Sąd sposobem na drogi prąd

Jedna z firm dostała taką podwyżkę, że poszła do sądu po zamrożenie stawki na czas procesu. Dostała, co chciała. Inni próbują się rozeznać w energetycznym chaosie

Z tego artykułu dowiesz się

  • Co może zrobić przedsiębiorca, który dostał informację o znacznym wzroście cen za energię elektryczną
  • Czy pójście do sądu jest skutecznym rozwiązaniem na zbyt wysoki rachunek
  • Których umów nie obejmie ustawa, mająca przeciwdziałać zaporowym cenom energii
  • Co planują dostawcy prądu

Co ma zrobić przedsiębiorca, który nagle dostał od sprzedawcy informację o skokowej podwyżce ceny energii elektrycznej? Powinien sprawdzić, czy to zgodne z umową. Może wtedy odkryć, że owszem, podpisał umowę bardzo dla siebie niekorzystną. Nie wszystko jednak stracone. Przedsiębiorca może pójść z taką umową do sądu.

POTRZEBNE ROZPORZĄDZENIE:
POTRZEBNE ROZPORZĄDZENIE:
Ustawa zapobiegająca podwyżkom cen prądu weszła już w życie, ale potrzebne jest rozporządzenie. Musi je wydać Krzysztof Tchórzewski, minister energii.
Fot. Marek Wiśniewski

— Z takim właśnie przypadkiem miałem w ostatnim czasie styczność. Wymyśliliśmy jednak koncepcję, która pozwoliła klientowi obronić płynność finansową spółki. Wnieśliśmy o udzielenie zabezpieczenia i… otrzymaliśmy je. W ramach zabezpieczenia zakonserwowaliśmy klientowi na cały czas trwania sporu sprzedaż energii po stawce poprzedzającej podwyższenie — mówi Jan Sakławski, partner w kancelarii Brysiewicz i Wspólnicy.

Zignorowany klient

Klientem Jana Sakławskiego jest firma produkcyjna, która we wrześniu 2018 r. dostała od sprzedawcy podwyżkę ceny energii o blisko 80 proc., wchodzącą w życie od października. Sprzedawca powołał się na zamieszanie rynkowe wokół uprawnień do emisji CO 2.

— W efekcie klient, który jest odbiorcą energochłonnym, musiał znaleźć nagle dodatkowo blisko 200 tys. zł miesięcznie. Zwrócił się oczywiście z protestem do sprzedawcy, jednak został zignorowany, a nawet wyśmiany — relacjonuje Jan Sakławski.

Reakcja sprzedawcy nawet go nie dziwi, bo taka firma ma przecież instrument, który dla każdego zakładu przemysłowego jest jak bicz. To możliwość wstrzymania dostaw energii.

— Który zakład przemysłowy pójdzie na wojnę ze swoim sprzedawcą, gdy w ramach podziękowania może zostać odcięty od energii i w konsekwencji całkowicie utracić zdolności operacyjne? — pyta Jan Sakławski.

Zwrócenie się do sądu i uzyskanie zabezpieczenia pozwala przedsiębiorcy działać bez ryzykowania operacyjnością zakładu.

— Tego rodzaju spór to niemal pewne trzy lata tułaczki po sądach i przez ten czas klient będzie mógł kupować energię po cenach korzystnych. Oczywiście w przypadku porażki w sądzie będzie musiał zapłacił żądane kwoty wstecz, ale niewątpliwie zdołał się wybronić w sytuacji, która groziła jego przedsiębiorstwu utratą płynności, a koniec końców nawet upadłością — mówi Jan Sakławski.

Ochroni nie wszystkich

O takich przypadkach słychać coraz częściej. Przy rosnących cenach hurtowych sprzedawcy prądu radzą sobie jak mogą i wykorzystują zapisy umów do podwyższania — jednostronnie — cen uzgodnionych przy ich zawarciu. Zapisy bywają ogólnikowe, czasem niekorzystne dla kupującego. Na rynku słychać ostatnio m.in. o sprzedawcy, który wykorzystał niejasną umowę do jednostronnego podwyższenia cen prądu… wstecz.

