Przedwyborczy obraz polskiego przemysłu

opublikowano: 23-09-2019, 22:00

Na trzy tygodnie przed wyborami polski przemysł, dotychczas twardo opierający się negatywnym trendom światowym, zaczął pękać

Najświeższe dane GUS świadczą o coraz gorszej kondycji polskiej gospodarki. W sierpniu produkcja przemysłowa, zamiast tradycyjnie rosnąć, zanotowała spadek o 1,3 proc. W produkcji budowlano-montażowej także widać zwiastuny spowolnienia. W sierpniu dynamika spadła z 6,6 proc. w lipcu do 2,7 proc. r/r, nieco poniżej rynkowego konsensu na poziomie 2,8 proc. Ostatni z czynników składowych PKB, sprzedaż detaliczna, także zanotowała w sierpniu wynik gorszy od oczekiwań — o 4,4 proc., podczas gdy eksperci liczyli na 5,1 proc. Wyniki wzbudziły zaniepokojenie części ekonomistów związane ze wzrostem PKB w III kw. Równie ważne są jednak nastroje wśród przedsiębiorców. Zapytaliśmy więc i jednych, i drugich, jak wygląda koniunktura gospodarcza z ich perspektywy.

Winne Niemcy

W zgodnej opinii ekonomistów ważnymi przyczynami sierpniowego spowolnienia jest mniejsza liczba dni roboczych w porównaniu z ubiegłorocznym sierpniem oraz coraz głębsze problemy niemieckiej gospodarki, od której w wielu branżach jesteśmy uzależnieni. Przestrzenią, w której ekonomiści nie osiągnęli konsensu, jest odpowiedź na pytanie, czy sierpień jest tylko samotną jaskółką niezwiastującą dalszych problemów, czy jest to pierwsza oznaka problemów czekających nas w kolejnych miesiącach. Ku pierwszej opcji skłania się Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista banku Millennium, choć ostrzega przed wyciąganiem ostatecznych wniosków.

— W szerszym kontekście dane potwierdzają, że przemysł odczuwa spowolnienie w globalnym handlu i wzroście gospodarczym u najważniejszych partnerów handlowych Polski. Należy zauważyć, że dynamika produkcji przemysłowej, po usunięciu wahań sezonowych, w ostatnich miesiącach ulegała wyraźnym wahaniom, a negatywna niespodzianka w sierpniu może mieć charakter tymczasowy. Przypuszczenie to wspierają wskaźniki koniunktury GUS, które ostatnio się ustabilizowały. Ponadto firmy z branży przemysłowej nadal sygnalizują braki kadrowe, co może sugerować, że nie oczekują długotrwałego spowolnienia w sektorze. Na ocenę tych hipotez należy jednak poczekać na dane z kolejnych miesięcy — mówi Grzegorz Maliszewski.

Mariusz Golec, prezes grupy Wielton, największego polskiego producenta przyczepi naczep, zgadza się, że spowolnienie szczególnie w Niemczech jest przyczyną mniejszej produkcji nad Wisłą.

— Lekkie spowolnienie dostrzegamy przede wszystkim w Niemczech, ale także w Polsce. Dotyczy ono głównie takich naczep, jak kurtyny oraz chłodnie. Spadek zainteresowania nimi to wynik pogorszenia się koniunktury w przewozach międzynarodowych w tych segmentach — komentuje Golec.

Lepiej już było

Jakub Rybacki, ekonomista ING Banku Śląskiego, podkreśla, że część już obserwowanych zmian w koniunkturze na dłużej będzie ciążyć polskiej gospodarce.

— Zaskoczenie związane jest z niską produkcją sektora motoryzacyjnego — spadek o 10,8 proc. r/r oraz branż powiązanych z budownictwem — produkcja metali, surowców niemetalicznych. O ile słabsze wyniki w branży motoryzacyjnej mogą być skutkiem zaburzeń wywołanych przez przerwy techniczne w fabrykach, to drugi z czynników prawdopodobnie będzie trwały, m.in w kolejnych miesiącach słabszą aktywność zanotuje branża hutnicza— podkreśla Jakub Rybacki.

Jego ocenę podziela Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, który obawia się, że jeśli słowa ekonomisty ING Banku Śląskiego okażą się prawdziwe, przestanie istnieć setka firm.

