłance o absorbcji węgla przez drewno, temu wyzwaniu nie służą. Leśna strategia ochrony klimatu nie może skupiać się na pochłanianiu (nawet jeśli fotosyntezę wspiera absorbcja CO 2 przez drewno…) i pominąć w niej użytkowników drewna, czyli to, co dzieje się z drewnem po wywiezieniu z lasu. Rzeczywistą strategią mogłaby się stać kombinacja trzech współzależnych elementów: (1) zwiększanie obszarów pochłaniania i retencji węgla, głównie poprzez nowe zalesienia i formy leśnego użytkowania gruntów (plantacje leśne, energetyczne) oraz zadrzewienia (ostatnie regulacje resortu środowiska służyły raczej oddrzewianiu…), (2) zwiększanie intensywności pochłaniania poprzez selekcję i eugenikę (zwiększanie efektywności fotosyntezy) oraz (3) zwiększanie użytkowania drewna z preferencją na wzmaganie efektu substytucji materiałowej i energetycznej. Materiały do prac nad taką strategią są do dyspozycji. Znajdują się nie na pniu, ale w 10 tomach materiałów z prac nad Narodowym Programem Leśnym. Nowe władze LP z tej wiedzy nie skorzystały.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PROF. DR HAB. KAZIMIERZ RYKOWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Promowanie absurdu...