Czytasz dzięki

Psiarze są bardziej ludzcy

Rozmawiała Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 06-08-2020, 22:00

Psy są już szkolone, żeby wyczuć COVID-19. Sławka Sworacka, policjantka i szkoleniowiec, wierzy, że te zwierzęta mogą pomóc ludziom w wielu dziedzinach, ale jeszcze o tym nie wiemy.

Posłuchaj wywiadu w formie podcastu:

„PB”: Od 2001 r. przez kilka lat pracowała pani w Zakładzie Kynologii Policyjnej w Sułkowicach jako instruktor szkolenia psów. Dziś w policji nie działa pani z psami, ale za to prowadzi firmę szkoleniową. Dlaczego fajnie jest pracować z psami?

Sławka Sworacka: Bo to wielka satysfakcja, zwłaszcza jeśli pies jest trudny. Dwa razy mieliśmy z mężem psy, które miały iść do uśpienia, co w Polsce — niestety — jest możliwe. Były naprawdę agresywne, wydawało się, że nic się nie da zrobić. Jeden z nich dość mocno pogryzł męża w trakcie pobytu u nas, ale w końcu go wyprowadziliśmy na prostą. W głowie miał bałagan, który zrobili mu właściciele, wydawało mu się, że wszystko mu się należy. Po ośmiu miesiącach szkolenia u nas trafił do rodziny z trzyletnim dzieckiem i dotąd wszystko jest super.

Czym szkolenie psów policyjnych różni się od zwykłego?

Na pewno jest cięższe. Te psy pracują po osiem godzin dziennie przez sześć miesięcy na kursie podstawowym. Są selekcjonowane, muszą być odpowiedniej rasy, mieć odpowiedni charakter i przygotowujemy je do działań prewencyjnych policji, wyszukiwania narkotyków czy materiałów wybuchowych. Właściciele psów cywilnych zazwyczaj chcą mieć psa ułożonego — to z reguły dwa miesiące ćwiczeń. Zakładamy, że właściciel pracuje z psem po 15 minut trzy razy dziennie.

Czy są inne szkolenia dla psów, np. asystujących?

Pracuję w fundacji, która przygotowuje psy dla osób niewidomych. Taki pies przez rok jest w domu wolontariusza, który ma za zadanie go socjalizować. Trenuję te psy w zakresie posłuszeństwa.

Czy tresurę trzeba powtarzać, czy wystarczy być konsekwentnym?

Czas zainwestowany w tresurę szczeniaka zwróci się nam, gdy pies będzie dorosły. Ale komendy siad, waruj raz nauczone nie zostają na całe życie. To odruchy warunkowe, które mogą zaniknąć, a z czasem zmienia się nam głos, dlatego w ciągu życia psa należy powtarzać ćwiczenia.

Dlaczego pani tak lubi psy?

Od dziecka je uwielbiałam. Mama opowiadała, że pierwsze kroki zrobiłam za psem: chciałam złapać naszego kundelka i podążałam za nim na czworakach, a potem wstałam. W policji miałam to szczęście, że zostałam przeniesiona do Zakładu Kynologii Policyjnej, gdzie mogłam się spełnić jako instruktorka szkolenia psów służbowych. Byłam wówczas jedyną kobietą, która dała radę tak ciężko pracować, bo oprócz nauki posłuszeństwa podstawowego, szkolenia na przeszkodach czy tropienia śladów robiłam również za pozoranta, czyli przyjmowałam na rękaw 40-kilogramowe owczarki.

Czy zgodzi się pani z teorią, że psy ułatwiają zawieranie znajomości?

Psiarze są bardziej ludzcy, kontaktowi. Gorzej, jeśli ktoś ma psa, bo musi, bo „mąż chciał”, bo „dziecko chciało”. Czuje się tę niechęć do zwierzaka, bo zostawia kłaki, bo nasikał, bo obgryzł. Psa trzeba zrozumieć. Sika w domu, bo nie został nauczony załatwiania się na właściwym podłożu. Obgryza, bo może jest wymiana zębów, a może się nudzi i nie zaspokajamy jego podstawowych potrzeb behawioralnych.

Czy pani wierzy w dogoterapię?

Oczywiście. Wierzę, że psy pomagają w wielu dziedzinach, ale jeszcze nie zostało to udowodnione. Myślę, że pomagają w depresjach. Jedna z fundacji szkoli psy dla ludzi z zespołem pourazowym. Mają też pomagać cukrzykom — jeżeli będzie się zbliżał napad, mają ostrzec albo przynieść leki. Psy robią dla nas taką fajną robotę, wystarczy im się odwdzięczyć w postaci dobrej miski, pogłaskania, przytulenia, pochwalenia...

...i miłości

Moją pierwszą miłością był pierwszy służbowy owczarek. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Mąż wciąż, po prawie 20 latach, wypomina mi, że to była jedyna istota, którą tak bardzo kochałam, że on czuł się na drugim miejscu. Niesamowite, ale czasami mi się wydawało, że patrzę na niego i on już wie, co ma robić, a czego nie robić. Poświęcałam mu dużo czasu. Moją pracą było wtedy szkolenie psów. To było hobby, praca, wszystko razem, cudowny czas, cudowna praca, cudowne wspomnienia.

Wywiad jest skróconym zapisem rozmowy z odcinka podcastu „Puls Biznesu do słuchania” pt. „Podcast pod psem”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rozmawiała Małgorzata Grzegorczyk

Polecane