— Warto przy tym zwrócić uwagę na fakt, że jeśli przedsiębiorca zawarł taką umowę przed 30 czerwca 2018 r., to nowa ustawa, której celem jest niwelowanie podwyżek cen energii, go nie obejmie — zauważa Jan Sakławski.

Chodzi o ustawę, którą parlament przyjął tuż przed Nowym Rokiem, obniżającą publiczne daniny oraz wprowadzającą system dopłat, dzięki którym podwyżki cen energii zaplanowane na 2019 r. zostaną wyhamowane. Plan zakłada m.in., że sprzedawcy dostaną 4 mld zł wyrównania różnicy cen między stawkami za energię w taryfie dla odbiorców indywidualnych a cenami hurtowymi. Ustawa zakłada też, że sprzedawcy będą renegocjować umowy z odbiorcami biznesowymi i samorządowymi po to, by odbiorcy płacili za prąd nie więcej niż przed rokiem. Ustawa weszła w życie 1 stycznia, ale wymaga od Ministerstwa Energii wydania rozporządzenia.

Chaos przed i po

Prace nad ustawą dotyczącą cen energii były chaotyczne, a uchwalone ostatecznie przepisy chaosu nie zlikwidowały. W energetycznych spółkach skarbu państwa można usłyszeć, że interpretacje nowych przepisów są rozmaite i sprzeczne. Nie jest jasne m.in. to, jak ma wyglądać renegocjacja umów z samorządami, które wybierają dostawców w ramach bardzo sformalizowanej procedury zamówień publicznych. Renegocjowanie umów z firmami wymaga zaś rozporządzenia, którego nie ma.

— Analizujemy ustawę. Na razie nie rozpoczęliśmy renegocjacji umów. Zorganizujemy ten proces tak, aby wyrobić się w ustawowym terminie — mówi Jacek Ławrecki, rzecznik prasowy polskiej spółki fińskiego koncernu Fortum.

— Innogy Polska analizuje rozwiązania zaproponowane w ustawie — wtóruje mu Paweł Blados z biura prasowego Innogy.

Nasi rozmówcy opowiadają też o długich godzinach, które pracownicy firm sprzedających prąd spędzają na telekonferencjach poświęconych nowym przepisom.

„Od 1,5 godz. jestem na telekonferencji, w której uczestniczą w zasadzie wszystkie spółki obrotu. Ustawa o cenach energii jest tak napisana, że ciężko przejść przez jakikolwiek zapis ze zrozumieniem. Niemal każde zdanie można interpretować na kilka sposobów” — relacjonował w środę na Twitterze jeden z traderów.

Nie chcą renegocjacji

Nie jest też oczywiste, czy firmy będą chciały renegocjować kontrakty energetyczne. Wielu odbiorców biznesowych zawarło w 2018 r. umowy długoterminowe, dzięki czemu dostali zniżki i upusty. Teraz analizują, jak wpłynie na nich nowa ustawa.

— W lipcu 2018 r. zawarliśmy dwuletni kontrakt z nowym dostawcą energii. Obecnie sprawdzamy, o ile zapisane w nim ceny będą niższe po uwzględnieniu obniżek akcyzy i opłaty przejściowej. Przewidująca je ustawa, przyjęta pod koniec ubiegłego roku, mówi, że ceny w 2019 r. nie powinny być wyższe niż w czerwcu 2018 r. Niewykluczone, że po uwzględnieniu obniżki akcyzy i opłaty przejściowej nasze stawki wyższe nie będą — mówi Paweł Hryciów, prezes Miejskich Wodociągów i Kanalizacji w Kołobrzegu.

Ma nadzieję, że wówczas renegocjowanie kontraktu nie będzie konieczne. Automatyczne zmniejszenie cen o wartość danin publicznych zapowiada także PKP Energetyka. Przedsiębiorcy energochłonni podkreślają natomiast, że nie ma jeszcze rozporządzeń określających precyzyjnie zasady rozliczeń i dopłat do energetyki, a bez nich trudno ocenić, czy i jak będą renegocjowane kontrakty, zwłaszcza kilkuletnie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska, współpraca: Katarzyna Kapczyńska

Polecane