PSE liczą na wyjaśnienie sprawy udziałów w elektrowni atomowej w Ignalinie

27-02-2007, 12:50

Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE) liczą, że kwestia wysokości udziałów w planowanej elektrowni atomowej w  Ignalinie na Litwie, wyjaśni się podczas piątkowej wizyty w Warszawie premiera Litwy Gediminasa Kirkilasa. W miniony piątek agencje prasowe, powołując się na wypowiedź Kirkilasa napisały, że Litwa miałaby 34 proc. udziałów w tym projekcie, a partnerzy, w tym Polska - po 22 proc.

W połowie grudnia cztery kraje: Polska, Litwa, Łotwa i Estonia zawarły porozumienie o powołaniu konsorcjum czterech firm, które przystąpią do projektu odbudowania mocy ignalińskiej elektrowni atomowej. Wstępne porozumienie, które zawarły spółki energetyczne czterech państw; Lietuvos Energija (Litwa), Latvaenergija (Łotwa), Eesti Energija (Estonia) i Polskie Sieci Elektroenergetyczne (Polska) przewiduje, że każda ze stron ma mieć po 25 proc. udziałów w tym projekcie.

Tymczasem w miniony piątek agencje prasowe, powołując się na wypowiedź Kirkilasa napisały, że Litwa miałaby 34 proc. udziałów w tym projekcie, a partnerzy, w tym Polska - po 22 proc.

Prezes PSE, Jacek Socha powiedział PAP, że jego spółka nie ma oficjalnych informacji nt. wysokości udziałów w przedsięwzięciu. "Informacje o tym dotarły do nas za pośrednictwem agencji prasowych" - powiedział Socha.

Podkreślił, że jego zdaniem, podczas piątkowej wizyty w Warszawie, premier Litwy udzieli stronie polskiej "stosownych wyjaśnień". Socha przypomniał, że decyzję o odbudowie mocy w Ignalinie ostatecznie musi przegosować litewski parlament.

Już w połowie lutego Gediminas Kirkilas powiedział, że Litwa powinna mieć więcej praw w zarządzaniu przyszłą elektrownią atomową. Jego zdaniem oczywiste jest to, że litewski udział powinien być bardziej znaczący, chociażby z tego względu, że budowa nowej siłowni będzie odbywała się na terytorium Litwy i ten kraj ponosi większą odpowiedzialność. "Prawa wszystkich czterech stron będą równe, ale podział w zarządzaniu będzie zróżnicowany" - mówił litewski premier.

Nowa elektrownia ma powstać do 2015 r. na wschodzie Litwy, koło istniejącej już elektrowni atomowej w Ignalinie, na którą przypada ponad 70 proc. litewskiej produkcji energii elektrycznej. Oczekiwana moc elektrowni to 3200 megawatów, co ma kosztować 5-6 miliardów euro. (PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / PSE liczą na wyjaśnienie sprawy udziałów w elektrowni atomowej w Ignalinie