Rynek kapitałowy z szansą na przełom

opublikowano: 24-03-2021, 20:00

Do podtrzymania wyjątkowego zainteresowania inwestorów giełdą swoją cegiełkę dołożyć muszą emitenci, GPW i regulator - uważają uczestnicy debaty “Pulsu Biznesu”

W 2020 r. przybyło aż 85 tys. rachunków maklerskich netto i był to najlepszy pod tym względem rok od 2010, gdy zainteresowanie giełdą wśród nowych inwestorów napędzały wielkie częściowe prywatyzacje (GPW, Tauron i przede wszystkim PZU). W drugim półroczu udział drobnych graczy w obrotach sięgnął 25 proc. i był dwa razy większy niż rok wcześniej.

Rok, w którym wybuchła pandemia, okazał się więc być także rokiem eksplozji zainteresowania rynkiem kapitałowym.

– To, co się działo na giełdzie, jest pozytywnym zaskoczeniem. Wszyscy myśleli, że dojdzie do załamania na rynku kapitałowym, a tymczasem było odwrotnie. Inwestorzy tłumnie przyszli na giełdę i osiągnęli wysokie stopy zwrotu - mówi Bogusław Sieczkowski, prezes Selvity, która w rankingu Giełdowa Spółka Roku 2020 zajęła pierwsze miejsce, a jej akcje podrożały w ubiegłym roku o 110 proc.

– To mimo wszystko zaskoczenie, że na giełdę inwestorów przyciągnęła wysoka zmienność, która pojawiła się w ubiegłym roku w związku pandemią. Mam nadzieję, że to nie jest chwilowa moda i że zainteresowanie się utrzyma z korzyścią dla całego rynku kapitałowego - dodaje Janusz Krystosiak, dyrektor departamentu relacji inwestorskich w KGHM. Akcje koncernu podrożały w 2020 r. o 91 proc.

Część ekspertów wątpi jednak w to, że tak liczne grono inwestorów indywidualnych uda się zatrzymać na giełdzie na dłużej, a zainteresowanie tak szybko, jak przyszło, tak też wygaśnie.

– Obawiam się, że nie jest to aż tak trwałe zjawisko, jak byśmy sobie życzyli. Część inwestorów indywidualnych – nie tylko w Polsce, ale również na świecie - trafiła na rynek kapitałowego po pierwsze dlatego, że być może trochę się nudzili, mieli pieniądze, by przeznaczyć na inwestycje, a być może potraktowali to trochę jak zabawę, o czym świadczy historia Robinhooda w USA. Ludzie nie pojechali na wakacje, więc wymieniają meble – nie wykluczam, że run na rynek kapitałowy jest częścią tego trendu - uważa Przemysław Wasilewski, dyrektor ds. relacji inwestorskich w Ciechu.

Podobnego zdania jest Marek Garniewski, ekspert w dziale relacji inwestorskich PKN Orlen.

– Kiedy rok temu ograniczono ruch m.in. w Polsce, ludzie zostali z oszczędnościami na rachunkach. Zauważyli duże spadki na giełdzie oraz niskie stopy procentowe wpływające na oprocentowanie depozytów. Czynniki te nie mogą trwać wiecznie, po jakimś czasie część ulegnie zmianie i wówczas cześć inwestycji zostanie wycofana w celu realizacji zysków i przekazania ich na cele, którym pierwotnie miały służyć - mówi Marek Garniewski.

Jak jednak zaznacza, cieszyć powinien wzrost liczby otwieranych rachunków IKE/IKZE, bo choć część kapitału jego zdaniem odpłynie, to z pewnością nie całość.

– Biorąc pod uwagę to, jaką część obrotów na GPW do niedawna generowali inwestorzy indywidualni, obserwowany skokowy wzrost ich aktywności uważam za duży sukces. W relacjach inwestorskich również obserwujemy większe zainteresowanie giełdą, inwestorzy częściej kontaktują się z nami niż w poprzednich latach, co jest niewątpliwie zasługą programu Orlen w Portfelu, w którym mamy już ponad 11 tys. uczestników. To ogromny sukces. Postawiliśmy na edukację i długoterminowe, świadome podejście do inwestowania, więc jestem przekonany, że ci inwestorzy zostaną z nami na dłużej - mówi Marek Garniewski.

Robert Klimacki, partner w Dziale Audytu EY szanse na przykucie uwagi inwestorów widzi w zmieniającej się strukturze emitentów.

– Na giełdzie pojawiają się spółki z obszaru nowych technologii – w 2021 r. dwie na trzy debiutujące to firmy z branży nowych technologii. Te innowacyjne spółki, mam nadzieję, zaczną wykorzystywać giełdę do pozyskiwania kapitału, tak, jak dzieje się to na rynkach dojrzałych, gdzie z giełdy finansuje się bardziej ryzykowne, innowacyjne projekty - mówi ekspert EY.

Zmienia się jednak nie tylko giełda, ale także sami inwestorzy, zwraca uwagę Dariusz Mejszutowicz, wicedyrektor Działu Rynku Pierwotnego GPW.

– Nowi inwestorzy są młodzi, posiadają dużą wiedzę na temat rynku kapitałowego i konkretnych spółek, co widać podczas konferencji inwestorskich, które organizujemy. Konferencje online cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem - na jedną z nich zapisało się ponad tysiąc osób. Pytania, które padają podczas nich, są bardzo merytoryczne. To nas przekonuje, że ten inwestor z nami zostanie. Oczywiście przyjdzie kiedyś bessa i część inwestorów odejdzie z giełdy, ale duża część zostanie z giełdą na dłużej - prognozuje Dariusz Mejszutowicz.

Prosta metoda

Przedstawiciel warszawskiej giełdy nie ma wątpliwości, że najlepszą metodą przyciągnięcia na giełdę jest... hossa

– Uwagę przykuwają artykuły w gazetach, dodatnie stopy zwrotu, informacje w internecie czy na forach. Tak to działa, choć de facto to bessa uczy stawiania stop lossów czy dywersyfikacji, i to właśnie w bessie inwestorzy uczą się najwięcej. Oprócz działań, które podejmujemy dla inwestorów indywidualnych, mamy kilkanaście szkół giełdowych, gdzie można się zapisać na kursy. Daliśmy możliwość kontaktu ze spółkami – zwłaszcza małymi poprzez organizowane przez GPW konferencje online, na których można porozmawiać z zarządami - mówi Dariusz Mejszutowicz.

Dbać trzeba jednak nie tylko o edukację, ale także o zyski inwestorów, bo koniec końców to one najbardziej się liczą.

– Sama giełda odgrywa niezwykle ważną rolę w tym, by przyciągać do siebie zarówno firmy poszukujące kapitału, jak i inwestorów chcących lokować tu swoje pieniądze,. Kluczową zachętą dla tych drugich wydaje się kwestia zmniejszenia opodatkowania zysków, które – co warto podkreślić – powstają w ryzykownym otoczeniu, a więc zgoła odmiennym, niż w przypadku lokat w bankach. Dziś jest to czynnik, który zniechęca do podjęcia ryzyka - uważa Robert Klimacki z EY.

Jego zdaniem warto też, by notowane firmy inaczej myślały o inwestorach indywidualnych i były w stanie przekonać ich do identyfikowania się z nimi, do kupowania ich produktów czy usług.

– Pomocne w tym są programy lojalnościowe dla inwestorów indywidualnych, które mogłyby doprowadzić do większej reprezentacji inwestorów indywidualnych w akcjonariacie i wpłynąć na traktowanie przez nich inwestycji w spółkę bardziej długoterminowo - dodaje Robert Klimacki.

– Taki inwestor-klient to bardzo dobry klient. Częściej robi zakupy, poleca, utożsamia się z produktami i marką. Obserwujemy duże zainteresowanie nie tylko programem rabatowym, ale także edukacyjnym. Materiały traktują nie tylko o akcjach, ale także o pozostałych formach inwestowania. Skorzystało z nich już ponad 150 tys. osób. Wielu emitentów będzie miało trudności w przygotowaniu dopasowanych programów lojalnościowych dla inwestorów, ale każdy może mieć wkład w ich edukowanie. Podnoszenie wiedzy jest według nas podstawowym warunkiem do tego, aby początkujący inwestorzy zostali na rynku - mówi Marek Garniewski z PKN Orlen.

Nie w każdej spółce możliwe jest jednak stworzenie programu lojalnościowego, przyznają Przemysław Wasilewski z Ciechu i Janusz Krystosiak z KGHM.

– Nasze produkty należą do tych, które niekoniecznie trafiają na półki inwestorów indywidualnych. Nie jesteśmy też spółką, po której należy oczekiwać kilkuset procent zwrotu w ciągu roku. Nasza oferta to biznes zarządzany stabilnie, który w horyzoncie średnim lub dłuższym przyniesie zadowalające zyski. Wiele lat temu pracowałem w KPWiG [poprzedniczka KNF – red.] i naszą rolą było zmienianie obrazu giełdy na taki, że nie jest to maszynka do zarabiania pieniędzy, ale jedno z miejsc do lokowania oszczędności. Daleki byłbym więc od zachęcania inwestorów do przyjścia na GPW za wszelką cenę – potrzebna jest wiedza, poświęcenie czasu, by nie była to tylko zabawa czy odpowiednik gier losowych - dodaje Przemysław Wasilewski.

- Praca nad mechanizmem programu lojalnościowego nie jest łatwa, ale nie poddajemy się. Wiążę duże nadzieje ze znalezieniem instrumentu w grupie, który będzie można zaproponować akcjonariuszom. Sytuacja pandemiczna trochę nam ten proces skomplikowała, bo miałem nadzieję na to, że wcześniej przedstawimy propozycję. Te działania mają służyć temu, by utrzymać aktywność inwestorów indywidualnych, a może nawet nagrodzić ich za wzrost świadomości i zaangażowania - mówi Janusz Krystosiak.

To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
×
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Jak zaznacza, dialog z inwestorem indywidualnym wygląda obecnie inaczej.

– Ostatnio rozmawiają oni z nami nie tylko o wyniku netto i alokacji kapitału po roku sprawozdawczym, ale też o strategii, o naszym wpływie na otoczenie, na środowisko, na człowieka - dodaje Janusz Krystosiak.

Modny temat

Temat ESG (kwestie środowiskowe, społeczne oraz ład korporacyjny) pojawia się jednak przede wszystkim w rozmowach z inwestorami instytucjonalnymi.

– ESG to coś, co wymyślił rynek finansowy i można powiedzieć z przymrużeniem oka, że jest to jedna z lepszym rzeczy, jakie rynek wniesie w rozwój świata. Przy czym żaden inwestor jeszcze nie przepytał nas o ESG tak, jak pytają nas nasi klienci. Trudno wymienić nazwy naszych produktów, ale bez nich wiele innych produktów, które nas otaczają, nie mogłyby istnieć. I tak po łańcuszku swoich dostawców klienci trafiają do nas z pytaniami o to, jaki ślad węglowy zostawiamy. Zmiana w myśleniu już się dokonała - i bardzo dobrze, bo traktowanie jej w sposób inwestorski jest łatwiejsze. Jesteśmy w stanie mierzyć i zarządzać oddziaływaniem - mówi Przemysław Wasilewski z Ciechu.

ESG to w Polsce temat coraz częściej podnoszony, potwierdza Marek Garniewski z PKN Orlen, który przyznaje, że ankiety, które firma otrzymuje od inwestorów zagranicznych, to obszerne arkusze excela z wieloma pytaniami.

– Ankiety, które otrzymujemy od inwestorów zagranicznych, to obszerne arkusze kalkulacyjne z wieloma pytaniami. Ankiety rodzimych inwestorów są nieco skromniejsze. To, jak stawiamy na te elementy w biznesie pokazaliśmy przy okazji niedawnej emisji obligacji, opartej o kryteria ESG. To nie jest już kwestia mody – unikanie tego tematu może doprowadzić do tego, że spółka będzie miała problemy w pozyskiwaniu kapitału. Poza tym, spółki coraz częściej sprawdzają, jaki wpływ na środowisko i społeczeństwo mają produkty ich kontrahentów. Zlekceważenie tego tematu może spowodować, że dany podmiot zamknie się na potencjalne relacje biznesowe - dodaje Marek Garniewski.

Zlikwidować bariery

Podejście do ESG to ważny, ale tylko jeden z elementów układanki, stanowiącej o atrakcyjności rynku. Zainteresowanie inwestorów to wypadkowa jakości i aktywności spółek na każdym polu, a także ułatwień dla emitentów i regulacji.

– Trzeba zadbać o jakość i ilość spółek, które pojawiają się na giełdzie. Przez ostatnich 10 lat spółek ubyło, a łączna kapitalizacja notowanych jest niższa niż przed dekadą. Dużo dobrych spółek opuściło giełdę - mówi Bogusław Sieczkowski z Selvity.

Jego zdaniem, procedura wejścia na GPW jest jedną z trudniejszych, jeśli porównać ją do rynków zagranicznych.

– To kwestia nie tylko giełdy, ale też regulatora. Procedury trwają dłużej niż w innych krajach. Nawet podział spółki jest bardzo trudnym i czasochłonnym procesem. Nam poszło to całkiem szybko, bo w sześć miesięcy, podczas gdy w innych wypadkach trwało to nawet półtora roku. Inwestorzy zagraniczni, którzy z nami rozmawiali w tamtym czasie byli przekonani, że chodzi o 6 tygodni. Ponosimy też jedne z większych opłat jako emitenci. To wszystko są drobne czynniki, które na pewno nie pomagają w rozwoju giełdy. Warto wykorzystać ten czas, by zmienić coś na lepsze, póki ta pozytywna energia nie wygaśnie - dodaje szef Giełdowej Spółki Roku 2020.

Jak podkreśla, chce, by Selvita była notowana na giełdzie w Warszawie.

– Kiedy przed laty wchodziliśmy na GPW, z naszymi innowacyjnymi projektami, byliśmy przedstawicielem sektora, który praktycznie nie istniał na warszawskim parkiecie. Teraz biotechnologia – obok produkcji gier - jest gorącym sektorem, którym zajmuje się coraz więcej analityków. Jest nam na giełdzie bardzo dobrze, nie planujemy z tego zrezygnować, zwłaszcza po tym jak wiele lat musieliśmy edukować rynek. Byliśmy od początków budowy sektora a kolejne spółki biotechnologiczne, które będą wchodzą na GPW, mają łatwiej – a giełda to dla tego typu firm to idealne miejsce do pozyskania kapitału. Giełda nie jest głównie po to, by spieniężyć udziały, ale przede wszystkim uzupełniać finansowanie. Pozwoliła nam rozwinąć skrzydła i chcielibyśmy zostać w Warszawie, a nie myśleć o notowaniach gdzie indziej, choć ten temat od czasu do czasu pojawia się gdy fundusze pytają wprost, dlaczego nie chcemy stąd się przenieść - dodaje Bogusław Sieczkowski.

Korzyści z notowania na GPW dostrzega też Przemysław Wasilewski z Ciechu.

