Przysmaki w Rotundzie

W mroźny styczniowy wieczór zawitaliśmy do restauracji Mokotowska 69 w charakterystycznym okrągłym budynku. W tym znakomitym miejscu przy placu Trzech Krzyży jeszcze nie tak dawno była restauracja Adler.

Mokotowska 69 bardzo się różni od Adlera wystrojem i kuchnią. Zdecydowanie na plus. To dziecko Andrzeja Rudnickiego-Sipyałło, który po latach praktyk w najlepszych nowojorskich restauracjach postanowił przeszczepić amerykańskie steki w bardzo dobrym wydaniu na warszawski grunt. I w pełni mu się to udało. Są tu klasyki amerykańskiej wołowiny.

Wyświetl galerię [1/4]

Marek Wiśniewski

Jest nawet jej japońska koleżanka „kobe style”. Bynajmniej steki nie są w menu osamotnione. Świetne są także polskie ryby. W karcie win jest ponad 150 pozycji (raczej w wysokich cenach). Ale uwaga: są też całkiem niezłe wina na kieliszki (w liczbie 16). To miłe rozwiązanie dla gości zamawiających przy jednym stoliku odmienne dania, np. steki i rybę. Każdy pije to, co lubi.

ZGRANY DUET

Z przystawek kusił panierowany móżdżek cielęcy z przepiórczym jajkiem. Także befsztyk tatarski z polędwicy wołowej z czerwonym kawiorem. Wybraliśmy jednak okonia z Rajgrodu na zimno. Drogę na talerz miał dosyć skomplikowaną. Najpierw był smażony, potem długo marynowany w zalewie octowej. Przybył w towarzystwie sałatki ziemniaczanej (bekon, cebula, ziemniaki), która z okoniem tworzyła zgrany smakowo duet. Z win postanowiliśmy wybierać wyłącznie dostępne na kieliszki.

Do okonia zaproponowano „Austriaka” Grüner Veltliner, 2015, Lössterrassen, Schlosskellerei, Gobelsburg, Kamptal. Towarzystwo się sobie wyraźnie spodobało. Okoń aż miał łzy szczęścia w oczach. Przed daniem głównym zdecydowaliśmy się na zupę. Były trzy do wyboru: pomidorowa z domowym makaronem, krem z dyni i rybna. Wybraliśmy tę ostatnią (z suma i sandacza). Była pikantna i pyszna. Zaskakująco dobrze wypadła w towarzystwie degustowanego wcześniej „Austriaka”.

RYBNY RARYTAS

Dania główne w Mokotowskiej to plejada smaków. Prym wiodą steki z wołowiny i ryby, ale jest i ośmiornica, są też krewetki. Z ryb do wyboru było kilka, w tym sum mazurski i sandacz. Zdecydowaliśmy się na lina w śmietanie — to rzadkość w warszawskich restauracjach. Są tacy, co jeżdżą aż do Wieżycy na Kaszubach, by się nim delektować. Tymczasem ten z Mokotowskiej w niczym mu nie ustępuje. Jest po prostu świetny. Do kieliszków zaproponowano białe włoskie Trebbiano/Pinot grigio, 2014 Marchesi Antinori, Toskania. Lin się wyraźnie skrzywił! Powróciliśmy do „Austriaka”, ale też bez większych sukcesów. Sięgnięto wtedy po Sauvignon Blanc z Nowej Zelandii — Kim Crawford, Yealands, 2015, Marlborough. Lin przecierał oczy ze zdumienia, tak mu było dobrze.

GORĄCY LÓD

My zaś przeglądaliśmy menu, koncentrując się na stekach. By się pośmiać, prowokacyjnie wybraliśmy te z polskiej wołowiny, dając im z góry niewiele szans smakowych. Tymczasem zaskoczenie — filet mignon zrobiony „medium rare” okazał się całkiem, całkiem. Wybraliśmy sosy i czekaliśmy na wino. Zaproponowano „Hiszpana” Tempranillo, Crianza, 2011, Arroyo, Ribera del Duero. Filet z sosem berneńskim w towarzystwie „Hiszpana” nie podrywał do śpiewania hymnu. Natomiast z sosem pieprzowym to już zupełnie inna bajka. Bingo! Na deser podano lody z belgijskiej czekolady z gorącymi wiśniami. Wyborne z kieliszkiem słodkiego hiszpańskiego wina Floralis — Moscatel Oro, Torres. &

Restauracja Mokotowska 69

Warszawa

Ogólne wrażenie 5,0

Wina do potraw 5,0

Potrawy 5,0

Wystrój wnętrza 5,0

Profesjonalizm obsługi 5,0

Na biznes lunch 5,5

Na obiad z rodziną 2,0

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PROF. STANISŁAW J. MAJCHERCZYK WYŻSZA SZKOŁA HOTELARSTWA I GASTRONOMII W POZNANIU

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Przysmaki w Rotundzie