Przepychanka gigantów

Rafał Kerger
opublikowano: 2007-06-05 00:00

Warta pół miliarda euro fuzja dwóch największych graczy na rynku cash & carry to byłoby coś. Plotka o fuzji? Też dała zarobić.

Przejęcie wartego 500 mln euro Selgrosa przez Makro Cash & Carry z grupy Metro mogło stać się najbardziej sensacyjną transakcją w branży wielkopowierzchniowych sklepów.

Mogło, ale nie będzie. Selgros oskarża Makro o dezinformację i niecne praktyki. O co chodzi w przepychance gigantów?

Plotka o przejęciu przez Makro Cash & Carry Selgrosa, największego konkurenta na polskim rynku, wypłynęła na początku wiosny, w najbardziej gorącym dla branży czasie. W końcu pierwszego kwartału dopina się roczne negocjacje firm cash & carry z dostawcami. Liczy się każda złotówka, każdy opust na każdy kilogram cukru, kawy czy masła.

Szeptana akcja

— O tym, że rzekomo się sprzedajemy, najszybciej dowiedzieli się handlowcy najważniejszych naszych partnerów. Oni uczestniczą w tworzeniu strategii sprzedaży do sieci oraz negocjują z nami ramowe umowy roczne — mówi Alexander Orlowski, wiceprezes zarządu Selgrosa.

Niejasności spowodowały ponoć nieco dłuższe niż zwykle rokowania Selgrosa z kluczowymi dostawcami, takimi jak Nestle czy Colgate.

— Nasi handlowcy przywieźli te wieści do firmy, co wzbudziło też mały popłoch wśród załogi. Przekonywałem wiele osób, że nie ma w tym krzty prawdy i nie powinny sobie szukać nowej pracy — dodaje prezes Orlowski.

Kierownicy do spraw kluczowych klientów producentów żywności potwierdzają jego wersję.

— Plotka do nas dotarła — mówi Jacek Karolak z Nestle.

— Nasi handlowcy rzeczywiście przywozili takie wieści — dodaje Andrzej Iwanowski z Lavazzy.

Pytaliśmy też w Colgate, Bio Active i w Rolniku — tam również rozmawiało się o rychłym połączeniu ich dwóch kluczowych klientów. Jedynie Michał Rehlich ze znanego z orzeszków Feliksa zaprzeczył, jakoby trafiły do niego jakieś informacje o przejęciu.

Selgros dementuje

Skąd wyszła plotka o wielkim przejęciu i co miała na celu? Selgros jest pewien. Prezes Hans-Peter Lorenz i wiceprezes Holger Penndorf 25 kwietnia wysłali do polskich partnerów pismo. „(…) Od ponad miesiąca otrzymujemy z państwa kręgów sygnały, że dział zakupu firmy Makro rozpowszechnia informacje o rzekomym przejęciu naszego przedsiębiorstwa. O ile takie działania miały miejsce, to chcielibyśmy zapewnić, że takie postępowanie kierownictwa Makro uznajemy za absolutnie nieprofesjonalne i bezpodstawne. Chcemy (…) powiadomić, że musi tu chodzić o celowe działania dezinformujące, mające na celu wprowadzenie w błąd i w żadnym stopniu nieodpowiadające prawdzie (…)”.

Lorenza i Penndorfa wsparli też Josef Sanktjohanser i Norbert Fiebig, szefowie Rewe Group, do której należy Selgros (także Billa).

— Potwierdzamy nasze długoterminowe zaangażowanie w sektorze cash & carry również w Polsce — poinformowali.

Sprzedawcy, którzy najwyraźniej byli głównymi adresatami plotki pod tytułem „Makro kupuje konkurenta”, na pytanie o jej źródło i cel — po otrzymaniu wyjaśnień od Selgrosa — oficjalnie nabierają wody w usta. Nie mają zamiaru narażać się ani Makro, ani Selgrosowi.

Ciekawa jest jednak teza, którą stawiają niektórzy z nich: ponoć gdy niemiecka grupa Metro (oprócz Makro także Real) przejmowała sieć hipermarketów Géant w Polsce, okazało się, że sporo dostawców dla Géanta i Reala miało wynegocjowane lepsze ceny z Realem. To musiało wzbudzić w jego zarządzie zdziwienie. Handlowcy Makro mówili więc o przejęciu Selgrosa, by negocjatorzy Nestle, Colgate czy Lavazzie dali im co najmniej takie same ceny, jak Selgrosowi. Argumentowali, że niby firmy i tak za chwilę będą razem.

Makro zaprzecza

O wyjaśnienie wiosennego zamieszania zapytaliśmy też Makro, które rzekomo miało rozpuszczać plotkę o przejęciu.

Andrzej Słodki, rzecznik prasowy firmy, najpierw zastanawiał się i próbował się wywiedzieć, skąd wyszła wiadomość. Czy od kupców Makro, czy może z firmy reprezentującej Makro w negocjacjach z dostawcami. Potem jednak przesłał oświadczenie: „Makro Cash & Carry Polska zaprzecza wszelkim pogłoskom o zamiarze przejęcia spółki Selgros. Potępiamy także wszelkie nieuczciwe praktyki, które mogłyby wykorzystywać te pogłoski w celu osłabienia pozycji spółki Selgros, jeśli takie praktyki rzeczywiście miały miejsce”.

Czy to ucina spekulacje o transakcji? Chyba ucina. Negocjacje roczne z dostawcami do cash & carry są zamknięte. Kto z konkurentów wywalczył lepsze ceny — nie wiadomo. Selgros nadal czuje się urażony, ale nie zapowiada, że sprawa skończy się w sądzie. n

Światowy potentat

Niemieckie Metro Group jest gigantem handlu detalicznego na świecie. Ma prawie 270 tys. pracowników w 150 krajach. Pracują oni w blisko 2,4 tys. placówek w Europie, Afryce i Azji. Do Metro Group oprócz Metro (Makro) Cash & Carry należą też inne znane marki, takie jak hipermarkety Real, Media Markt i Saturn. W Polsce Metro Group jest od połowy lat 90. W lipcu 2006 r. za 224 mln euro Niemcy przejęli działalność operacyjną sieci hipermarketów Géant od francuskiej grupy Casino. Właścicielem sklepów został trzeci uczestnik transakcji — GE Real Estate (General Electric Corporation). Sprzedaż grupy wzrosła w 2006 r. o 7,5 proc., do 60 mld euro. Ebit Metro Group wyniósł w ubiegłym roku 1,98 mld euro, przy stracie netto 630 mln euro.

Wspólne hostessy

Makro i Selgros oprócz konfliktu mają też dostęp do wspólnych wrażeń. Pod koniec marca firma Kamis Przyprawy rozpoczęła nabór na stanowisko „Hostessy ds. Kluczowych Klientów sieci Makro i Selgros”. Potrzebne: miła aparycja, duża komunikatywność, dyspozycyjność, zaangażowanie i nastawienie na osiągnięcie celu. Do wzięcia atrakcyjna stawka godzinowa.

Rządzą w Europie

Grupa Rewe, do której należy Selgros Cash & Carry (udziały ma także OTTO-Group), pochodzi z Kolonii. Koncern istnieje od 1927 r., a w Polsce działa od blisko 12 lat. Niemcy mają u nas także supermarkety Billa. Z całkowitym obrotem 41,7 mld euro, 260 tys. pracowników i ponad 11 tys. marketów w Europie REWE zajmuje 3. miejsce w europejskim handlu.

Helikopterem z supermarketu

Rewe Group sprzedaje w swojej niemieckiej sieci sklepów bilety na 22-minutowe przeloty helikopterem. Bilety są sprzedawane w 2000 placówkach Penny Markt za cenę 99 euro. Helikoptery Penny startują z 39 lotnisk w 14 z 16 krajów federalnych Niemiec. W jednym locie może uczestniczyć od czterech do sześciu osób.