Rodzina Lee może oddać zarządzanie Samsungiem

opublikowano: 06-05-2020, 15:09

Jay Y. Lee, miliarder, który de facto rządzi stworzonym przez jego dziadka Samsung Group, zasygnalizował, że może nie przekazać swoim dzieciom zarządzania największym południowokoreańskim konglomeratem.

W środę Jay Y. Lee w centrali firmy wyraził przeprosiny za udział w skandalach z minionych lat, m.in. walce o władzę w firmie, a także nagannych relacjach z członkami najwyższych władz kraju, których skutkiem było  m.in. usunięcie ze stanowiska i skazanie prezydent Korei Południowej. Lee, który także trafił do więzienia, może tam jeszcze wrócić, bo sąd dopiero w nadchodzących miesiącach zdecyduje, czy będzie kontynuował wykonywanie wyroku.

Jay Y. Lee
fot. Bloomberg

- Jesteśmy cenieni za nasze topowe technologie i produkty, ale Samsung wciąż jest oceniany krytycznie – powiedział 51-letni Lee.  –  Dzieje się tak z powodu naszych niedociągnięć. To moja wina i szczerze za to przepraszam – dodał.

Postawa przedstawiona przez szefa Samsunga odbiega od prezentowanej jeszcze niedawno, kiedy zarówno on, jak i firma utrzymywali, że nic złego się nie stało.

- Daję dziś słowo, że od teraz nie będzie kontrowersji dotyczących sukcesji. Absolutnie nie będzie także naruszania prawa – powiedział Lee. – Nie będzie nadużywania prawa lub działań powodujących wątpliwości etyczne. Skupię się jedynie na zwiększeniu wartości Samsunga – dodał. 

Deklaracja Lee wywołała mieszane reakcje.

Park Ju-gun, szef CEOScore, firmy monitorującej nadzór właścicielski w spółkach uznał za „symboliczne, że topowa koreańska spółka oddzieli własność od zarządzania”. Z drugiej strony zauważył, że Lee był pod presją, aby wyraził przeprosiny za lata skandali. 

- Dzisiejsza deklaracja była jednak słaba. Nie powiedział, że rodzina Lee odda własność w Samsungu – powiedział Park.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Druś, Bloomberg

Polecane