– Myślę że warto wchodzić na giełdę w Warszawie. Takiej spółce jak nasza – większej – pomaga obecność na parkiecie, bo presja zewnętrzna jest w dyskusjach wewnętrznych bardzo istotnym bodźcem. Często pada argument: „co powiedzą inwestorzy” - i jest o decydujący. Kontakt z analitykami inwestorami krajowymi czy zagranicznymi są wartościowe, bo dzięki nim uzyskujemy inną perspektywę. Analitycy zajmują się naszymi konkurentami i dają cenny wkład w dyskusję w firmie. Będąc dostawcą dla dużych zagranicznych korporacji sam fakt, że jesteśmy notowani pozwala na to, że by mieć szybki dostęp do naszych danych finansowych. Zapewne bycie na giełdzie nie jest dla wszystkich, ale dla nas, działających b2b, globalnie – jak najbardziej tak - mówi ekspert.

– Wiele firm, w tym innowacyjnych, nie rozważa debiutu na giełdzie, ponieważ nie jest świadoma korzyści jakie płyną z bycia spółką publiczną. Nawet jeśli to rozważają, pierwsze z czym przychodzi im się zmierzyć, to istotny koszt takiej operacji oraz liczne obowiązki, które trzeba wypełniać jak np. regularne raportowanie czy utrzymywanie relacji z inwestorami. To ogrom pracy i nakładów. Nie dostrzegając po drugiej stronie równania korzyści, korzystają z innych dostępnych metod pozyskiwania finansowania - dodaje Marek Garniewski z PKN Orlen.

Jego zdaniem, w rozwoju rynku pomogłoby edukacja skierowana do przedsiębiorstw.

– Staramy się przyciągać spółki, rozmawiać indywidualnie, a na konferencjach branżowych opowiadać o procesie IPO. Mamy też wydarzenia dedykowane takim spółkom. Po ofercie Allegro otworzyły się możliwości do notowania na naszej giełdzie nie tylko spółek z Polski, ale też z regionu. Część tych spółek jest już przekonana do naszego rynku - mówi Dariusz Mejszutowicz z GPW:

Odzyskany rok

Eksperci nie mają wątpliwości, że giełda ma pierwszoplanową rolę do odegrania w popandemicznej odbudowie gospodarki. A boom na inwestowanie szybko się nie skończy.

– Wierzę że na rynku uda się utrzymać dobrą atmosferę, a fundusze wykorzystają koło napędowe, uruchomione przez inwestorów indywidualnych i będą więcej inwestować w Warszawie, w spółki wzrostowe. Wierzę że po zastrzyku środkach rządowych, to giełda może być drugim źródłem kapitału, które wspomoże odbudowę gospodarki - mówi Bogusław Sieczkowski.

– Myślę, że jest to początek dobrej fali. Spółki, które na giełdzie nie były wcześniej doceniane, w ostatnich miesiącach mocno urosły i weszły do pierwszej ligi. Mam nadzieję, że ta dobra passa zaowocuje tym, że za rok będziemy rozmawiali o kilkunastu debiutach, które z kolei przyciągną nowych inwestorów giełdowych - dodaje Robert Klimacki.

Dariusz Mejszutowicz z GPW zapewnia, że 2021 r. będzie lepszy od poprzedniego, jeśli chodzi o pierwsze oferty publiczne i debiuty.

– Mówię to opierając się na rozmowach z firmami. Codziennie odbieramy telefony od spółek, które pytają, jak zadebiutować na rynku, jakie są wyceny i jakie koszty się z tym wiążą - informuje Dariusz Mejszutowicz.

– Analitycy i inwestorzy mówili w połowie 2020 r., że to rok stracony. Mam nadzieję, że od drugiej połowy 2021 r. zaczną docierać do nas opinię, że jest to rok odzyskany. Pozytywne sygnały płyną także z funduszy VC/PE, które w 2020 roku dofinansowały innowacyjne spółki kwotą prawie dwukrotnie większą niż w 2019 r, a rok 2021 również zapowiada się obiecująco. Za kilka lat, wiele z tych spółek z pewnością zadebiutuje na GPW - przewiduje Marek Garniewski z PKN Orlen.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane