Raiffeisen wraca nad Wisłę z cyfrowym bankiem

Pod okiem polskich klientów austriaccy bankowcy będą szlifować aplikację mobilną. Na starcie zaoferują kredyty konsumenckie, rozważą też obsługę firm.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • Jakie plany wobec Polski ma austriacki bank
  • Kiedy i z jakim produktem wystartują
  • Dlaczego nasz rynek jest najlepszy pod względem eksperymentalnym z punktu widzenia Raiffeisena
  • Co o nowej strategii sądzą eksperci

Raiffeisen wraca nad Wisłę z cyfrowym bankiem

opublikowano: 16-08-2021, 20:00

Pod okiem polskich klientów austriaccy bankowcy będą szlifować aplikację mobilną. Na starcie zaoferują kredyty konsumenckie, rozważą też obsługę firm.

Jesienią w Polsce wystartuje Raiffeisen Centrobank, który będzie operował pod marką Raiffeisen Digital Bank (RDB). To nowy, w pełni cyfrowy bank należący do austriackiej grupy Raiffeisen Bank International, która prowadzi działalność na 13 rynkach Europy Środkowo Wschodniej. Prace na uruchomieniem digitalowej odnogi Wiedeń prowadzi od ponad roku. Jej ekspansję właściciele zaczynają od kraju nad Wisłą, gdzie ― według ich obserwacji ― mieszkają najbardziej wymagający klienci w porównaniu z resztą krajów Europy. Zakładają, że jeśli tutaj eksperyment się powiedzie, to na kolejnych rynkach pójdzie jak z płatka.

― Pomysł na stworzenie cyfrowego banku zrodził się około dwóch lat temu. Pierwotnie miał powstać bank dla ekspatów. Po serii przeprowadzonych badań i rozmów z klientami doszliśmy do wniosku, że lepiej stworzyć odrębny bank z klasyczną ofertą w fintechowym stylu ― tłumaczy genezę powstania Kamil Niewiatowski, odpowiedzialny za rozwój Raiffeisen Digital Banku w Polsce.

Cyfrowe kompetencje:
Cyfrowe kompetencje:
Kamil Niewiatowski jako dyrektor regionalny na Polskę Raiffeisen Digital Banku do wiedeńskiego zespołu dołączył na początku grudnia 2020 r. Przeprowadzkę w trakcie lockdownu wspomina jako wydarzenie hartujące charakter. Wcześniej współpracował z kilkoma fintechami w zakresie strategi ekspansji na polskim rynku i optymalizacji sprzedaży.
Marek Wiśniewski

Kalifornijski styl

Austriacy korzystają z praktyk amerykańskich start-upów, które jak najszybciej wypuszczają produkt na rynek, gdzie dalej go szlifują zgodnie z preferencjami klientów. Dopieszczona pod okiem Polaków aplikacja ma być majstersztykiem.

― Banki w Polsce są najnowocześniejsze w Europie. Jesteśmy również liderem pod względem płatności bezdotykowych. Nasz rodzimy Blik przeskoczył płatności przelewowe w e-commerce. Także Revolut szybko urósł na naszym rynku. To dowody na to, że jesteśmy najbardziej wymagającymi klientami rynku finansowego, którzy z łatwością adaptują innowacyjne rozwiązania ― uzasadnia wybór Polski na debiutancki rynek Kamil Niewiatowski.

Nie ujawnia, jakie rynki są brane pod uwagę w dalszej kolejności. Podkreśla, że z założenia cyfrowy bank ma być międzynarodowy.

Raiffeisen Digital Bank ruszy na jesieni tego roku wyłącznie z ofertą kredytową dla klientów detalicznych ― maksymalnie do 100 tys. zł i na 60 miesięcy. Będzie ją sukcesywnie poszerzał, nie tylko o kredyty. Cały proces, począwszy od pobierania aplikacji mobilnej, przez złożenie wniosku o udzielenie finansowania, po wypłatę pieniędzy na rachunek, według założeń ma trwać nie dłużej niż 20 minut.

― Klient banku detalicznego de facto ma trzy potrzeby: przetrzymać pieniądze, przelać je na inny rachunek lub pożyczyć. Z badań przeprowadzonych na polskim rynku w ubiegłym roku wynika, że klientom do pełni szczęścia brakuje już tylko dostępu do szybkiego kredytu, dostępnego z poziomu aplikacji ― tłumaczy decyzję o starcie z tak wąską ofertą przedstawiciel Raiffeisen Digital Banku.

Online z nutą offline’u

RDB będzie docierać do klientów za pośrednictwem kanałów internetowych. Kampanie marketingowe w pierwszej kolejności zrealizuje m.in. w Google’u i na Facebooku. Następnie planuje pojawiać się także w ofercie pośredników finansowych, zarówno online, jak i offline. Chce wyróżnić się na tle konkurencji ceną i klarowną tabelą opłat i prowizji - z tych drugich na początku działalności zrezygnuje. Finansowo jest przygotowany do tej akcji - digitalowy bank ma kapitałowe wsparcie spółki matki. Na razie nie potrzebuje finansowania spoza grupy.

– Jesteśmy gotowi do startu i zaspokojenia większych niż się spodziewamy potrzeb kredytowych Polaków. Szczegółowymi informacji chętnie podzielimy się bliżej debiutu - ucina pytania o cele strategiczne i wskaźniki biznesowe Kamil Niewiatowski.

Bardziej wylewny jest w przypadku pytania o plany dotyczące obsługi małych i średnich firm.

― Jesteśmy w trakcie analizy rynku i badania potrzeb przedsiębiorców. Idziemy dokładnie tą samą ścieżką, co w przypadku klientów indywidualnych ― mówi Kamil Niewiatowski.

