Rynki wschodzące mogą runąć jak domino

Kryzys w Argentynie i Turcji grozi rozlaniem się na pozostałe rynki wschodzące — ostrzegają specjaliści

Notowana od styczniowego szczytu strata indeksu wschodzących rynków akcji MSCI przekroczyła w ubiegłym tygodniu 20 proc., co uznawane jest za granicę bessy. Wyprzedaż akcji trwa już 224 dni, w przypadku walut 157 dni, a w przypadku obligacji denominowanych w walutach obcych — 242 dni. We wszystkich przypadkach oznacza to najdłuższą passę zniżek od kryzysu finansowego. Zawirowania, które zaczęły się od kłopotów najbardziej podatnych gospodarek Argentyny i Turcji, zaczęły przenosić się na większość innych rynków wschodzących. Specjaliści coraz częściej zastanawiają się, czy już mamy do czynienia z efektem domina, gdzie słabsze rynki ciągną za sobą w objęcia kryzysu także mocniejsze, czy jeszcze nie.

Według Nomury aż siedem gospodarek wschodzących jest obecnie podatnych na wystąpienie kryzysu walutowego. W przypadku ośmiu innych, w tym Brazylii i Rosji, ryzyko takie jest znikome — wynika z modelu, którym posługuje się bank.
Zobacz więcej

KOSTKI SIĘ CHWIEJĄ:

Według Nomury aż siedem gospodarek wschodzących jest obecnie podatnych na wystąpienie kryzysu walutowego. W przypadku ośmiu innych, w tym Brazylii i Rosji, ryzyko takie jest znikome — wynika z modelu, którym posługuje się bank. Fot. Bloomberg

— Wciąż nie uważam, że grozi nam powtórka z kryzysu azjatyckiego 1998 r., jednak przy dotychczasowej skali zniżek na wschodzących rynkach akcji na pewno sytuację trzeba bacznie monitorować — komentuje w rozmowie z telewizją Bloomberg Kirk Hartman, główny zarządzający Wells Fargo Asset Management.

Słabość uzależnionych od zagranicznego finansowania gospodarek wschodzących najpierw odsłonił systematyczny wzrost stóp procentowych Fedu. Pogłębiająca się przecena walut i innych aktywów (sięgająca od początku roku w przypadku peso i liry nawet około 50 proc.) zaostrzyła kryzys, a przenoszenie się dekoniunktury na rynki aktywów z pozostałych rynków wschodzących zaczęło podkopywać zaufanie do całej grupy. Według Satyajita Dasa, byłego bankowca, a obecnie komentatora finansowego, grupa krajów o słabych fundamentach obejmuje znacznie szersze grono niż tylko Argentynę i Turcję, a słabe punkty kumulują się wokół zadłużenia i zdolności finansowania deficytów. „Całkowite zadłużenie rynków wschodzących wzrosło między 2007 a 2017 z 21 do 63 bln USD, czyli z równowartości 145 do 210 proc. PKB” — napisał specjalista w felietonie napisanym dla Bloomberga.

Już w 2013 r. pojawiło się określenie najsłabszych krajów rozwijających się — „podatna piątka” — jednak ich słabości były przez ostatnie ponad dwa lata maskowane dzięki łagodnej polityce pieniężnej i napływom kapitału. Według obliczeń Satyajita Dasa, stosunek denominowanego w walutach obcych długu do PKB sięga od 20 do 50 proc. PKB w przypadku Chin, Indii, Indonezji, Malezji, RPA, Meksyku, Chile, Brazylii i niektórych krajów środkowej i wschodniej Europy. Suma deficytu budżetowego i na rachunku bieżącym przekracza równowartość 5 proc. PKB nie tylko w Argentynie i Turcji, ale także w Brazylii, Indiach, Indonezji, RPA, Pakistanie i na Ukrainie. Pokrycia w rezerwach walutowych dla rocznego finansowania deficytu na rachunkubieżącym oraz obsługi zadłużenia nie mają Pakistan, Ekwador, Indonezja, Malezja, RPA, a także Polska. Do tego dochodzą problemy w systemach finansowych, widoczne m.in. w Indiach i Chinach, uzależnienie od eksportu surowców, których ceny są zależą od koniunktury, słabość instytucji, korupcja i zła jakość zarządzania gospodarkami — twierdzi Satyajit Das.

„Logika kryzysu jest taka, że słabości w realnej gospodarce oraz systemach finansowych wzajemnie się napędzają, tworząc zaklęty krąg. Ucieczka kapitału osłabia waluty i spycha ceny aktywów” — dodaje komentator.

Czynniki ryzyka związane z poszczególnymi gospodarkami, choć widoczne w nagłówkach gazet, mają mniejsze znaczenie — twierdzi tymczasem Justin Carrigan, komentator Bloomberga.

Bezpośredni impuls do kryzysu dały obawy o kontynuację zaostrzania polityki Fedu. Związane z tym umocnienie dolara oraz spadek płynności w globalnym systemie finansowym zapoczątkowały ucieczkę kapitałów z zadłużonych rynków wschodzących.

— Pod największą presją znajdują się te gospodarki, które mają deficyt na rachunku bieżącym i potrzebują zewnętrznego finansowania — twierdzi w rozmowie z telewizją Bloomberg Sameer Goel, główny strateg makroekonomiczny na Azję w Deutsche Banku.

Sytuacja zaczyna przypominać efekt domina, a winę za to ponosi fakt, że ci sami inwestorzy są zaangażowani na różnych rynkach wschodzących — twierdzi specjalista.

Wyprzedaż na niektórych rynkach zmusza inwestorów korzystających z kredytu do sprzedaży aktywów na pozostałych. Jednocześnie presję na pogłębienie wyprzedaży wywierają umorzenia dokonywane przez klientów funduszy inwestycyjnych, a także brak płynności. Sytuacji może nie zdołać poprawić nawet podręcznikowa reakcja twórców polityki gospodarczej, a widać to na przykładzie kraju pampy. Choć aby powstrzymać ucieczkę kapitału, Argentyna — w przeciwieństwie do Turcji — podnosi stopy procentowe i stosuje się do wymagań MFW, to inwestorzy wcale nie okazują jej więcej zaufania. Przyczyną są obawy, że zaciskanie pasa przekreśli szanse reformatorsko nastawionego prezydenta Mauricio Macriego na reelekcję, a do władzy powrócą populiści — ostrzega w rozmowie z telewizją Bloomberg Gavin Serkin z firmy doradczej Exotix Capital.

— Do odbicia w Argentynie potrzeba więcej niż tylko uruchomienia kolejnej transzy funduszy z MFW. Rozwiązanie musi być sygnałem, by inwestorzy uwierzyli, że MFW mocno stawia na Argentynę — twierdzi Gavin Serkin.

Według Kirka Hartmana, siła dolara, związana z zaostrzaniem polityki Fedu, powinna się utrzymać, a to zła wiadomość dla gospodarek rozwijających się. Bliskiego przełomu na wschodzących rynkach aktywów nie widzi także Koon How Heng, szef strategii rynkowej United Overseas Banku.

— Podchodzimy bardzo ostrożnie do prognoz przynajmniej w perspektywie końca tego roku. Fed dalej podnosi stopy, a fundamenty wielu krajów są słabe, więc to będzie się przekładać na kondycję ich rynków — zauważa specjalista w rozmowie z telewizją Bloomberg. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Rynki wschodzące mogą runąć jak domino