To znaczy – podejmującym decyzje rzeczywiście najgrubsze, chociaż absolutnie niepublikowane w Dzienniku Urzędowym UE i w związku z tym nie współtworzące acquis communautaire, czyli wspólnotowego dorobku prawnego. Generalnie ogromną ułomnością RE jest okoliczność, że od samego początku wspólnoty, jeszcze z epoki sprzed utworzenia UE, ten najważniejszy organ obraduje za zamkniętymi drzwiami. Demokratyczny świat ustalił pewną normę – całkowicie otwarte i transmitowane (poza ściśle określonymi wyjątkami) są obrady parlamentów, natomiast poufne posiedzenia rządów. Ale szczyt RE to organ z pogranicza, raczej nie parlament, ale także nie wspólnotowy gabinet, którym jest przecież Komisja Europejska (KE).
Brak bezpośrednich relacji dosyć radykalnie zmienia przebieg szczytów RE. Ocena ich prawdziwego przebiegu i dorobku także jest bardzo utrudniona, ponieważ po zakończeniu odbywa się 27 odrębnych narodowych konferencji prasowych o bardzo zróżnicowanych, często sprzecznych przekazach. Szefowie unijnych instytucji dołączają się do konferencji państwa sprawującego rotacyjną półroczną prezydencję, czyli obecnie – Francji. W związku z tym zobiektywizowanie dorobku szczytu RE wymaga przeanalizowania wielu wersji.
Formalnie można zdawać się tylko na oficjalne jednomyślne konkluzje. Bardzo charakterystyczna jest ich językowa lakoniczność. Trwający ponad miesiąc gigantyczny spór o tzw. szósty pakiet sankcji przeciwko Rosji, ostry opór Węgier i innych państw Grupy Wyszehradzkiej bez dostępu do morza, zakończył się uzgodnieniem następującego zwrotu: „RE zgadza się, by szósty pakiet sankcji wobec Rosji objął ropę naftową oraz produkty ropopochodne dostarczane z Rosji do państw członkowskich, przy czym wprowadzone zostanie tymczasowe odstępstwo dotyczące ropy naftowej dostarczanej rurociągiem” oraz dodatkowego „RE jak najszybciej powróci do kwestii tymczasowego odstępstwa dotyczącego ropy naftowej dostarczanej rurociągiem”. Takie kompromisowe sformułowania można byłoby zapisać w piętnaście minut. Bardzo charakterystyczna jest także okoliczność, że konkluzje RE ze szczytu 30- 31 maja całkowicie pominęły problem dostaw rosyjskiego gazu. Znalazło się tylko bardzo ogólnikowe odniesienie do „redukowania uzależnienia od rosyjskich paliw kopalnych”. Gaz byłby otwarciem kolejnej puszki Pandory, zatem szczyt wolał tego nie robić, koncentrując się na wielogodzinnym sporze o dwa zdania poświęcone ropie naftowej.

Poszukiwałem w konkluzjach również jakiegoś choćby światełka w tunelu starań Ukrainy. Stowarzyszone państwo chciałoby właśnie podczas agresji Rosji spełnić nadzieje na uzyskanie statusu oficjalnego kandydata. Pewien odblask rzeczywiście się w dokumencie znalazł, ale nie światełko, co najwyżej jakaś zjawa: „RE odnotowuje, że KE przygotowuje opinie w sprawie wniosku Ukrainy o członkostwo w UE, a także wniosków złożonych przez Mołdawię i Gruzję, i powróci do tej kwestii na swoim czerwcowym posiedzeniu”. Czyli absolutnie nic nowego, zwyczajne odnotowanie urzędniczego procedowania, a także przypomnienie, że już wcześniej wnioski kandydackie zarejestrowały dwie inne republiki poradzieckie. Niestety, bardzo wiele wskazuje, że kolejny szczyt RE, zaplanowany już 23-24 czerwca, podobnie nie zakończy się w stosunku do napadniętej Ukrainy tak oczekiwanym przez nią konkretem.
