Znana firma handlowa planuje ucieczkę do przodu. Przebudowuje strukturę organizacyjną i kompletuje zarządzający dream team.
Rezygnacja Marka Theusa (szefa Rabatu Pomorze) z pełnienia funkcji wiceprezesa zarządu Bomi, bez podania powodów, mogła wzbudzić wątpliwości wielu akcjonariuszy spółki, także co do przyszłości planowanego przejęcia Rabatu przez Bomi. Przedstawiciele giełdowej spółki zapewniają jednak, że konsolidacja z siecią Rast i Rabatem Pomorze postępuje bez zakłóceń, a ostatnie zmiany kadrowe w radzie nadzorczej i zarządzie firmy są rezultatem budowy nowej struktury organizacyjnej, gotowej do sprawnego działania w ramach dużej grupy handlowej. Wiele wskazuje, że to jeszcze nie koniec roszad.
— Budujemy nową strukturę organizacyjną dla powstającej grupy. Chcemy, aby w zarządzie Bomi pracowali profesjonaliści z doświadczeniem w dużych korporacjach — mówi Krzysztof Pietkun, członek rady nadzorczej Bomi.
Nie zdradza na razie szczegółów. Ujawnia tylko, że kompletowanie zarządu ma się zakończyć w sierpniu.
Zmiany idą także w tym kierunku, żeby właściciele Bomi zasiadali nie w zarządzie, ale w radzie nadzorczej. Stąd m.in. niedawne odejście z zarządu Krzysztofa Pietkuna i Mieczysława Cierpisza, którzy przeszli do rady.
Bomi spodziewa się, że zamknie procesy połączeniowe w IV kwartale. Nie wyklucza podania prognoz finansowych na 2009 r., kiedy w pełni mają ujawnić się efekty synergii trzech konsolidujących się firm, które utworzą grupę o rocznych przychodach przekraczających 1,5 mld zł.