Rumunia nie chce łączenia funduszy europejskich z praworządnością

  • PAP
opublikowano: 29-01-2019, 18:43

Szef rumuńskiej dyplomacji Todor Melescanu, którego kraj, krytykowany za kontrowersyjną reformę wymiaru sprawiedliwości, przewodniczy obecnie UE, wyraził sprzeciw wobec propozycji PE powiązania dostępu do unijnych funduszy ze stanem praworządności.

"Jeśli ktokolwiek mi powie, jakie są kryteria definiujące państwo prawa, jestem gotów z nim o nich dyskutować" - powiedział Melescanu w wywiadzie dla AFP.

Minister wyraził opinię, że unijne fundusze są "fundamentem, na którym opiera się cała filozofia UE".

Rumunia jest krytykowana przez Komisję Europejską za wprowadzane zmiany dotyczące sądownictwa, niedostateczną walkę z korupcją lub wręcz jej zaniechanie wobec polityków rządzącej partii.

Zmiany te Bruksela i Waszyngton oceniły jako "zagrażające instytucjom demokratycznym" kraju. Melescanu zapewniał, że reforma wymiaru sprawiedliwości "została przeprowadzona w sposób przejrzysty", dodając, że "funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości jest prerogatywą każdego kraju".

"Szanujemy opinie (krytykę), lecz to nie oznacza, że uważamy je za właściwe" - powiedział szef dyplomacji, zapewniając, że "Rumunia jest demokracją stabilną i solidną".

Parlament Europejski uchwalił w połowie stycznia przeważającą większością głosów stanowisko dotyczące propozycji powiązania dostępu do funduszy UE ze stanem praworządności, czyli zawieszania lub redukcji funduszy dla "rządów, które utrudniają pracę wymiaru sprawiedliwości lub nie walczą z oszustwami i korupcją". Propozycja ta, zgłoszona przez Komisję Europejską, dotycząca uzależnienia od praworządności wypłaty funduszy unijnych w budżecie Unii Europejskiej na lata 2021-2027, będzie teraz przedmiotem negocjacji z Radą UE. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu