Rynki wschodzące z szansą na udany rok

Aktywa z gospodarek rozwijających się mają przed sobą coraz lepsze perspektywy, oceniają specjaliści

Pod koniec listopada siła relatywna indeksu wschodzących rynków akcji MSCI EM oraz jego odpowiednika opisującego koniunkturę na rynkach dojrzałych MSCI World znalazła się najniżej od 15 lat. Słabość giełd z gospodarek rozwijających się nie jest jeszcze tak rażąca, jak w latach dekoniunktury 2011-15, ale trwająca od 9 lat tendencja ich relatywnego osłabienia wciąż nie zaczęła się odwracać. Coraz więcej argumentów przemawia za tym, że taki przełom jest już coraz bliżej. Zdaniem Jarosława Leśniczaka z TFI PZU są podstawy, by w 2020 r. na rynkach wschodzących spodziewać się lepszej koniunktury niż w kończącym się roku, a przemawiają za tym trzy czynniki.

— Globalne spowolnienie osiąga swoje dno, rysują się perspektywy zawieszenia broni w kwestiach handlu między USA i Chinami, a główne banki centralne zapowiadają utrzymanie bardzo łagodnej polityki — wylicza Jarosław Leśniczak, zarządzający w PZU TFI.

Czekając na przełom

W 2020 r. aktywa rynków wschodzących przyniosą wyższe stopy zwrotu od tych z rynków rozwiniętych, ocenia większość zarządzających funduszami, strategów i traderów ankietowanych przez agencję Bloomberg. Około 40 proc. uczestników badania spodziewa się, że akcje z rynków wschodzących zanotują w przyszłym roku dodatnie stopy zwrotu, podczas gdy przeciwnego zdania jest zaledwie co 14. Zdaniem prawie 30 proc. ankietowanych akcje z rynków wschodzących przyniosą wyższe stopy zwrotu od akcji z rynków dojrzałych, podczas gdy przewagę drugiej grupy obstawia tylko nieco więcej niż co szósty. Optymizm co do perspektyw rynków wschodzących jest wciąż bardzo ostrożny, jednak poprawa nastawienia jest faktem — jeszcze w ankiecie sprzed dwóch miesięcy ogromna większość specjalistów uchylała się przed wskazaniem wśród giełd jakiegokolwiek faworyta.

Ankietowani spodziewają się lepszego zachowania aktywów z krajów rozwijających się także na rynkach walut i obligacji — oczekiwania co do lepszego zachowania walut umocniły się, jednak przeciwną tendencję zaobserwowano w przypadku obligacji. Zdaniem BNP Paribas waluty z rynków wschodzących będą korzystać na słabszym dolarze, dalszych obniżkach stóp Fedu i zmniejszaniu się przewagi we wzroście, jaką USA do niedawna miały na tle reszty świata. Jednak według Societe Generale środki płatnicze z tej grupy osłabią się w 2020 r. średnio o 5 proc. za sprawą kontynuacji łagodnego spowolnienia w globalnej gospodarce i mało atrakcyjnych stóp procentowych.

Pozytywne oznaki

Spadek siły relatywnej wschodzących rynków akcji wobec dojrzałych nie oznacza, że panuje tam dekoniunktura — od początku roku MSCI EM umocnił się o blisko 10 proc., a przez większą część czasu utrzymywałsię w tendencji bocznej. Jednak prawdziwą hossę na tych giełdach, dającą nadzieję na przełamanie przez wskaźnik nie pobitego dotąd historycznego szczytu jeszcze z 2007 r. trudno sobie wyobrazić bez lepszego zachowania na tle rynków dojrzałych. Na rozpoczęcie takiej tendencji pojawiają się jednak szanse, bo od początku miesiąca, kiedy siła relatywna biła niechlubny rekord, MSCI EM zyskał prawie 2 proc. przy niemal niezmienionej wartości MSCI World.

Towarzyszyły temu spekulacje, że USA i Chiny są coraz bliższe wstępnego porozumienia handlowego, na co nakładało się łagodzenie polityki przez lokalne banki centralne oraz zwyżki cen surowców i osłabienie dolara. Inwestujący na rynkach wschodzących, z których wiele to otwarte gospodarki uzależnione od koniunktury w globalnym handlu, za dobrą monetę wzięli ostatnie zapowiedzi Pekinu, że wprowadzi odstępstwa od ceł nałożonych na amerykańską soję i wieprzowinę.

— Rynki nie domagają się osiągnięcia pełnego porozumienia handlowego, wystarczą im sygnały, że negocjacje będą kontynuowane i nie idziemy w stronę eskalacji konfliktu — zauważa Jarosław Leśniczak.

Jego zdaniem Donaldowi Trumpowi nie zależy na zaognieniu sytuacji przed przyszłorocznymi wyborami, jednak potwierdzenie, czy sprawy idą w dobrym kierunku, przyniesie dopiero weekend. 15 grudnia mają wejść w życie nowe cła przeciwko Chinom i ich odwołanie lub chociaż odłożenie będzie konieczne do utrzymania się lepszych nastrojów na wschodzących rynkach akcji.

— Przemawia za tym chociażby fakt, że cła dotyczą takich towarów, jak elektronika. Wzrost ich cen przed świętami mocno odczuliby amerykańscy konsumenci, co nie pozostałoby bez wpływu na szanse Donalda Trumpa na reelekcję — ocenia Jarosław Leśniczak.

