Rynki akcji w euforii, złoty znów zyskuje

Kamil Zatoński
opublikowano: 03-04-2009, 00:00

Inwestorzy mają już dość spadków. WIG20 wzrósł o blisko 7 proc., a kurs euro spadł mocno poniżej 4,50 zł. Oby na dłużej.

Rośnie optymizm wśród inwestorów na świecie, dolar słabnie, kapitał wybiera euro, giełdy i rynki wschodzące. Polska korzysta podwójnie.

Inwestorzy mają już dość spadków. WIG20 wzrósł o blisko 7 proc., a kurs euro spadł mocno poniżej 4,50 zł. Oby na dłużej.

Udany początek sesji na Wall Street spowodował, że gracze na GPW wrzucili szósty bieg. WIG20 skoczył o 6,95 proc. (ponad 100 pkt) i z impetem, przy wysokich obrotach, przekroczył 1600 pkt. Inwestorzy bardzo chętnie kupowali przede wszystkim banki: Pekao i BRE zyskały po ponad 10 proc. Po myśli kredytobiorców znów układa się też sytuacja na rynku walutowym. Wczoraj po 17.00 kurs franka spadł poniżej 2,90 zł, dolara poniżej 3,3 zł, a notowania euro próbowały przebić w dół barierę 4,4 zł. Było tak dzięki korzystnemu dla nas zwrotowi na rynku międzynarodowym. Dolar popadł w niełaskę (euro zdrożało z 1,3233 do 1,3440 po 17.00), inwestorzy przerzucali kapitał na giełdy i euro.

Gdy optymizm na giełdach rośnie, korzystają na tym także rynki wschodzące, w tym Polska. Wówczas złoty rośnie zarówno do dolara, jak i pozostałych głównych walut. Stąd mocny wzrost złotego także do euro.

G20 i ECB impulsem

Po kilku sesjach z ostatnich dni marca, kiedy złoty oddał z nawiązką wcześniejsze zyski do najważniejszych walut, rynki wróciły do punktu wyjścia. Złoty nawet się wzmocnił.

— Zmienność rynków jest bardzo duża, dlatego nie przesadzałbym z euforią. Warto pamiętać, że nawet po tak imponujących wzrostach złoty nadal jest tani. Dziś kupujący triumfują, ale wystarczy jeden negatywny sygnał, by sytuacja się odwróciła. To widzieliśmy już pod koniec ubiegłego tygodnia, kiedy na pierwszy plan wyszły problemy sektora motoryzacyjnego w USA — studzi entuzjazm Piotr Kalisz, ekonomista Banku Handlowego.

Teraz seria dobrych wieści sprzyja naszej walucie. Już w środę spekulowano, że Europejski Bank Centralny (ECB) chce kupować osłabione ostatnio waluty lokalne (m.in. złotego). Wczoraj władze monetarne strefy euro nieoczekiwanie obniżyły podstawową stopę procentową o 25 pkt bazowych, do 1,25 proc., a nie o 50 pkt bazowych, jak prognozowano. Dzięki temu euro — od środy ponownie zyskujące do dolara — zwiększyło przewagę nad amerykańską walutą. Wzrostom wartości wspólnej waluty sprzyjała nie tylko decyzja ECB, ale też dobre wieści z posiedzenia G20 i euforyczne nastroje na rynkach akcji. Nie bez znaczenia jest też coraz głośniejsza dyskusja na temat utworzenia nowej, globalnej waluty rozliczeniowej, co osłabiłoby pozycję dolara (więcej s. 2-3).

Dolar w odstawce

Za osłabieniem roli dolara jako głównej waluty rezerwowej lobbują przede wszystkim Chińczycy. Azjaci obawiają się dalszego spadku wartości dolarowych rezerw, chcą więc ograniczyć zależność od amerykańskiej waluty. Promują ideę stworzenia światowej waluty rezerwowej, a przynajmniej — zwiększenia znaczenia juana. Za deklaracjami idą już czyny: wczoraj chiński bank centralny zgodził się na dostarczenie w swapach walutowych 650 mld juanów (95 mld USD) sześciu krajom, by pochodzące stamtąd firmy mogły uniknąć płacenia w dolarach za towary importowane z Państwa Środka.

— Ruch ten powinien wpłynąć na lepsze postrzeganie rynków wschodzących. Podobnie jest z uzgodnionym już dofinansowaniem Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który miałby nowy kapitał na wsparcie kulejących gospodarek — mówi Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.

Jego zdaniem, dzięki temu kurs EUR/PLN przebił wczoraj ostatni dołek dołków, czyli 4,44. Jeśli upora się z nim na dobre, otworzy to drogę do większego wzrostu wartości złotego.

— Prognozowanie konkretnego celu przy tak rozchwianym rynku mija się jednak z celem — mówi Piotr Kalisz.

Kamil

Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy