Środowe notowania na Wall Street kolejny raz przebiegły w cieniu ropy naftowej i kolejny raz indeksy prawie nie uległy zmianie. Tym razem rynek skupił uwagę na raporcie amerykańskiego Departamentu Energii, który poinformował, że zapasy ropy naftowej w USA spadły w minionym tygodniu o 1,58 mln baryłek do poziomu 327,39 mln. Raport był lepszy od oczekiwań, gdyż zapasy co prawda zmalały, jednak rynek spodziewał się spadku aż o 2 mln baryłek.
Dane te zostały przyjęte przez rynek dość optymistyczne. Baryłka lekkiej ropy potaniała prawie o dolara do poziomu 58,09 dolara. To znacznie niżej od wtorkowego historycznego rekordu, gdy płacono za baryłkę nawet 59, 70 dolara.
Jednak to nie wystarczyło by ożywić rynek akcji. Ceny ropy spadły, lecz wciąż pozostają niebezpiecznie blisko psychologicznej bariery 60 dolarów za baryłkę.
Wśród spółek uwagę skupił koncern motoryzacyjny Ford. Notowania producenta aut spadły o przeszło 5 proc., gdyż koncern już drugi raz w tym roku obniżył prognozę finansową i zapowiedział jeszcze silniejszą redukcję zatrudnienia. Spółka zadeklarowała cięcie kolejnych 1700 etatów, wobec ogłoszonych wcześniej 35 tys. Większy rywal Forda, koncern General Motors potaniał o 2,5 proc.
Nieco optymizmu wniosły jedynie spółki technologiczne.
Optymistycznie o perspektywach rozwoju rynku technologicznego wypowiedział się prezes Cisco Systems. Producent infrastruktury sieciowej stwierdził, że w ostatnim okresie, znacznie poprawił się poziom inwestycji spółek w nowoczesne technologie.