Romanczuk: Rosja rozpoczyna wojnę handlową z Białorusią

Polska Agencja Prasowa SA
30-05-2006, 14:01

Białoruski ekonomista i polityk Jarosław Romanczuk ocenił we wtorek, że rozbieżności między Moskwą i Mińskiem w rozmowach o cenie dostarczanego na Białoruś rosyjskiego gazu to początek ogólnej wojny handlowej.

Białoruski ekonomista i polityk Jarosław Romanczuk ocenił we wtorek, że rozbieżności między Moskwą i Mińskiem w rozmowach o cenie dostarczanego na Białoruś rosyjskiego gazu to początek ogólnej wojny handlowej. 

"Strony zajęły pozycje i gotowe są do starcia. Konfrontację nasila sprawa gazu, która jest najistotniejsza i najbardziej bolesna. Lecz czarny scenariusz dla Białorusi, to nie wojna gazowa, lecz wojna handlowa" - powiedział agencji prasowej AFN Romanczuk, który jest wiceprzewodniczącym opozycyjnej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej (OHP). 

Romanczuk przypomniał polecenie rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, by zaprzestać dotowania białoruskiej gospodarki, o którym pisał w połowie maja dziennik "Kommiersant".

"A przebiegać ta wojna (handlowa) będzie raczej na warunkach  Rosji niż na warunkach Białorusi" - podkreślił ekonomista.

Według niego, przy podniesieniu cen na gaz władze białoruskie z bólem, ale zdołają "wycisnąć miliard dolarów z przedsiębiorstw i społeczeństwa".

"Inna sprawa, gdy białoruskie przedsiębiorstwa zetkną się z problemem zbytu na rosyjskim rynku. Tej wojny białoruski reżim nie wytrzyma bez zasadniczych zmian w polityce i gospodarce" - uważa Romanczuk.

Jak podkreślają analitycy, cofnięcie rosyjskich ulg i dotacji oznacza dla Białorusi podniesienie kosztów produkcji wielu towarów, a co za tym idzie podwyżkę cen i utratę konkurencyjności nie tylko na rynkach europejskich, lecz także na rynku rosyjskim. 

Zdaniem Romaczuka, stanowisko Moskwy można wytłumaczyć faktem, że Kreml nigdy nie stawiał sobie za cel równoprawnego partnerstwa, o którym tyle mówią władze białoruskie. Cele Kremla zawsze wykraczały poza współpracę gospodarczą, finansową i inwestycyjną.

Rosja uważa - jak ocenia Romanczuk - że za pomocą takich posunięć jak cofnięcie dotacji może najpierw skłonić Mińsk do podpisania Aktu Konstytucyjnego wspólnego państwa na warunkach Moskwy. Potem do utworzenia ponadnarodowych organów władzy Związku Białorusi i Rosji oraz przekazania pełnomocnictw monetarnych, czyli wprowadzenia rosyjskiego rubla jako wspólnej waluty. "A w końcu do przekształcenia Białorusi w ósmy czy któryś kolejny obwód federacji" - wskazał Romanczuk.   

Niemniej scenariusz przyłączenia Białorusi do Rosji jest - jego zdaniem - niemożliwy. Coraz więcej ludzi na Kremlu rozumie bowiem, że jest on niebezpieczny.

Dlatego ostatecznie Moskwa będzie trzymać się taktyki, zgodnie z którą to prezydent Alaksandr Łukaszenka i jego urzędnicy będą ponosić konsekwencje nieuchronnych, bolesnych reform gospodarczych. "Rosja nie chce w tym uczestniczyć" - podkreślił Romanczuk.

Według niego, ważne są również przyczyny międzynarodowe. "Z jednej strony Kreml wydaje się silny i próbuje utrzymać status energetycznego supermocarstwa. Lecz wizerunek i status Kremla jako pełnoprawnego członka G-8, organizacji międzynarodowej, blokuje wszelkie próby aneksji Białorusi" - ocenił wiceszef OHP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Romanczuk: Rosja rozpoczyna wojnę handlową z Białorusią