Rozwiąż problem Alfy

Rafał Kerger
opublikowano: 14-06-2006, 00:00

Rynek komputerów, dotychczas królestwo Alfy, zdominowała konkurencja. Czy potentat się podda?

Alfa produkuje komputery. Jeszcze trzy lata temu jej jedynym produktem był model stacjonarny Classic. Tymczasem w 2004 r. konkurencyjna Beta wprowadziła na rynek tak zwane combo — urządzenie łączące funkcje komputera z kinem domowym i zestawem hi-fi. Miało dwa ekrany (40- i 19-calowy) do rozstawienia w różnych miejscach w mieszkaniu. Dzięki temu członkowie rodziny mogą oglądać telewizję, filmy albo słuchać muzyki przy jednoczesnej możliwości pracy na komputerze.

Alfa zareagowała błyskawicznie — zaproponowała podobne rozwiązanie o nazwie Multi.

— Jego sprzedaż rozwijała się jednak bardzo wolno. Jednocześnie załamał nam się zbyt na classiki. Beta bowiem wprowadziła na rynek dobrej klasy, niedrogie laptopy — zwierza się Antoni Kowalski z dyrekcji Alfy.

I tak źle, i tak niedobrze

Co w takiej sytuacji powinien zrobić producent? Szybciej reagować, stworzyć jednostkę badawczo-rozwojową, zmienić zarząd? A może znów skopiować produkt dynamicznego konkurenta? Rozwiązań może być sporo.

— Gdybyśmy się zdecydowali na ponowną imitację wyrobu Bety, musielibyśmy ponieść poważne koszty, by przełamać bariery rynkowe. Jeśli nie chcielibyśmy robić większej rewolucji, można by zejść z ceną Classica, żeby był konkurencyjny wobec laptopów Bety. W ten sposób ograniczylibyśmy się jednak jedynie do segmentu najmniej zamożnych klientów — mówi Józef Pietrasz, właściciel Alfy.

Twardy orzech

Doradcy już dwa tygodnie pracują nad ułożeniem strategii rozwoju dla Alfy. Najpierw ustalili czas jej obowiązywania — siedem lat. Potem zidentyfikowali cele: osiągnięcie największej możliwej wartości kapitałów własnych, ustalenie ewolucji poziomu produkcji, cen, budżetu komunikacyjnego i prowizji dla dystrybutorów, a przede wszystkim odpowiedź na pytanie, jakie Alfa ma sprzedawać produkty, by sytuacja się nie powtórzyła.

I co? I nic. Nadal nikt nie wie, jak Alfa ma wybrnąć z tarapatów.

Uwaga jednak — to może zależeć od państwa, czytelników „Pulsu Biznesu”. Cała ta historia to symulacja, na bazie której właśnie rozpoczynamy konkurs „Biznes strateg”. Dzięki niemu można poprowadzić własną wirtualną firmę i zmierzyć się z konkurencją, i z innymi czytelnikami. Kto okaże się najlepszy — dostanie laptopa. No i uratuje Alfę.

O co dokładnie chodzi w konkursie? Trzeba zagrać w grę, którą stworzył Michel Muszyński, dyrektor Francuskiego Instytutu Zarządzania, patronującego konkursowi. Gra jest dostępna na stronie: www.impuls.pl.

Okiem eksperta

Nauka na własnych błędach

Zachęcam do gry. Interaktywne symulacje prowadzenia firmy są bezkonkurencyjnym narzędziem w nauczaniu zarządzania i warto się dzięki nim uczyć. Dlaczego? Bo najlepszym sposobem na poznanie tajników zarządzania jest poprowadzenie firmy. Nic nie okazuje się tu tak skuteczne jak nauka na własnych błędach. Jednak oddanie do dyspozycji uczącym się biznesu prawdziwego przedsiębiorstwa w celu prowadzenia na nim działań dydaktycznych jest, z oczywistych powodów, niemożliwe. W renomowanych szkołach zarządzania praktykuje się zamiast tego symulacje komputerowe, które — dzięki interaktywności — pozwalają uczyć się w sposób bardzo praktyczny i w warunkach zbliżonych do rzeczywistego kontekstu firmy. Taki program właśnie udostępniamy.

Michel Muszyński, dyrektor Francuskiego Instytutu Zarządzania w Polsce

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Rozwiąż problem Alfy