O poprawie koniunktury na rynkach surowców, ważnego towaru eksportowego szeregu krajów rozwijających się, świadczą chociażby najwyższe od września ceny ropy brent oraz wyjście notowań miedzi na 7-miesięczny szczyt. Tymczasem w okolice najniższego pułapu od lipca zszedł indeks dolara. To dobry sygnał dla rynków wschodzących, bo słabszy dolar wspiera nastawienie globalnych inwestorów do aktywów z rynków wschodzących, a to dlatego, że tamtejsze rządy i przedsiębiorstwa są często zadłużone właśnie w amerykańskiej walucie.

Czarny scenariusz wykluczony

Tymczasem pozostanie głównych banków centralnych przy łagodnej polityce oraz umocnienie krajowych walut do dolara pozwala władzom monetarnym z rynków wschodzących na kontynuację stymulacji gospodarek. Tylko w środę o pokaźnych obniżkach stóp zdecydowały banki Brazylii i Turcji. Przed przedwczesnym optymizmem przestrzega jednak Andrzej Nowak z AXA TFI, według którego podstaw do bardziej zdecydowanego optymizmu nie dają dane z największej wśród rynków wschodzących gospodarki chińskiej.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Wciąż nie widać sygnałów ożywienia w Chinach. Bodźcem do niego mogłoby być dopiero wstępne porozumienie handlowe, jednak naszym zdaniem sinusoida w doniesieniach z negocjacji handlowych utrzyma się, a wraz z nią okres podwyższonego ryzyka inwestowania w akcje z rynków wschodzących — przekonuje zarządzający AXA TFI.

Na szczęście niewiele wskazuje na to, by koniunktura mogła się znacząco pogorszyć. Do zakupów akcji z rynków wschodzących inwestorzy mogą spokojnie wykorzystywać korekty, bo ryzyko, by mogły one zapoczątkować bessę, jest nieznaczne, oceniają stratedzy Citigroup. Specjaliści porównali obecne warunki rynkowe z tymi, które występowały u progu poprzednich rynków niedźwiedzia. Zawierający 18 czynników kwestionariusz daje obecnie 2,5 odpowiedzi zapowiadających dekoniunkturę, podczas gdy przed bessami rozpoczynającymi się w latach 1997, 2000 i 2007 było ich średnio prawie 13. Za powody do niepokoju uznać można odwrócenie w USA krzywej rentowności oraz wysokie zadłużenie sektora prywatnego w Chinach. O wiele więcej jest jednak sygnałów świadczących o braku charakterystycznej dla końcowej fazy cyklu rynkowego euforii, piszą specjaliści w ostatnim raporcie.

„Napływy do funduszy akcji z rynków wschodzących są słabe, inwestycje przedsiębiorstw pozostają obniżone, a wyceny spółek są rozsądne” — zauważają stratedzy amerykańskiej instytucji.

OPINIE

Przełom jest blisko

WOJCIECH BIAŁEK, analityk DM BPS

Jeśli uwzględnić indeksy „starych” rynków wschodzących (Brazylia, Hongkong, Korea Południowa, Singapur, Tajlandia i Tajwan), to na wykresie względnej siły do rynków rozwiniętych zobaczymy dwa 16-letnie cykle obejmujące najpierw okres relatywnej słabości emerging markets, a potem okres ich przewagi nad rynkami rozwiniętymi. Pierwszy rozciągnął się na lata 1978-94, drugi na lata 1994-2010. W obecnym cyklu relatywna słabość rynków wschodzących trwa już ponad 9 lat (w porównaniu do ośmiu i siedmiu lat z poprzednich cykli), więc wydaje się, że zmiana trendu na korzystny dla emerging markets powinna być bardzo bliska (w poprzednich cyklach taka zmiana trendu pokryła się w kwietniu 1986 i październiku 2001 r. z — odpowiednio — katastrofą w Czarnobylu i atakami terrorystycznymi na USA). Problem polega na tym, że aby taka zmiana nastąpiła, rozpocząć musiałaby się analogiczna fala spadkowa na amerykańskim dolarze, generująca korzystny dla emerging markets globalny impuls inflacyjny. W obecnych warunkach byłoby to możliwe chyba tylko w scenariuszu, w którym Chiny poddają się w toczonej z USA wojnie handlowej i zgadzają na stopniową aprecjację swojej waluty względem dolara, mającą zredukować skalę chińskiej nadwyżki handlowej z USA (analogicznie jak pokolenie wcześniej w 1985 r. główni partnerzy handlowi USA, w tym przede wszystkim Japonia, zgodzili się w ramach porozumienia z Hotelu Plaza na akceptację silnej dewaluacji dolara).

Wydawałoby się nieprawdopodobne, by władze ChRL zgodziły się na takie warunki, bo oznaczałoby to dla nich utratę twarzy, ale sądzę, że jednak nie mają wyjścia, bo alternatywą jest prędzej czy później niekontrolowany chinageddon z dewaluacją kursu juana o 20 proc., która to dewaluacja stanowiłaby najsilniejszy od czasu wielkiej recesji z lat 2007-2009 impuls deflacyjny dla reszty świata, z oczywistych względów odwlekający zmianę dotychczasowego trendu względnej siły emerging wobec developed markets. Powinniśmy mieć nadzieję, że Chińczycy pójdą śladami Japończyków z 1985 r. i ugną się pod amerykańską presją, dzięki czemu opóźnią pęknięcie swej bezprecedensowej bańki inwestycyjnej o kolejne pięć lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu