Prudential rośnie w inwestycjach

opublikowano: 13-09-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Ubezpieczyciel liczy na dobrą sprzedaż produktów inwestycyjnych. Na rozruszanie rynku ubezpieczeń życiowych ma pomysł, który już kiedyś się sprawdził.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak Prudentialowi idzie sprzedaż produktów inwestycyjnych
  • jaki ma pomysł na rozruszanie rynku ubezpieczeń zdrowotnych
  • dlaczego nie chce sprzedawać pakietów medycznych

W marcu tego roku Prudential przyjął w Polsce markę Pru i zapowiedział, że będzie korzystał z tego, że jego spółka matka — brytyjska grupa M&G — dobrze zna się na zarządzaniu aktywami. Do sztandarowych ubezpieczeń życiowych dołożył więc produkty inwestycyjne. Jarosław Bartkiewicz, prezes Prudentiala w Polsce, twierdzi, że mimo słabego początku 2022 r. sprzedaż idzie dobrze, a dalsza część roku może być jeszcze lepsza.

Ważny długi horyzont

— Będąc częścią grupy M&G, spółki matki, pozostajemy firmą ubezpieczeniową, ale korzystamy z ekspertyz, jeśli chodzi o zarządzanie aktywami, tworzenie funduszy, ale też podejście inwestycyjne. Weszliśmy w segment produktów inwestycyjnych — PRU Inwestycja, który jest dość unikatowy na polskim rynku — mówi prezes.

PRU Inwestycja ma określoną oczekiwaną stopę zwrotu. Ponadto ma mechanizm wygładzania, który powoduje, że cena jednostki jest stabilna.

— Bierzemy na siebie krótkotrwałe wahania koniunktury i zmienność jednostki w określonym przedziale. Wygładzamy pewną zmienność rynków kapitałowych. Mówimy klientowi, jakie są nasze długoterminowe przewidywania, jeśli chodzi o stopę zwrotu, i bierzemy na siebie ryzyko krótkotrwałych zmian — wyjaśnia Jarosław Bartkiewicz.

Prudential chce do swoich produktów inwestycyjnych przekonać obecnych i nowych klientów. Celuje w tych, którzy mają nadwyżki finansowe i pewną awersję do ryzyka. Chce z nimi postawić pierwszy krok. Próg wejścia wynosi 40 tys. zł. Produkty są długoterminowe — na minimum 10, a docelowo 15 lat, bo oczekiwane stopy zwrotu mają zrealizować się w dłuższym okresie. W ofercie są trzy fundusze: bezpieczny, mieszany i dynamiczny.

— Zaczęliśmy sprzedawać ten produkt niedawno, w portfelu mamy około 600 osób. Początek roku nie był obiecujący, bo w związku ze spadkiem cen obligacji odpływ z funduszy inwestycyjnych był ogromny. Wiele osób wstrzymywało się z inwestycjami, ale teraz z miesiąca na miesiąc sprzedaż zaczyna rosnąć — twierdzi prezes, dodając, że po dołączeniu produktów inwestycyjnych portfolio produktów spółki jest już docelowe.

Cierpliwie czekać:
Cierpliwie czekać:
Jestem dobrej myśli. Uważam, że wysoka inflacja jeszcze przez pewien czas z nami pozostanie, a ruch na stopach jest w miarę ograniczony w górę. Wkrótce fundusze obligacyjne zaczną zarabiać — mówi Jarosław Bartkiewicz, prezes Prudentiala w Polsce.
Marek Wiśniewski

Czas leczy rany

Jest dobrej myśli co do napływu pieniędzy do funduszy inwestycyjnych. Uważa, że przy kilkunastoprocentowej inflacji i setkach miliardów gotówki zgromadzonej na rachunkach bieżących oraz lokatach w bankach pieniądze klientów muszą wcześniej czy później trafić do funduszy inwestycyjnych.

Jego zdaniem obecnie jest dobry czas na powrót do sprzedaży polis z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (UFK). Po interwencji Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) w ubiegłym roku zarówno wysokość opłat, jak też sposób sprzedaży tych produktów zostały bowiem uregulowane.

— W momencie, kiedy stopy rosną i jest perspektywa wzrostu funduszy obligacyjnych już w najbliższym czasie, przy takiej inflacji są to produkty, które mają duży sens. Czas leczy rany — jeśli ludzie zobaczą, że na tych produktach można zarobić, będą do nich wracać. Po uregulowaniu przez KNF kwestii opłat są one naprawdę atrakcyjne, a przy obecnych stopach nawet bardzo atrakcyjne — uważa Jarosław Bartkiewicz.

Mimo spadków w ostatnich latach polisy z UFK wciąż mają istotny udział w składce segmentu ubezpieczeń życiowych — w ubiegłym roku było to 5,7 mld zł w 22 mld zł łącznej składki. Popularne „uefki” były w szczytowej formie w 2017 r., jednak sposób ich sprzedaży oraz nieadekwatne do poziomu zwrotu opłaty i koszty pobierane przez ubezpieczycieli doprowadziły do interwencji KNF. Od stycznia tego roku obowiązują zalecenia regulatora dotyczące ich dystrybucji (m.in. maksymalna opłata za zarządzanie wynosi 2 proc. aktywów).

— Interwencja nadzorcy przyczyniła się do tego, że część firm, w tym banków, wycofała się z dystrybucji i na razie do niej nie wróciły, ale problem nie wynika z braku dochodowości czy konstrukcji tych produktów. Po prostu część dystrybutorów niewłaściwie go sprzedawała — uważa Jarosław Bartkiewicz.

Rynek ubezpieczeń na życie w ubiegłym roku wzrósł po trzech spadkowych latach — składka przypisana brutto wyniosła nieco ponad 22 mld zł. Gdyby nie fakt, że aktywa UFK w ciągu pięciu lat zmniejszyły się o ponad jedną trzecią (z 59 mld zł), to stagnacja nie miałaby aż takiego wymiaru.

Ostrożny optymizm
Sebastian Buczek
prezes Quercus Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych

Na razie jesteśmy dość ostrożni, jeśli chodzi o ocenę perspektyw dla rynków akcji. Bardziej wierzymy w instrumenty dłużne. Dno na rynku obligacji zostało wyznaczone 20 czerwca. Od tamtej pory trend zmienił się na wzrostowy — z lekką korektą w sierpniu — i moim zdaniem taki pozostanie w dłuższym terminie. Dla rynków akcji lepszy będzie 2023 r. Są już pierwsze sygnały, że sytuacja na wojennym froncie w Ukrainie może być nieco lepsza od oczekiwanej kilka tygodni temu, co oznaczałoby opanowanie cen surowców. To z kolei pomogłoby w okiełznaniu inflacji i przysłużyło się szybszemu zakończeniu cyklu podwyżek stóp procentowych.

Chodzenie utartą ścieżką

Prezes zapewnia, choć brytyjski właściciel jest zadowolony z biznesu w Polsce, to chce, żeby spółka rozwijała się szybciej. Nie zamierza jednak wychodzić poza utarte ścieżki. Nie jest zainteresowany np. wejściem na rynek pakietów medycznych na wzór PZU Zdrowie.

— W takim biznesie trzeba bardzo mocno się specjalizować. Moje doświadczenie z rynku holenderskiego jest takie, że na końcu zostało dwóch graczy, bo to biznes o dużej skali i ogromnych nakładach finansowych. Trzeba mieć nie tylko produkt, ale także własne przychodnie, szpitale i lekarzy. Nasz biznes to ubezpieczenia, gromadzenie i zarządzanie aktywami, inwestowanie — mówi Jarosław Bartkiewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane