Przewaga funduszy ESG to tylko iluzja

  • Mikołaj Śmiłowski
opublikowano: 04-11-2021, 09:38

Szlachetne cele inwestycji w aktywa ESG są równie nieprawdziwe co ich aktualna wycena - twierdzą badacze ze Swiss Finance Institute.

Według opublikowanego przez instytut raportu, akcje o wysokich ocenach zgodności z zasadami zrównoważonego rozwoju przez ostatnie lata osiągały dobre wyniki dzięki stałemu napływowi gotówki ze strony funduszy ESG, a nie solidnym fundamentom. Badacze twierdzą, że bez zainteresowania ze strony tej grupy funduszy z Wall Street większość “świadomych” spółek osiągnęłaby bardzo słabe stopy zwrotu.

- Przy braku presji cenowej, wynikającej ze stałego dopływu gotówki, sektor spółek działających zgodnie z zasadami ESG osiągnąłby znacznie słabsze zwroty niż reszta rynku. Jeśli w przyszłości moda na tego rodzaju aktywa przeminie, a wpływy ustaną, stopa zwrotu z inwestycji w akcje spółek ESG może być ujemna - ostrzega Philip van der Beck, autor raportu.

Szwajcarski instytut uważa, iż rating ESG szkodzi rynkowi poprzez sztuczne podbijanie cen akcji wybranych spółek. Dzięki zadeklarowanej pracy na rzecz klimatu oraz równości społecznej walory Tesli są bardziej atrakcyjne od akcji Exxon Mobil, mimo podobnej wartości fundamentalnej.

Według Philipa van der Becka, napływ gotówki z funduszy był głównym powodem coraz wyższych wycen spółek ocenianych jako zgodne z ESG. Przykładem ma być sytuacja na akcjach Gamestopu i AMC z początku tego roku: w wyniku zmowy drobnych inwestorów i stałego napływu kaptału ich rynkowa wycena osiągnęła poziom nieadekwatny do ich rzeczywistej wartości.

Badanie instytutu zostało opublikowane na stronie Social Science Research Network i spotkało się z większym zainteresowaniem niż większość tego typu raportów, głównie dzięki rozpowszechnieniu go na platformach społecznościowych. Jego wydźwięk okazał się bardzo podobny do wrześniowego dokumentu przygotowanego przez Bank Rozrachunków Międzynarodowych, w którym to autor ostrzega przed bańką w sektorze aktywów ESG, porównując ją do bańki internetowej z lat 1995-2001.

W ostatnim czasie powstało wiele badań, w których próbowano rozwikłać zagadkę stóp zwrotu spółek z wysokimi ratingami ESG. W opublikowanym w październiku raporcie temat ten poruszyli również profesorowie z uniwersytetów w Chicago i Pensylwanii. Dowodzą oni, że bez stałego “pompowania” cen walorów, spowodowanego modą i presją społeczną, wycena większości firm byłaby znacznie niższa, a stopy zwrotu ujemne.

- Czy ostatnie dobre wyniki spółek, a w konsekwencji o funduszy ESG oznaczają, że ten sektor będzie się rozwijać? Uważamy, że nie. Zwyżki oznaczają tylko tyle, że rzekome zainteresowanie klimatem jest większe niż się rynkowi wydawało - twierdzą autorzy raportu.

Według danych Bloomberg Intelligence, sektor ESG złożony m.in. z akcji oraz funduszy inwestujących zgodnie z kryteriami, posiada w aktywach 35 bln USD. Indeks S&P Global Clean Energy w ciągu ostatnich trzech lat urósł o 46 proc.

Ważne, że da się zarobić
Przemek Barankiewicz
Country manager Finax i założyciel portalu invESGo.pl
Ważne, że da się zarobić

To klasyczny dylemat, co było pierwsze - jajko czy kura? Ale z punktu widzenia inwestora to przecież nie ma znaczenia. Ważne, że na modzie na ESG da się wypracować dodatkową stopę zwrotu (choć nasz WIG ESG jest tu niechlubnym wyjątkiem). Przez dekady było bowiem inaczej - musiałeś godzić się na niższe zyski, rezygnując z tzw. sin stocks. A moda potrwa jeszcze na pewno kilka lat. Do czasu, aż wszyscy będę - przynajmniej dla agencji ratingowych - przyjaźni ESG. W międzyczasie, paradoksalnie, najwięcej będzie można zarobić na spółkach, które dziś zbierają cięgi za swoje standardy dotyczące zrównoważonego rozwoju. Tylko one mogą się poprawić, dołączyć do grona "zielonych" firm, a ich kurs zniwelować dyskonto w wycenie, wynikające z niskiego scoringu ESG. I chyba o to w tej modzie właśnie chodzi - o skuteczne zmuszenie spółek do wzięcia odpowiedzialności za "zrównoważony" rozwój świata, a nie tylko za wartość dla akcjonariuszy. Jednocześnie warto uważać, żeby nie przepłacić za fundusze z metką "ESG", które już pobierają o kilkadziesiąt procent wyższe opłaty, choć ich portfele nie różnią się za wiele od szerokiego rynku. Warto też mieć dystans do danych - agencje ratingowe próbują wszystko zobiektywizować, doprowadzić do wspólnego mianownika, wycenić. Tymczasem dobro, które przynajmniej teoretycznie stoi za modą na ESG, jest z natury subiektywne, bo każdy ma jego inną miarę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane