Saloniki prasowe łapią spożywczy oddech

opublikowano: 15-03-2012, 00:00

Na rynku rządzą Kolporter, Ruch i HDS. Podgryzają ich mniejsi konkurenci

Z czego żyje salonik prasowy? Na pewno nie tylko ze sprzedaży gazet. Papierosy, doładowania do telefonów, leki bez recepty — to najbardziej chodliwy towar. Działające na polskim rynku sieci saloników prześcigają się w pomysłach na urozmaicenie asortymentu. Złośliwi przewidują, że gazety służyć mogą wkrótce jedynie do zawijania ociekających keczupem hot-dogów. Okazuje się jednak, że nie jest tak źle.

Rotacja przede wszystkim

Kolporter ma dziś ponad 870 saloników prasowych. Chce mieć dużo więcej.

— Ten rok planujemy zamknąć liczbą minimum 950 saloników. Dynamika wzrostu istotnie przekroczy średnią dla segmentu rynku — przewidujemy, że nasze przychody urosną o około 15 proc. — mówi Mateusz Wiśniewski, wiceprezes Kolportera.

Spółka chce otwierać nowe punkty w centrach handlowych, przy supermarketach, dyskontach i na zmodernizowanych dworcach PKP.

— Szukamy nowych pomysłów na asortyment. Cieple przekąski i kawę można u nas kupić w wybranych salonikach. Tradycyjnie najlepiej sprzedaje się prasa, bardzo zadowoleni jesteśmy z wyników sprzedaży napojów i słodyczy. Klienci coraz częściej kupują też zabawki i ogólnodostępne leki — mówi Mateusz Wiśniewski.

Dystansu do konkurencji nie chce stracić Ruch. Dawny monopolista zapewnia, że otwiera saloniki w całej Polsce, ale „jest w okresie głębokich zmian i dlatego nie podaje szczegółowych informacji”.

— Poszerzamy ofertę o chemię, kosmetyki, słodycze, napoje, baterie czy artykuły sezonowe i okolicznościowe. Dzięki nowemu systemowi informatycznemu punktowo analizujemy poziomy sprzedaży, dlatego możemy dostosować ofertę do miejsca. Wprowadzamy też do sprzedaży marki własne, jak papierosy WRC — mówi Izabela Cicha-Berenda, rzecznik Ruchu.

Francuski styl

Polscy specjaliści od kolportażu mają mocnego rywala z zagranicy. To spółka HDS, należąca do francuskiej grupy Lagardère.

Jej flagowymi okrętami są saloniki Inmedio (350 punktów przy centrach handlowych) i Relay (130 — zlokalizowanych na dworcach autobusowych i kolejowych). Portfel grupy jest jednak znacznie szerszy. Są w nim m.in. sklepy wolnocłowe Aelia (w Polsce silniejszą pozycję w tym segmencie ma tylko Baltona) czy sklepy convenience 1Minute.

— Otworzymy w tym roku około 90 nowych placówek, z czego 60 to będą saloniki prasowe, 20 — kawiarnie, a 10 — sklepy wolnocłowe. Zamkniemy też kilka nierentownych punktów. Rozwijamy ofertę jedzenia i kawy — punkty gastronomiczne będą się pojawiać głównie w salonikach Relay — mówi Przemysław Leśniak, dyrektor finansowy HDS.

Firma miała w ubiegłym roku prawie 900 mln zł przychodów, po 20-procentowym wzroście. W tym roku — przy wyższej bazie — ma urosnąć o 15 proc. Pomoże… prasa.

— Rynek spada, ale my rośniemy. Nie jesteśmy uzależnieni od sprzedaży dzienników, która spada najbardziej. Skupiamy się raczej na prasie kolorowej, gdzie notujemy zwyżki — takiej oferty nie da się po prostu znaleźć w internecie — mówi Przemysław Leśniak.

Pora podgryzania

Największym graczom wyrasta konkurencja w regionach. Na zachodzie kraju — głównie na Dolnym Śląsku — coraz śmielej poczyna sobie szczecińska spółka Tobacco Press. Pierwsze saloniki otwierała już w 1999 r., ale przyspieszyła 2 lata temu, gdy w ciągu roku podwoiła liczbę placówek. Teraz ma ich 41.

Jeszcze więcej ma poznański Eurokiosk. Prowadzi ponad 150 punktów w Wielkopolskiem i województwach ościennych, z czego większość to saloniki prasowe funkcjonujące we franczyzie. Spółka próbuje też walczyć w oferujących wyższe marże segmentach rynku — w ubiegłym roku ruszyła z kawiarniami, m.in. fast-foodowym projektem Euro-Snack.

— Kryzys na rynku prasy jest globalny — i to nic nowego. Najbardziej oczywistym sposobem poradzenia sobie z nim jest ewolucja saloników prasowych w stronę sklepów convenience, zwłaszcza że zarówno Ruch, jak i Kolporter mają rozbudowane działy dystrybucji towarów szybkorotujących. Sieci próbują też innych dróg, a rynkowi konkurenci chętnie kopiują udane pomysły — Kolporter odniósł sukces, wprowadzając produkty marki własnej, Ruch zainwestował w estetykę swoich punktów — komentuje Agnieszka Górnicka, prezes agencji badawczej Inquiry.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu