Przegalińska: Za 10 lat w fabrykach będzie więcej maszyn niż ludzi

Justyna Smolińska
opublikowano: 15-01-2018, 17:00

Chociaż rozwój procesu automatyzacji i robotyzacji pracy w Polsce, jest tak naprawdę jeszcze w powijakach, to dyskusja o tym, czy roboty zastąpią ludzką pracę, rozgorzała na dobre. Jakie zawody mogą zostać najszybciej zastąpione przez inteligentne maszyny? Czy robot - współpracownik, to tylko science fiction?

- Ten proces trwa już od ponad wieku, zastępowania przez różne automaty, maszyny ludzkiej pracy. I oczywiście w fabrykach ten proces się już w znacznym stopniu dokonał. Teraz raczej mówimy o tym, że to jest kolejna fala automatyzacji, kolejna faza, ponieważ ci pracownicy, którzy zajmują się wiedzą, tzw. knowledge workers - tak się o nich mówi, czyli lekarze, prawnicy, dziennikarze, pracownicy akademiccy - oni wszyscy również częściowo mogą zostać zastąpieni, albo zostać wspomożeni przez maszyny. I to jest ta nowa faza automatyzacji, w którą teraz wchodzimy - Aleksandra Przegalińska, badaczka rozwoju nowych technologii i sztucznej inteligencji, Akademia im. Leona Koźmińskiego, MIT.

- W fabrykach wyobrażam sobie, że ta zmiana może być bardzo nagła, w tym sensie, że ręce do pracy w fabrykach, to może być jakaś taka ostatnia faza, że tam jest potrzeba, że szukamy tych ludzi. Ja sobie wyobrażam, że za 10 lat, te fabryki będą jednak smart, będą inteligentne i tam będzie oczywiście jakiś komponent ludzki zarządzający tym całym procesem, czy podtrzymujący go, ale jednak wśród tych pracowników będzie więcej maszyn - dodaje Przegalińska.

Czy przeciętny Kowalski powinien czuć się zagrożony? Jak proces automatyzacji pracy może wpłynąć na rynek pracy?

- Myślę, że w kontekście automatyzacji warto też dużo mówić o tym, że nie należy się tego procesu bać, tylko raczej spodziewać się tego, że nastąpi jakaś konieczność przekwalifikowania się powiedzmy, czyli zmian pewnych w zawodzie i przygotowania się na te nowe technologie, które będą nas wspierać, ale nas z tego rynku nie wyrzucą - mówi badaczka i dodaje - Dlatego ten proces automatyzacji nie przebiega tak szybko, jak wielu być może by sobie życzyło, albo prognozuje, że mamy rozmaite społeczne opory, które są z tym związane, więc ja myślę, że nie chodzi o to, aby siłowo forsować takie sytuacje, w których po prostu nagle inwestujemy wszystko, żeby tych ludzi zastąpić, bo to rodzi bardzo wiele innych społecznych problemów. Tylko raczej staramy się budować sobie taką mapę zadań jeśli chodzi o poszczególne zawody, jakie konkretne umiejętności mogą sobie teraz te zawody przyswoić, żeby być na tę technologiczną zmianę przygotowane, żeby dobrze z maszynami współpracować. I to jest takie duże zadanie uważam i dla sektora publicznego i dla prywatnego, żeby się na tę zmianę przygotowywać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Smolińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Przegalińska: Za 10 lat w fabrykach będzie więcej maszyn niż ludzi