— Pierwotnie prognozowaliśmy zużycie stali w 2019 r. na 15 mln ton [wobec 14,8 mln ton w 2018 r. — red.], ale obniżyliśmy prognozę o 0,5 mln ton. W ostatnich miesiącach obserwowaliśmy niski poziom produkcji i zapotrzebowania na stal. Mieliśmy nadzieję, że sytuacja poprawi się we wrześniu i rzeczywiście ten miesiąc był trochę lepszy, ale nie na tyle, by można było podtrzymać dotychczasową prognozę. Obawy budzi sytuacja finansowa klientów branży hutniczej, np. budownictwa, które zużywa aż 45 proc. stali. Docierają do nas sygnały, że jeśli nie poprawi się wartość i rentowność kontraktów budowlanych, do końca roku może upaść w tej branży nawet 100 firm. Nie pozostanie to bez wpływu na sektor stalowy.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Niepokojące zmiany strukturalne na rynku dostrzega także Bartosz Świderek, wiceprezes Pol-Inoweksu, firmy zajmującej się relokacją fabryk. Według niego sytuacja w jego branży przypomina tę w trakcie kryzysu.

— Czuję się jak w 2008 r. Zwykle firmy szybko podejmują decyzje, bo czas odgrywa dużą rolę w wykorzystaniu popytu, który akurat gdzieś się pojawia. Teraz mamy kilkadziesiąt projektów, które wygraliśmy, ale klienci wstrzymują się z realizacją, czekając na rozwój sytuacji gospodarczej. Mam nadzieję, że kryzysu nie będzie — mówi Bartosz Świderek.

Budownictwo hamuje

Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego, podkreśla, że z racji kończenia się bieżącej perspektywy budżetowej Unii Europejskiej nawet wyraźnie lepszy wynik produkcji budowlano-montażowej we wrześniu nie zmieni trendów inwestycyjnych w polskiej gospodarce w najbliższym horyzoncie czasowym.

— Nawet jeśli wrzesień przyniesie wyraźną poprawę wyniku sektora budowlanego, należy oczekiwać, że dynamika inwestycji w gospodarce w III kw. ponownie się obniży i tendencja będzie kontynuowana w kolejnych kwartałach. Ma to związek z cyklem wykorzystywania funduszy unijnych, ale także narastającą wokół niepewnością, która może powstrzymywać sektor prywatny przed rozpoczynaniem kolejnych projektów — uważa Monika Kurtek.

Wskazuje także, że ostatnie dane wyraźnie sygnalizują początek spowolnienia gospodarczego nad Wisłą.

— Dane dotyczące budownictwa dopełniły obrazu polskiej gospodarki po dwóch miesiącach III kw. Obraz ten wciąż nie jest zły, choć coraz wyraźniej wyłania się z niego jej spowalnianie — komentuje ekonomistka Banku Pocztowego.

Podobnego zdania jest Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole, który przewiduje „rozlewanie się” problemów branży budowlanej na powiązane sektory.

— Oczekujemy, że roczna dynamika produkcji budowlano-montażowej w III kw. ukształtuje się na poziomie najniższym od I kw. 2017 r. Oczekiwane przez nas spowolnienie wzrostu aktywności w budownictwie sprzedaż detaliczna produkcja przemysłowa produkcja budowlano-montażowa będzie oddziaływać w kierunku zmniejszenia dynamiki produkcji w działach przemysłu zaopatrujących branżę budowlaną — mówi Jakub Borowski.

Wszechobecny pesymizm

W obliczu sierpniowych danych optymizmem nie grzeszą także pracodawcy. Zdaniem Soni Buchholtz z Konfederacji Lewiatan zmiany w płacy minimalnej i składkach społecznych boleśnie odbiją się na kondycji polskich firm przemysłowych.

— Przyszłość przemysłu rysuje się w czarnych barwach, i to w równym stopniu za sprawą koniunktury w Europie, jak też perspektyw wyraźnego wzrostu kosztów w 2020 r. — kosztów energii, ale przede wszystkim pracy. W branżach, w których dominują prace proste, wyraźnie odczuwalny będzie wzrost płacy minimalnej przekraczający 15 proc., natomiast wśród tych o wysokiej wartości dodanej koszty zwiększy zniesienie limitu 30-krotności. Nowy rachunek kosztów może okazać się gwoździem do trumny nawet całych branż — uważa Sonia Buchholtz.

Ostatnie dane GUS nie pozostają bez wpływu na prognozy dla PKB. Najbardziej dotychczas optymistyczni ekonomiści PKO BP obawiają się, że piętrzące się problemy uniemożliwią realizację ich prognozy na III kw. (4,7 proc.). Bank Credit Agricole utrzymał prognozę (4,3 proc.), jednak spodziewa się gorszych niż oczekiwane wyników w kolejnych dwóch okresach. ING prognozuje spadek PKB do 4 proc. już w III kw., natomiast Santander spodziewa się takiego wyniku w ostatniej części roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu