Rząd bardzo spieszy z kasą dla „erki”

Jarosław Królak
opublikowano: 05-01-2007, 00:00

Premier chce pilnie naprawić lukę odbierającą wysokim urzędnikom państwowym trzynastą pensję za 2006 r. Platforma zapowiada sprzeciw.

Błąd w ustawie o państwowym zasobie kadrowym pozbawił dodatkowych wynagrodzeń — tzw. trzynastek — kilkudziesięciu szefów (i ich zastępców) wysokich urzędów, agencji państwowych oraz dyrektorów generalnych i kierujących departamentami. Brakujące przepisy ma w przyszłym tygodniu uchwalić Sejm, a wejść w życie mają z mocą od... 27 października 2006 r., czyli wstecznie. Dbałość o kadrę urzędniczą? Prawnicy łapią się za głowy.

Dobry premier

Jesienią ubiegłego roku weszła w życie ustawa o państwowym zasobie kadrowym. To jedna z najważniejszych ustaw rządu, zmierzających do gruntownych zmian w państwie. Z zasobu kadrowego premier powołuje bez konkursów szefów najwyższych urzędów w administracji państwowej. Zdaniem opozycji, ta ustawa rozbiła Służbę Cywilną i umożliwiła całkowite upolitycznienie administracji najwyższego szczebla. Jednak rząd i parlament popełniły niedopatrzenie. W ustawie brakuje regulacji pozwalającej na wypłatę wysokim urzędnikom trzynastek za 2006 r. Ta niemiła niespodzianka dotyczy m.in. kierowników państwowych jednostek organizacyjnych (np. szefów: Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Rządowego Centrum Legislacji, Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Polskiej Organizacji Turystycznej, Urzędu Dozoru Technicznego, Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych i Produktów Biobójczych, Polskiego Centrum Akredytacji) oraz dyrektorów generalnych urzędów i szefów departamentów w ministerstwach i urzędach centralnych.

Premier naprawia błąd. Jego projekt przyjęła już sejmowa komisja administracji i przesłała go do dalszych prac. Opozycja grzmi.

— Ta cała sytuacja pokazuje, że po raz kolejny koalicja pisze ustawy nieudolnie i na kolanie. Nadano projektowi wybitnie pilny tryb. Trafił on do Sejmu pod koniec grudnia, a zapewne w przyszłym tygodniu koalicja będzie chciała go uchwalić. Wniesiemy o jego odrzucenie — mówi Grzegorz Dolniak z PO, wiceprzewodniczący sejmowej komisji administracji.

Dodaje, że rząd nie chce wskazać, ile osób dostanie te trzynastki ani ile pieniędzy będzie na to przeznaczonych (jego zdaniem nawet 100 osób). Próbowaliśmy się tego dowiedzieć.

— Dopóki trwają prace nad projektem, nie będziemy udzielać takich informacji — usłyszeliśmy w biurze prasowym premiera.

W imieniu premiera projekt pilotuje Mariusz Błaszczak, szef kancelarii szefa rządu. Wczoraj nie znalazł czasu na rozmowę z „PB”.

Cała wstecz

Przepis przywracający trzynastkę ma wejść w życie z mocą od 27 października 2006 r., czyli wstecznie. Czy to zgodne z prawem?

— To poważny błąd legislacyjny i przykład nieumiejętności pisania prawa. Pomylono datę wejścia w życie przepisu z określeniem jego działania w czasie. To powinny wyraźnie określać przepisy intertemporalne. A tak możemy mieć klasyczny przykład działania prawa wstecz. To niezgodne z konstytucją — mówi profesor prawa, proszący o anonimowość.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu