Rynek nie zareaguje, gdy Hausner odejdzie

Bartosz Krzyżaniak
09-02-2005, 00:00

Dla rynków finansowych i gospodarki przyszłość wicepremiera nie ma najmniejszego znaczenia. Inwestorzy czekają już na nowy rząd.

Wczoraj premier zadeklarował, że nie zgodzi się na dymisję Jerzego Hausnera. Co by się stało, gdyby zmienił zdanie? Ekonomiści są spokojni — dla złotego nie oznacza to żadnych zmian.

— Inwestorzy zbagatelizowaliby informację. Już kilka dni temu krążyły pogłoski o takiej możliwości, a reakcji nie było żadnej — uważa Przemysław Magda, ekonomista Banku Handlowego.

Według Richarda Mbewe, głównego ekonomisty Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej (WGI), Hausner przestał mieć decydujący wpływ na rynki.

— Możliwe byłoby chwilowe osłabienie złotego, jednak bardzo niewielkie i krótkotrwałe. Następnego dnia po dymisji nie byłoby po nim śladu. Na pewno jego odejście nie zmieniłoby trendu — uważa Richard Mbewe.

Podobnego zdania są inni ekonomiści. Zdaniem Macieja Grabowskiego z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, dymisja nie odbije się na złotym czy obligacjach.

— Tu bardzo ważny jest kontekst czasowy. Na kilka miesięcy przed wyborami roszady w rządzie nie wpłyną na jego funkcjonowanie. Trudno się spodziewać, aby ten gabinet — z Hausnerem czy bez — był w stanie przeprowadzić przez parlament istotne zmiany gospodarcze — twierdzi Maciej Grabowski. Zgadza się z nim główny ekonomista WGI.

— Czas tego rządu zaraz minie. Gdyby nawet wymyślił coś pożytecznego dla gospodarki, nie ma wystarczającego zaplecza politycznego, by wprowadzić to w życie — dodaje Richard Mbewe.

Również zdaniem Stanisława Kluzy, głównego ekonomisty BGŻ, ewentualna dymisja wicepremiera nie zmieni obrazu rynku.

— Reakcje byłyby zupełnie inne, gdyby dymisja nastąpiła zaraz po wyborach. Teraz dla rynku ważniejsze od zmian w rządzie są wybory — mówi Stanisław Kluza.

— Jerzy Hausner był guru w ekipie nie znającego się na ekonomii Millera. Teraz premier jest ekonomistą, rynek patrzy na ministra finansów, a Hausner jest dopiero trzeci — twierdzi Przemysław Magda.

Jerzy Hausner jest znany z dwóch planów. Pierwszy, nazwany jego imieniem, miał w założeniu porządkować i racjonalizować wydatki publiczne.

— Szanse na wprowadzenie pomysłów zawartych w planie są znikome. I to niezależnie od tego, czy Jerzy Hausner zostanie w rządzie, czy nie — twierdzi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

Drugi plan to Narodowy Plan Rozwoju na lata 2007-2013.

— Będzie on modyfikowany i zmieniany przez nową ekipę rządzącą. Dlatego dla rynku ważniejsze od poczynań obecnego rządu będą deklaracje i propozycje rozwiązań pojawiające się ze strony opozycji — dodaje ekonomista.

Wczoraj jednak za euro znów płacono 4 zł. Według Macieja Relugi, mogła to być zwykła korekta. Niepewność polityczna była dla niej tylko pretekstem.

Okiem eksperta

Katastrofy nie będzie

Dymisja Jerzego Hausnera nie będzie miała żadnego wpływu na rynki. Podobnie było, gdy odchodzili inni wicepremierzy, którym przypisywano uzdrowicielską moc. W kraju istnieje przekonanie, że dla planu Hausnera nie ma alternatywy i jeśli go nie zrealizujemy, czeka nas katastrofa. Ta propaganda nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Reakcja rynków na ewentualne odejście może być minimalna. A jeśli w ogóle jej nie zobaczymy, będzie to sygnał pozytywny. Uwolni gospodarkę od przekonania, że jesteśmy przywiązani do nierealistycznych planów.

Andrzej Sadowski ekspert Centrum im. Adama Smitha

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rynek nie zareaguje, gdy Hausner odejdzie