Raport HTL - Strefy pobudził inwestorów

Adrian Boczkowski
opublikowano: 06-05-2008, 00:00

Dzięki dobrym wynikom I kw. firma odzyskuje zaufanie inwestorów

Przekonanie wielu inwestorów, że producent narzędzi do pobierania próbek krwi może zarabiać rocznie dziesiątki milionów złotych, zostało niedawno mocno nadszarpnięte. Pierwotne, ambitne prognozy wyników za zeszły rok (20,5 mln zysku netto przy 95,5 mln zł przychodów) w lutym zrewidowano w dół o prawie 80 proc. Publikując wynik z I kwartału, spółka udowadnia, że miała jedynie jednorazowe problemy.

W zeszłym roku HTL-Strefie zaszkodził jeden z producentów automatów montażowych. Przez niego dostawa dwóch maszyn opóźniła się o pół roku. Niektórzy inwestorzy obawiali się jednak, że obniżone prognozy mają również inne podłoże, np. wynikają z problemów ze zbytem, zaopatrzeniem czy technologią. Zaprzeczają temu wyniki z I kwartału, które właśnie ujrzały światło dzienne.

Plan HTL-Strefy na ten rok to wypracowanie około 22 mln zysku operacyjnego i osiągnięcie 130 mln zł przychodów. Można się spodziewać, że przekroczy te prognozy. Powód? Od stycznia do marca zysk operacyjny emitenta wyniósł 9,3 mln zł, a przychody — 35,1 mln zł. Zysk netto zaś wzrósł do 6,7 mln zł, czyli o ponad połowę w porównaniu do I kwartału 2007 r. Zdecydowanie powyżej przewidywanej ukształtowała się marża operacyjna — wyniosła ponad 26 proc. I to pomimo silnej złotówki. Spółka eksportuje prawie całą produkcję.

Realne wydają się też plany dalszego zwiększania udziału HTL-Strefy na globalnym rynku nakłuwaczy. Według szacunków spółki z Ozorkowa, w 2007 r. z jej fabryk pochodziło 28 proc. nakłuwaczy bezpiecznych oraz 13,1 proc. lancetów personalnych, używanych na całym świecie. W tym roku ma to być odpowiednio 56 proc. i 15 proc. Skokowemu wzrostowi z pewnością pomoże listopadowe przejęcie szwedzkiego producenta tych narzędzi, firmy Haemedic (ma ona około 12 proc. światowego rynku).

Na tegoroczne wyniki HTL-Strefy wpłynie zapewne niedawne uruchomienie własnej szlifierni igieł. To pozwala przejąć sporą część marży od dotychczasowych dostawców najważniejszego komponentu produktów. Do połowy roku giełdowa spółka przeniesie do polski produkcję ze szwedzkich zakładów Haemedic, dzięki czemu będzie mogła liczyć na uzyskanie efektów synergii płynących z przejęcia konkurenta.

Prawne wymogi łączenia HTL-Strefy i szwedzkiego Haemedic przyspieszyły — według polskiej spółki — publikację wyników kwartalnych. Mogło to pokrzyżować plany tym inwestorom, którzy wierzyli w dobre wyniki i chcieli zarobić na wzroście kursu po ich publikacji, kupując akcje dopiero po długim weekendzie. Na poniedziałkowej sesji kurs HTL-Strefy rósł nawet 12 proc. Jeśli spółka w kolejnych kwartałach nie obniży lotów, to jej wycena rynkowa nie wydaje się szczególnie zawyżona. Wskaźnik C/Z może zejść do średniej na GPW (tj. ok. 13). To, biorąc pod uwagę silną pozycję na rynku globalnym oraz apetyt na wysoką dynamikę zysków w przyszłości, podnosi atrakcyjność inwestycyjną spółki. Pamiętajmy, że po listopadowym debiucie HTL-Strefy na GPW za jej akcje płacono ponad 28 zł. W poniedziałek — niecałe 6 zł.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu