Recepty na deficyt leków

Alina Treptow
opublikowano: 2014-08-22 00:00

Apteki i hurtownie skarżą się, że mają ograniczony dostęp do części leków. To jedyny sposób, aby ograniczyć nielegalny eksport — twierdzą producenci

Ustawa farmaceutyczna z założenia miała walczyć z anomaliami na rynku farmaceutycznym, m.in. lekami za grosz. Na miejscu starych szybko pojawiły się nowe. Jedną z większych bolączek branży jest nielegalny eksport leków za granicę — według szacunków firmy badawczej IMS Health, rocznie wyjeżdżają leki warte nawet 2 mld zł. Aby z tym walczyć, firmy farmaceutyczne zaczęły leki… reglamentować, i to zarówno na poziomie hurtowni, jak i aptek. Naczelna Izba Aptekarska (NIA) ostatnio poskarżyła się w tej sprawie m.in. prezesowi Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. W oficjalnym piśmie zwróciła uwagę, że innowacyjne produkty czterech firm farmaceutycznych — AstraZeneca Polska, Boehringer Ingelheim, Sanofi Aventis oraz GlaxoSmithKline — trafiają wyłącznie do kilku wybranych przez producentów hurtowni. Zdaniem NIA, takie działania są niezgodne z prawem farmaceutycznym i dyskryminują pozostałe hurtownie.

SZUKANIE WINNEGO: Grzegorz Kucharewicz, prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej, uważa, że producenci leków dyskryminują mniejsze hurtownie. Protestuje również przeciwko ograniczeniom stawianym aptekom. Jego zdaniem, winni są producenci leków, którzy przeznaczają na polski rynek zbyt małą ilość leków. Paulina Kieszkowska-Knapik, partner w kancelarii Kieszkowska Rutkowska Kolasiński, staje w ich obronie. Uważa, że wzięli na siebie obowiązek, który w krajach zachodnieuropejskich należy do regulatora. [FOT. TP, ARC]
SZUKANIE WINNEGO: Grzegorz Kucharewicz, prezes Naczelnej Izby Aptekarskiej, uważa, że producenci leków dyskryminują mniejsze hurtownie. Protestuje również przeciwko ograniczeniom stawianym aptekom. Jego zdaniem, winni są producenci leków, którzy przeznaczają na polski rynek zbyt małą ilość leków. Paulina Kieszkowska-Knapik, partner w kancelarii Kieszkowska Rutkowska Kolasiński, staje w ich obronie. Uważa, że wzięli na siebie obowiązek, który w krajach zachodnieuropejskich należy do regulatora. [FOT. TP, ARC]

„(…) ani podmiot odpowiedzialny, ani przedsiębiorca zajmujący się obrotemhurtowym, nie może poprzez swoje działanie utrudniać lub uniemożliwiać zaspokojenia zapotrzebowania na leki aptekom lub jednostkowym hurtowniom farmaceutycznym” — czytamy w piśmie Grzegorza Kucharewicza, prezesa NIA.

Lepsi i gorsi

Według Andrzeja Stachnika, prezesa Związku Pracodawców Hurtowni Farmaceutycznych, każda hurtownia powinna mieć równy dostęp do farmaceutyków, szczególnie że od nich również wymaga się ciągłości dostaw. Hurtownie zwracają uwagę, że problem mają także z lekami, które mogą dystrybuować, ale z pewnymi ograniczeniami.

— Dla przykładu: zapotrzebowanie na pewien lek wynosi w naszym regionie około 200 opakowań miesięcznie. Tymczasem producent dostarczył ich 30-40. Działania producentów zaburzają rynek i konkurencję na rynku dystrybucji — twierdzi jeden z dyrektorów mazowieckiej hurtowni, chcący zachować anonimowość.

Farmaceuci skarżą się również na bezpośrednią sprzedaż z firm farmaceutycznych do aptek. Paweł Chrzan, prezes Gdańskiej Okręgowej Izby Aptekarskiej, twierdzi, że aptekarze nie zawsze mogą zamówić dany farmaceutyk. Zdarza się, że dzwonią do producenckich hurtowni po np. pięć opakowań danego leku i słyszą odmowę. Przedsiębiorcy bronią się, tłumacząc, że podejmowane działania mają na celu dobro pacjenta — zapewniają dostęp do leków. W jaki sposób? Gdyby nie reglamentowali leków, jeszcze większa ich ilość wyjechałaby za granicę. Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska, potwierdza, że producenci nie mają innego wejścia.

— Jeśli leki wyjadą z kraju i będą niedostępne dla polskich pacjentów, zgodnie z podpisanymi umowami producentom grożą bardzo wysokie kary. Nowe modele logistyczne — dystrybucja przez wybrane hurtownie czy bezpośrednia od producentów do aptek — umożliwia firmom lepszą kontrolę nad tym, gdzie ostatecznie dane leki trafiają i czy przypadkiem nie są wywożone nielegalnie za granicę — mówi Irena Rej.

Prawna piłeczka

Producenci zaznaczają, że prawo jest po ich stronie.

— Polityka dystrybucyjna grupy Sanofi jest zgodna z obowiązującymi przepisami prawa — mówi Monika Chmielewska-Żehaluk, dyrektor ds. komunikacji w grupie Sanofi.

Paulina Kieszkowska-Knapik, partner w kancelarii Kieszkowska Rutkowska Kolasiński, uważa, że gdyby polski regulator zajął się nielegalnym eksportem, reglamentacja nie byłaby potrzebna.

— Na Zachodzie to państwo wzięło na siebie obowiązek kontroli dostaw leków. Tam, gdzie eksport leków też był problemem, wprowadzono regulacje uniemożliwiające wywóz leków, których dostępność w kraju była ograniczona. W Polsce również zapowiadano takie przepisy [wprowadzenie listy leków, których eksport wymaga zgody inspektoratu farmaceutycznego — red.], jednak do tej pory ich nie wprowadzono i nadal nie wiadomo, kiedy to się stanie — mówi Paulina Kieszkowska-Knapik.

Jej zdaniem, producenci nie łamią prawa, a piłeczka z zarzutami może być przez nich szybko odbita, ponieważ to apteki i hurtownie biorą udział w nielegalnym procederze, a nie producenci leków. — Co więcej, to producent, a nie dystrybutorzy, ma obowiązek zaspokojenia potrzeb pacjentów. Ma więc prawo dbać o równomierne i stałe dostawy na terenie całego kraju, zwłaszcza że nie ma do dyspozycji nieograniczonej ilości leków. Można powiedzieć, że krawiec kraje, jak mu materii staje — mówi Paulina Kieszkowska-Knapik.

OKIEM PRODUCENTA
Wywóz leków to duży problem

PAWEŁ SZTWIERTNIA, dyrektor Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych Infarma

W  niektórych przypadkach nawet co trzeci lek przeznaczony na polski rynek wyjeżdża za granicę. Obecnie firmy mają ograniczone możliwości kontrolowania, gdzie trafiają ich produkty. Próbują wprowadzać interwencyjne modele sprzedaży leków do aptek i naszym zdaniem, podejmowane działania w tym zakresie są zgodne z prawem. Co więcej, członkowie Infarmy wyczerpali już wszystkie dozwolone przez prawo narzędzia pozwalające na zabezpieczenie polskim chorym dostępu do farmaceutyków. Aby skutecznie walczyć z zaburzoną ich dostępnością, konieczne są zmiany przepisów.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 29.08.2012 r. O tym, że innowacyjne leki, często ratujące życie, wyjeżdżają z Polski na potęgę, pisaliśmy jako pierwsi już dwa lata temu.