Rosną koszty trzymania złota

Przemysław Kwiecień
opublikowano: 2013-07-10 00:00

Od 12 lat jednym z najważniejszych argumentów za kupowaniem złota i innych metali szlachetnych były spadające realne stopy procentowe, mierzone różnicą pomiędzy rentownościami amerykańskich 10-latek a inflacją w Stanach Zjednoczonych.

Wielu inwestorów było przekonanych, że luźna polityka monetarna Fedu na trwałe sprowadzi rentowności amerykańskiego długu do poniżej poziomu inflacji, a tym samym koszt alternatywny trzymania złota zniknie. Co więcej, w latach 2004-06 dzięki pojawieniu się funduszy ETF, gromadzących fizyczny kruszec, zyskali oni bardzo tani instrument do kupowania złota i rozkręcili hossę na rynku metali szlachetnych.

Jednakże, jak pokazały ostatnie miesiące, ku zaskoczeniu wielu inwestorów stabilnie niski poziom wzrostu cen i rosnące rentowności w USA pod wpływem ledwie zapowiedzi ograniczenia QE3 nie dają niemal żadnych nadziei na trwałe utrzymywanie się realnych stóp ani poniżej zera, ani w okolicach tego poziomu.

Niemal analogiczną sytuację obserwowaliśmy w latach 70., gdy niskie bądź też ujemne realne stopy procentowe sprzyjały zakupom surowca i silnym wzrostom jego cen. Wraz ze spadkiem cen ropy po okresie szoków podażowych oraz po pojawieniu się w 1979 r. na stanowisku prezesa Fedu bardzo jastrzębiego Paula Volckera złoto wypadło z łask inwestorów i po silnych spadkach cen przez ponad 20 lat jego ceny poruszały się w trendzie bocznym.

Naszym zdaniem, okres jeszcze wyższych rentowności w Stanach Zjednoczonych jest dopiero przed nami. Oczekujemy również, że inflacja w USA w wyniku niższych cen ropy i żywności w perspektywie najbliższych lat powinna utrzymywać się na stabilnie niskim poziomie. Tym samym popyt inwestycyjny, który jest głównym czynnikiem determinującym zmiany łącznego popytu na rynku złota, powinien wpływać dalej negatywnie na jego ceny. Trudno także oczekiwać, by spadający popyt inwestycyjny amortyzowany był silnym wzrostem popytu jubilerskiego przy spowalniającej gospodarce Państwa Środka i dużych szansach na kolejny wzrost ceł na importu kruszcu w Indiach.

Jedni kupują, inni sprzedają

Fundusze hedgingowe zwiększyły długą pozycję netto w złocie o 10 proc., wynika z danych Commodity Futures Trading Commission. To znak, że liczą na odbicie cen złota po serii spadków. Przez ostatnie 3 tygodnie kruszec potaniał o 13 proc. i była to najdłuższa seria od kwietnia. Od szczytu, ustanowionego we wrześniu 2011 r. (1923 USD za uncję) cena obniżyła się o jedną trzecią. Stało się to m.in. za sprawą wyprzedaży aktywa przez fundusze typu ETF. Według najświeższych danych, ETF mają poniżej 2 tys. ton złota — to o jedną czwartą mniej niż na początku roku i najmniej od 2010 r. Statystyki podpowiadają, że w drugiej połowie roku złoto zwykle drożało (średnio o 1,3 proc. w latach 1981-2000). W taki scenariusz nie wierzą jednak analitycy Societe Generale. Ich zdaniem, średnia cena w 2014 r. wyniesie 1150 USD za uncję. [KZ]