Rynkowe „nie” dla fuzji Aliora z Pekao

opublikowano: 24-10-2017, 22:00

Giełda wystawiła rachunek za plany połączenia banków. Akcje Pekao straciły 1,6 mld zł, natomiast Aliora blisko 400 mln zł

Dla Michała Krupińskiego, p.o. prezesa Pekao, miarą efektywności spółki i menedżera jest wycena akcji. Kiedy przed rokiem, w grudniu, Alior zerwał negocjacje w sprawie kupna Raiffeisena, Michał Krupiński, wówczas szef rady nadzorczej banku, mówił, że rynek ocenił, że to była słuszna decyzja, gdyż kurs niedoszłego kupca poszedł w górę. Kiedy wspomina czasy, gdy kierował PZU, lubi przypominać, na jakim poziomie były akcje ubezpieczyciela w momencie obejmowania przez niego prezesury, a do jakiego doszły, gdy opuszczał grupę. Jako wyznawca tezy, że rynek ma zawsze rację, musi mieć nietęgą minę po wczorajszych notowaniach. Kurs Pekao poleciał prawie 5 proc. w dół. Mocno zniżkował Alior. Przyczyną przeceny była seria komunikatów obydwu banków z poniedziałkowej nocy. Pekao poinformował, że w związku z aktualizacją strategii rozważa różne opcje, w tym sensowność fuzji z Aliorem. Alior powiadomił rynek, że zarząd podjął decyzję „o powołaniu projektu”, którego celem jest analiza opcji strategicznych w ramach grupy PZU „z uwzględnieniem potencjalnej transakcji połączeniaz Pekao”. Chwilę później ukazał się komunikat o liście intencyjnym obydwu banków, dotyczącym połączenia. Na dzień dobry akcje Aliora potaniały z 69 zł do 65 zł, a Pekao ze 124 zł do 117 zł. Później kursy zaczęły się dźwigać, ale do końca notowań znajdowały się głęboko pod kreską.

DWÓCH P.O.: Michał Chyczewski i Michał Krupiński od czerwca kierują Aliorem i Pekao. Żaden jeszcze nie dostał zgody na sprawowanie funkcji prezesa. W razie fuzji jeden z nich o taką zgodę już nie będzie musiał się starać.
Wyświetl galerię [1/4]

DWÓCH P.O.: Michał Chyczewski i Michał Krupiński od czerwca kierują Aliorem i Pekao. Żaden jeszcze nie dostał zgody na sprawowanie funkcji prezesa. W razie fuzji jeden z nich o taką zgodę już nie będzie musiał się starać. Fot. Marek Wiśniewski

Czyste spekulacje

Wygląda na to, że prezes Michał Krupiński nie odrobił lekcji z czerwca tego roku. Wtedy w połowie miesiąca „Puls Biznesu”, opierając się na dwóch wiarygodnych źródłach, szeroko opisał plan połączenia Pekao i Aliora. Według naszych informacji PZU, akcjonariusz obydwu banków analizował różne scenariusze poukładania

bankowych spółek w grupie i z różnych opcji: sprzedaż Aliora, samodzielny rozwój, wchłonięcie przez Pekao i wreszcie fuzja z zachowaniem odrębnych marek, wybrał czwartą możliwość. Mariaż potencjalnie miał przynieść sporo korzyści. Najważniejsza dotyczyła pozyskania przez Pekao, który pracuje na starym sprzęcie, nowoczesnego systemu IT z Aliora. Plusem byłby spadek kosztów finansowania połączonego banku (Alior musi płacić rynkowi premię). Alior, u którego z kapitałem krucho, mógłby dostać potężny zastrzyk pieniądza na rozwój od przekapitalizowanego Pekao. Po naszej publikacji kurs banku mocno poleciał, wyhamował po południu, kiedy głos zabrał Paweł Surówka, prezes PZU i szef rady nadzorczej Pekao. W specjalnym wywiadzie dla PAP powiedział: „To co pojawiło się w prasie, to czyste spekulacje medialne. Nie ma dziś w PZU żadnego planu łączenia Pekao SA i Aliora. Nie prowadzimy w tym kierunku żadnych prac ani analiz. Faktycznie, w momencie kiedy myśleliśmy o przejęciu Pekao, zbadaliśmy wszystkie możliwe warianty. Ustaliliśmy wówczas, że najlepszym rozwiązaniem będzie pozostawienie tych spółek jako niezależnych podmiotów i wykorzystanie możliwych synergii dzięki rynkowej współpracy. Obecnie nie widzę podstaw, żeby naszą ocenę zmienić”. Co takiego się stało, że akcjonariusz zmienił zdanie? Można na ten temat tylko spekulować. Według naszych informacji, plan połączenia nigdy nie przestał być aktualny. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, obecnie rozważany jest scenariusz wchłonięcia Aliora przez Pekao z zachowaniem marki tego pierwszego. Fuzja, według wstępnych założeń, miałaby zostać ogłoszona w styczniu.

Oddalająca się dywidenda

Po komunikatach banków, które doprowadziły do zjazdu cen ich akcji, PZU nie zabrał głosu w sprawie fuzji. Wypowiedział się natomiast drugi państwowy akcjonariusz Polskiego Funduszu Rozwoju. Paweł Borys, prezes funduszu, już z samego rana powiedział PAP: „Podchodzimy z dużą ostrożnością do koncepcji fuzji Pekao z Alior Bankiem. Wolelibyśmy, by Pekao skupił się na przedstawieniu nowej strategii, która powinna zakładać koncentrację na inwestycjach w nowe technologie, żeby nadrobić dystans w tym obszarze do liderów rynku, a także na stabilnym zwiększaniu akcji kredytowej. Jestem jednak otwarty na argumenty, chętnie poznam pomysły zarządów obu banków na fuzję, wtedy podejmiemy ostateczną decyzję”. Szef Polskiego Funduszu Rozwoju ma powody do niepokoju, ponieważ od początku liczy na dywidendę z Pekao, bo kupno akcji banku traktuje jak inwestycję finansową i oczekuje zwrotu z inwestycji. Wraz z fuzją perspektywa wypłaty zysku się oddala. Maleje też sama wartość inwestycji. PZU i Polski Fundusz Rozwoju kupowały akcje banku po 123 zł za sztukę, wczoraj cena spadła do 118 zł i jest niżej niż podczas pierwszej sesji po odwołaniu Luigiego Lovagliego, byłego prezesa Pekao, 19 czerwca.

 

OKIEM ANALITYKA
Wszystko trzeba policzyć

ANDRZEJ POWIERŻA, analityk DM Citi Handlowego

Mając dwa banki w grupie, grzechem byłoby nie policzyć, czy fuzja opłaca się, czy nie. Przyzwoicie jest też wypuścić komunikat, że takie obliczenia są robione. Niemniej nie spodziewam się dużych oszczędności kosztowych po połączeniu banków. Fuzja tak dużego banku będzie pewnie długa i obawiam się, że obydwie instytucje, zamiast koncentrować się na klientach, będą zajęte same sobą. Wszystko to trzeba policzyć, ale pierwszy komentarz jest negatywny. Dla wielu akcjonariuszy Pekao, wliczając w to PZU i PFR, ważna jest dywidenda. Gdyby kapitały poszły na akwizycję, bank nie zapłaciłby dywidendy w następnym okresie. A to oznaczałoby problem dla PZU, który sam nie mógłby zapłacić dywidendy. To również problem dla PFR, który musi spłacić kredyt zaciągnięty na kupno Pekao.

OKIEM ANALITYKA
Reakcja rynku jest zasadna

DARIUSZ GÓRSKI, analityk DM BZ WBK

Jeśli ktoś chciał przetestować, jak rynek zareaguje na plany fuzji, to widzi efekt na giełdzie. To chyba najlepsze podsumowanie poniedziałkowych komunikatów. Reakcja rynku o tyle jest zasadna, że wiele przesłanek wskazywało na realizację scenariusza organicznego wzrostu. Zarząd Pekao sygnalizował apetyt na dynamiczny wzrost, pojawiła się osoba odpowiedzialna za SME, w ostatnich miesiącach widać było większą aktywność banku. Po emisji obligacji podporządkowanych wydawało się, że będzie wzrost i dywidenda. Natomiast nowy zarząd Aliora wyszedł ze strategią, która została dobrze przyjęta. Inwestorzy mieli do wyboru bardziej ryzykowny Alior, ale bardziej dynamiczny lub stabilny, dywidendowy Pekao. Po fuzji powstanie uniwersalna instytucja, która może nie być ani dynamiczna, ani dywidendowa. Duży nie zawsze znaczy lepszy. Zwłaszcza państwowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Banki / Rynkowe „nie” dla fuzji Aliora z Pekao