Nie obawia się konkurencji w postaci np. Aiona, który właśnie ruszył operacyjnie w Polsce. Dodaje, że z punktu widzenia klienta konkurencja nigdy nie jest za duża, a jego bank posiada odpowiednie narzędzie do rywalizacji o Kowalskiego.

Pieniądz bez granic

Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku Raiffeisen Bank International wspólnie z polsko-brytyjskim Billonem opracowali cyfrowe euro. Kamil Niewiatowski pytany o wykorzystanie tego wynalazku w mobilnym banku odpowiada, że obecnie nie ma takich planów. Dodaje, że bank rozważy taką możliwość, gdy wystartuje na rynku, w którym obowiązuje ta waluta.

Digitalowy bank Raiffeisen będzie zarządzany z wiedeńskiej centrali. Na rynkach europejskich spółka operuje na podstawie licencji bankowej austriackiego regulatora na zasadach swobody działalności gospodarczej.

Okiem analityka
Raiffeisen przetrze szlaki
Michał Konarski
analityk biura maklerskiego mBanku

Raiffeisen International Bank (RAI) ma dobrą zarówno pozycję kapitałową, jak i doświadczenia biznesowe w Polsce. Wprawdzie cały czas kulą u nogi na polskim rynku jest pozostałość biznesowa w postaci portfela kredytów frankowych, którego nie udało się sprzedać razem z biznesem detalicznym bankowi BNP Paribas. Nie stanowi jednak on aż tak dużego problemu - jeśli będzie potrzeba, bank jest w stanie stworzyć odpowiednio wysoki odpis na ryzyko prawne i rozwiązać ten problem. Politykę w tym zakresie ma jednak jednoznaczną: nie odpuszczać sądowych batalii. Austriacy mają też rozsądne podejście do biznesu: nie udział w rynku, ale rentowny biznes liczy się dla nich najbardziej. Wybór kredytów konsumenckich jako oferty startowej mnie nie dziwi. Na podstawie danych za II kw. 2021 r. widać, że ten segment rynku mocno odbija się po pandemicznym marazmie. Sprzedaż w tym okresie była niewiele niższa od rekordowych wyników w 2019 r. To wskazuje na poluzowanie przez banki polityki kredytowej i rosnący popyt na te produkty. Interesujące jest również to, że Raiffeisen wchodzi do Polski bezpośrednio z Wiednia. Przetrze regulacyjne szlaki innym europejskim bankom, np. francuskim, których dziś nie ma na naszym rynku, a które mają wysoką płynność i umiejętność dobrej oceny zdolności kredytowej, śmiało mogą zacząć udzielać pożyczek Polakom. W perspektywie długoterminowej taki model biznesowy może być zagrożeniem dla klasycznego sektora bankowego.

Okiem analityka
Ciekawy ruch
Michał Sobolewski
analityk domu maklerskiego BOŚ

Uruchomienie mobilnego banku przez Raiffeisena, który dobrze zna nasz rynek, to ciekawy pomysł. Wybór Polski na debiut też wydaje się przemyślaną decyzją. Dobra oferta cyfrowa banków i chęć adaptowania nowych rozwiązań faktycznie wyróżnia nas na tle innych rynków europejskich - łatwiej będzie przekonać osobę, która miała wcześniej kontakt z cyfrową bankowością, aby w tym kanale wzięła kredyt. Dodatkowo pandemia spowodowała, że liczba osób korzystających z bankowości internetowej oraz mobilnej, a także ruch klientów w tych kanałach, dynamicznie rosną. Wybór segmentu też jest celowy, gdyż charakteryzują go wyższe marże. Austriacki bank musi się jednak liczyć z konkurencją. Udzielanie szybkich kredytów przez aplikację powszednieje w Polsce. Próba przekonania klienta tanim kredytem może być trafionym pomysłem. Przy takim podejściu bank prawdopodobnie będzie celował w najlepszych klientów pod kątem standingu kredytowego. Cyfrowy bank, który opiera się na zdalnym kanale, bez bagażu fizycznej sieci, nie ma wysokich kosztów dystrybucji, i przy dobrze skalibrowanym modelu oceny ryzyka, jest w stanie zarobić nawet przy nieco niższej marży. Jest szansa, że jeśli już przekona do siebie klienta łatwością procesu i obsługi, to na dłużej zatrzyma go w aplikacji i niewykluczone, że sprzeda mu kolejne produkty i usługi. W przypadku fintechów liczy się też prędkość wdrażania nowych rozwiązań, bo konkurencja nie śpi.

Okiem eksperta
Dobre wyczucie rynku
Krzysztof Bachta
partner zarządzający 4growth VC

Pomysł Raiffeisena, który chce udzielać kredytów konsumenckich do 100 tys. zł przez internet, wyróżnia się na tle polskiego sektora bankowego. W tym kanale pożycza się raczej niższe kwoty ze względu na duże ryzyko wyłudzenia oraz dotychczasowe przyzwyczajenia klientów. Po większe finansowanie idzie się zazwyczaj do placówki bankowej lub do pośrednika. W podejściu, jakie preferuje austriacki bank, kluczowe są dwie kwestie: ocena ryzyka kredytowego i mechanizmy antyfraudowe. Czas zweryfikuje, czy są właściwe. Warto dodać, że w pandemii banki ograniczyły dostępność kredytów gotówkowych na wyższe kwoty ze względu na podwyższone ryzyko kredytowe. Z tej perspektywy uważam, że wyjście do klienta z ofertą trudniej dostępną na rynku i tańszą niż u konkurencji jest odważnym i wyróżniającym posunięciem ze strony debiutującego banku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.