Propozycje Luksemburga ws. budżetu 2007-2013 nie budzą kontrowersji

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 16-03-2005, 18:46

Propozycje Luksemburga, przewodniczącego UE w tym półroczu, dotyczące  budżetu na lata 2007-2013 r., niewzbudziły wśród unijnych ministrów spraw zagranicznych kontrowersji, choć dyskusja jeszcze przed nimi - powiedział w Brukseli minister ds. europejskich Jarosław Pietras.

Propozycje Luksemburga, przewodniczącego UE w tym półroczu, dotyczące  budżetu na lata 2007-2013 r., niewzbudziły wśród unijnych ministrów spraw zagranicznych kontrowersji, choć dyskusja jeszcze przed nimi - powiedział w Brukseli minister ds. europejskich Jarosław Pietras.

    "Propozycja Luksemburga na Radzie ministrów została przyjęta do wiadomości bez dyskusji. Sam temat nie budzi kontrowersji, ale nie było jeszcze dyskusji merytorycznej" - poinformował Pietras, który reprezentował Polskę na środowym posiedzeniu Rady UE.

    Rada ministrów spraw zagranicznych UE zajmowała się w środę kompromisem w sprawie budżetu na kolejne lata. Nie zawiera on liczb, lecz tylko podział na priorytety przedłożone wcześniej przez Komisję Europejską.

    Jeżeli chodzi o źródła finansowania unijnej kasy, Komisja zaproponowała m.in., by tzw. rabat brytyjski zastąpić ogólnym mechanizmem regulującym przychody do unijnego budżetu wszystkim płatnikom netto.

    Jednak Pietras uważa, że jest sprawa, która budzi opór nie tylko Polski. "Prawie wszyscy ministrowie uczestniczący w spotkaniu podkreślali, że mechanizm korygujący rabat nie jest właściwy" - mówił Pietras. Mimo to wyraził nadzieję, że kompromis w sprawie budżetu unijnego uda się osiągnąć jeszcze w czerwcu.

    "To ważny krok (propozycje Luksemburga w sprawie budżetu UE - PAP), który zwiększa szanse na zakończenie negocjacji w czerwcu" - podkreślił.

    Minister powiedział też, że Polska chce jak najszybszej liberalizacji rynku usług. Równocześnie jednak zdaje sobie sprawę, że na najbliższym szczycie UE 22 i 23 marca, poświęconym Strategii Lizbońskiej, kompromisu raczej nie uda się wypracować, ponieważ niektóre kraje będą oponować ze względu na swą sytuację wewnętrzną.

    Pietras, mimo że nie powiedział wprost, o jakie państwa UE chodzi, najprawdopodobniej miał na myśli Francję, w której dyrektywa o liberalizacji usług jest wykorzystywana przez jej przeciwników w kampanii przed referendum na temat konstytucji unijnej, zaplanowanym na 29 maja.

    "Są wewnętrzne opory w krajach UE i wiele wskazuje na to, że najbliższe tygodnie nie przyniosą rozstrzygnięć. Dyrektywa usługowa jest ważną częścią Strategii Lizbońskiej. Ważne jest to, by Rada Europejska ustaliła, że dyrektywa powinna powstać jak najszybciej, przy świadomości jednak, że istnieją różnice" - podkreślił Pietras.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane