Przemyt papierosów tonie w dymie

Koncerny tytoniowe i walczące z nimi stowarzyszenia kłócą się o rzeczywistą skalę przemytu. Tymczasem budżet na papierosach zarabia coraz mniej

Polacy palą przemycane papierosy. Nie wiadomo jednak, jaka jest tego skala. Dane o rozmiarach szarej strefy są regularnie zbierane w całej Unii Europejskiej, firmy badawcze robią to jednak na zlecenie koncernów tytoniowych. Według organizacji walczących z paleniem, daje to pole do manipulacji, bo koncerny — alarmujące m.in., że polski budżet traci z powodu nielegalnych papierosów nawet 7 mld zł rocznie — używają danych jako argumentu w walce z projektowanymi zapisami unijnej dyrektywy tytoniowej czy w dyskusji o wysokości stawek akcyzy.

— Producenci wyrobów tytoniowych mogą używać zawyżonych statystyk przemytu w celu blokowania regulacji prozdrowotnych — uważa Michał Stokłosa, ekonomista American Cancer Society, jednej z największych na świecie organizacji walczących o ograniczenie palenia.

Przedstawiciele stowarzyszenia opublikowali w tym miesiącu w czasopiśmie „Tobacco Control” wyniki przeprowadzonego w Warszawie badania paczek papierosów. Skala przemytu nie jest tak straszna, jak malują ją koncerny.

Duże różnice

Badania przeprowadzono we wrześniu i październiku 2011 r. Zastosowano dwie metody: ankieterzy GfK Polonia prosili przechodniów o pokazanie paczek, zbierali również puste paczki na ulicach. Rezultaty były niemal identyczne — według nich około 15 proc. papierosówpalonych w stolicy nie ma polskich znaków akcyzy, czyli nie pochodzi z legalnych źródeł. To o połowę mniej, niż wynikałoby z porównywalnych badań, realizowanych na zlecenie koncernów tytoniowych (takich jak Almares, w którym analizuje się wyrzucane paczki w kilkudziesięciu polskich miastach).

— W czasie toczącej się debaty nad wpływem dyrektywy tytoniowej na polską gospodarkę rząd i przemysł tytoniowy posługują się argumentacją zbudowaną na badaniach sponsorowanych przez przemysł tytoniowy. Wyniki badań American Cancer Society jasno udowadniają, że te badania są obarczone dużymi błędami, sprzyjając manipulacjom opinii publicznej — oświadczają dr Łukasz Balwicki i Łukasz Salwarowski, założyciele Partnerstwa Polska Bez Dymu, zrzeszającego organizacje walczące o ograniczenie palenia.

Przedstawiciele koncernów tytoniowych w nieoficjalnych rozmowach zwracają uwagę, że badanie przeprowadzono na małej próbie (Almares tylko w stolicy analizuje około 100 razy więcej paczek), tylko raz (dwa lata temu) i tylko w Warszawie — dlatego jego wyniki trudno porównywać z przeprowadzanymi cyklicznie badaniami na ich zlecenie, które dzięki temu mają pokazywać nie tylko ilość nielegalnych papierosów na rynku, ale też trendy w ich kupowaniu i paleniu. A trend wydaje się jasny — z roku na rok coraz więcej wypalanych w Polsce i Unii Europejskiej papierosów pochodzi z nielegalnych źródeł. Z finansowanego przez Philipa Morrisa i publikowanego cyklicznie przez KPMG raportu Project Star wynika, że w ciągu ostatnich 6 lat przemyt wzrósł o 30 proc.

— Strzelalibyśmy sobie w stopę, manipulując danymi w takiej sprawie. Badanie American Cancer Society jest wyrywkowe, nie bierze pod uwagę np. paczek podrabianych, a kilka skontrolowanych tylko raz warszawskich dzielnic — czy raczej ulic — nie daje obrazu przemytniczej rzeczywistości — komentuje anonimowo przedstawiciel branży.

Gra o dyrektywę

Według koncernów publikacja badań American Cancer Society właśnie teraz to tylko element próby sił przed zbliżającym się w Parlamencie Europejskim głosowaniem nad dyrektywą tytoniową, która przewiduje m.in. zakazanie handlu papierosami cienkimi (tzw. slimami) i ograniczenia w stosowaniu dodatków smakowych, takich jak mentol. Stanowią one prawie 40 proc. polskiego rynku, więc koncerny — wspierając się danymi o rosnącym przemycie — stoją na stanowisku, że wprowadzenie dyrektywy może tylko zwiększyć tytoniową szarą strefę, w której konsumenci zaczną szukać zakazanych przez UE papierosów. Organizacje antytytoniowe uważają, że slimy i mentole zachęcają do palenia kobiety i młodzież, zwiększając skalę uzależnienia w społeczeństwie.

— Gdziekolwiek nie proponowalibyśmy jakichkolwiek rozwiązań prozdrowotnych, związanych z papierosami, tytoniowi lobbyści wyciągają dane o przemycie i mówią, że zmiany zwiększą jego skalę. Ich badań nie da się jednak zweryfikować, bo nie podają szczegółowo metodologii czy np. miejsc, w których zbierają wyrzucone paczki. My podajemy metodologię i nasze badanie jest powtarzalne, a jego wyniki w 2011 r. były wyraźnie rozbieżne z tymi, które prezentowały wtedy koncerny — mówi Michał Stokłosa.

Budżet traci

Przemyt papierosów za bardzo poważny i narastający problem uznaje Komisja Europejska. W przesłanej w czerwcu do Rady i Parlamentu Europejskiego „kompleksowej strategii intensyfikacji walki z przemytem papierosów” szacuje, że nielegalny handel wyrobami tytoniowymi, kontrolowany przez „zorganizowane grupy przestępcze o charakterze transgranicznym”, powoduje co roku w budżetach UE i państw członkowskich straty przekraczające 10 mld EUR.

Tymczasem w Polsce legalna sprzedaż papierosów w tym roku mocno spada. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że do czerwca tego roku wpływy z akcyzy tytoniowej sięgnęły 8,61 mld zł. To aż o 554 mln zł (6 proc.) mniej niż w tym samym okresie ubiegłego roku, a w ustawie budżetowej zaplanowano, że tegoroczne dochody budżetu z papierosowej akcyzy będą o 9 proc. większe.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Przemyt papierosów tonie w dymie