1 mld zł w jeden kwartał — tyle PKO BP zarobił w trzeciej ćwiartce roku, bijąc historyczny rekord i przebijając wskaźniki efektywnościowe zapisane w strategii na lata 2010-12. ROE przekroczyło 17 proc., podczas gdy średnio miało wynieść 16 proc., a współczynnik koszty/dochody spadł poniżej 40 proc., podczas gdy założenia wytyczały poziom w granicach 45 proc. Jest się czym chwalić. Podobnie jest z marżą odsetkową. — Walczymy o każdego „bipsa” — mówi Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP. Widać to w raporcie, gdzie marża odsetkowa utrzymała się na poziomie z II kw. — 4,5 proc. Przedstawiciele banku mówią, że nie przewidują gwałtowniejszych zmian, i zapowiadają koncentrację na dochodowości. — Nie chodzi nam wprost o budowanie wolumenów. Rośnie presja na marże kredytów dla samorządów, hipotecznych, korporacyjnych. Są poziomy ceny, przy których nie chcemy akceptować budowania wolumenów — zastrzega Zbigniew Jagiełło.
Koncentracja na marży
Takie podejście widać już w wynikach za III kw., gdzie wolumeny sprzedaży kredytóww porównaniu z 2010 r. nie robią wielkiego wrażenia. W hipotekach jest 30-procentowy spadek, a w małych i średnich firmach zjazd wyniósł aż 24 proc. W III kw. bank pożyczył im tylko 800 mln zł, podczas gdy średnio w ostatnich pięciu kwartałach było to 1,1 mld zł. W korporacjach spadek jest niewielki — wynosi 3 proc. Ale jest. — Bank koncentruje się na marży — mówi Marcin Materna, szef analityków DM Millennium, który wysoko ocenia wynik. O ile Citi Handlowemu skłonny jest dać 4-, ING Bankowi Śląskiemu, który również wczoraj ogłosił wyniki 4+, to PKO BP przyznaje 5. — Widzimy pozytywny efekt wzrostu stóp procentowych — komentuje natomiast Tomasz Bursa, analityk Ipopema Securities, zwracając uwagę, że jeśli zaczęłyby one spadać, to PKO BP trudno będzie utrzymać wynik. — Jeśli wolumeny utrzymają się na poziomie z III kw., to nie uda się utrzymać dynamiki wyniku odsetkowego. Bank mówi, że broni marży, i to ma sens, ale warunki gry są coraz mniej korzystne — mówi Tomasz Bursa. Zgadza się, że ocena PKO BP dzisiaj jest lepsza niż Śląskiego, ale prognozy na przyszłość korzystniejsze są dla drugiego. ING, w przeciwieństwie do swojego wielkiego konkurenta, pokazał bardzo wysokie dynamiki za III kw. Portfel kredytowy wzrósł o 20 proc. (6 mld zł). W detalu o 25 proc., a samych hipotekach o 39 proc. (co prawda przy niskiej bazie, ale w nowej sprzedaży Śląski miał 8,8 proc. udziałów). W korporacjach akcja kredytowa wzrosła o 17 proc.
Komu pomogą odpisy
Bank Śląski zarobił w III kw. 220 mln zł (666 mln zł od początku roku) — o 14 proc. więcej niż przed rokiem. Zysk udało się nieco „podciągnąć” dzięki rozwiązaniu rezerwy na kredyt w portfelu korporacyjnym w wysokości 26 mln zł. — Drugi kwartał z rzędu mamy rozwiązanie rezerwy, co oznacza, że jakość portfela jest bardzo dobra — mówi Tomasz Bursa, zwracając uwagę, że w PKO BP proces jest odwrotny: bank tworzy odpisy. W III kw. było to 488 mln zł — o 10 proc. więcej niż kwartał wcześniej. — Jeśli bank przy 4-procentowym wzroście PKB tworzy rezerwy, to co będzie, gdy wzrost spadnie do 2 proc. — pyta Tomasz Bursa. Marcin Materna podkreśla jednak, że poziom rezerw w Śląskim jest relatywnie niski. PKO BP tworzy je od dłuższego czasu. — Ewidentnie dobre wyniki w PKO BP umożliwiają mu robienie odpisów. W przyszłym roku wynik z działalności się obniży, ale nie będzie już musiał tworzyć tylu rezerw. Inne banki, np. Śląski czy Pekao, znajdą się w gorszej sytuacji — mówi Marcin Materna.