Rosja rozdaje karty

Katarzyna Łasica
opublikowano: 2006-09-26 00:00

Moskwa chce skierować do UE 45 mld m sześc. gazu. O kontrakt na jego wydobycie walczą firmy amerykańskie i europejskie.

Rosja zapowiedziała zwiększenie dostaw gazu do Europy. Prezydent Władimir Putin poinformował, że Gazprom może sprzedać dodatkowo krajom Starego Kontynentu 25-45 mld m sześc. gazu rocznie. Pochodziłby on z rozległego złoża Stockman, z którego surowiec miał być pierwotnie dostarczany do Stanów Zjednoczonych w postaci skroplonej. Do 2010 r. Rosja chciała opanować 10 proc., a w dalszej przyszłości nawet 20 proc. rynku amerykańskiego.

Na zmianie kierunku dostaw ucierpią tamtejsze giganty — Chevron i ConocoPhillips, które znalazły się na krótkiej liście firm mających uczestniczyć w eksploatacji złoża. O udział w eksploatacji gigantycznych, bo zawierających aż 3,7 bln m sześc. gazu pokładów, walczą także trzy europejskie koncerny: francuski Total oraz norweskie Statoil i Norsk Hydro. Jeśli Gazprom postawi na Europę jako na główny rynek, będą miały większą szansę na udział w projekcie. ConocoPhillips i Chevron mogą więc zostać na lodzie.

Skąd nagła zmiana planów? Można przypuszczać, że Rosja wykorzysta walkę firm jako kartę przetargową podczas rozmów z Waszyngtonem na temat członkostwa w Światowej Organizacji Handlu. Fiasko rozmów byłoby równoznaczne z przegraną amerykańskich koncernów. A gra jest warta świeczki. Eksploatacja złoża Stockman ma kosztować w sumie ponad 20 mld USD i może potrwać ponad 70 lat.

Jednak Europa też musi za to zapłacić. Gazprom domaga się od UE, by pozwoliła mu wejść na unijny rynek dystrybucji gazu. Dodatkowe 45 mld m sześc. surowca Europa z pewnością przyjęłaby z otwartymi ramionami, bo jej zapotrzebowanie na energię stale rośnie. To w przybliżeniu tyle, ile zamawiają w Rosji Niemcy.