Schudnę, odpocznę, rzucę palenie...

Chcesz się ukarać, podejmij postanowienia noworoczne — głoszą trenerzy biznesu. Co drugi Polak szykuje listę takich obietnic. Jak zrealizować choćby jedną z nich?

Wierzymy w magię nowego początku. Dlatego między świętami a hucznym (lub cichym i spokojnym) sylwestrem zaczynamy składać sobie obietnice: rzucimy palenie, nauczymy się hiszpańskiego, pozbędziemy się kilku kilogramów, a także oduczymy się pracoholizmu, uruchomimy ekspercki blog i zasłużymy na awans.

DWA W JEDNYM:
Zobacz więcej

DWA W JEDNYM:

Osobiste postanowienia noworoczne, związane z uprawianiem heliskiingu, pomagają mi realizować cele zawodowe. W jednej i drugiej dziedzinie chodzi o to samo — metodyczne działanie, systematyczność, wytrwałość — mówi Jan Sokolik, menedżer rozwoju biznesu w PR Kwadrat. ARC

Z różnych badań wynika, że w połowie stycznia większość z nas ledwie pamięta, do czego zobowiązała się na fali trudnego do zrozumienia entuzjazmu, czasem z bąbelkami w głowie, po omacku, z nadzieją, że tym razem (inaczej niż w poprzednich latach) wreszcie się uda. Owszem, początek roku to dobry pretekst, by coś w swoim życiu zmienić. Ale trzeba trzymać się kilku prostych zasad, aby choćby jedno skromne postanowienie zamienić w rzeczywistość.

Magiczne myślenie

Gatunek ludzki cechuje nierealistyczny optymizm. Wierzymy, że w większym stopniu niż nasz kuzyn, sąsiad czy koleżanka z biura mamy szansę na udaną karierę, szczęśliwe małżeństwo, zdrowie do późnej starości. I to inni, a nie my, narażeni są na koszmary w rodzaju nieuleczalnych chorób, wypadków drogowych, rozwodów. Ale co złego w tym, że spodziewamy się od życia tego, co najlepsze? Ta nadzieja pomaga planować, wyznaczać cele, daje motywację i odwagę. Bywa jednak niebezpieczna.

— Podejmujemy postanowienia, ponieważ chcemy być fajniejsi, ładniejsi, mądrzejsi, po prostu lepsi niż w starym roku. Budujemy pozytywny wizerunek samych siebie w przyszłości, bo to bardzo przyjemne. Niestety, życie dość brutalnie weryfikujetakie marzenia na jawie — ostrzega Jakub Urbański, coach, trener biznesu i wykładowca w Akademii Leona Koźmińskiego (ALK) w Warszawie. Jego zdaniem, stworzenie listy obietnic, zamiarów i deklaracji nie wystarczy. Zachłyśnięcie się noworocznym entuzjazmem może stać się źródłem frustracji, gdy szlachetne zamiary rozbiją się o rzeczywistość.

Zgadza się z nim PR-owiec Adam Bodziak, według którego wieloletnich przyzwyczajeń nie można przeprogramować w kilka dni. Podstawowym warunkiem sukcesu — uświadamia — jest realizm, oznaczający m.in. liczenie się z faktami i przemyślane działanie metodą małych kroków.

— Trzeba powtarzać właściwe zachowanie tak długo, aż stanie się naszą drugą naturą. Naukowcy ustalili, że nabywanie nowego nawyku, choćby przejścia na zdrowe odżywianie, może trwać 66 dni lub więcej. Później opór przed zmianą będzie malał — tłumaczy Adam Bodziak.

Krok po kroku

O znaczeniu kalendarza w naszej małej życiowej rewolucji przypomina również Vesna Lorenc, trenerka i coach prowadząca firmę szkoleniową Just Be. Jeśli np. odchudzania nie rozpiszemy na kilka miesięcy — twierdzi — znowu w wakacje będziemy paradować z „oponkami” po plaży. — Powinniśmy swoje dążenia osadzić w ramy czasowe — co jesteśmy w stanie osiągnąć w styczniu, lutym, marcu, a co w ostatnim kwartale 2017 r.

— podpowiada Vesna Lorenc. Nie wszystko od razu, cierpliwości — powtarza sobie niczym mantrę Jan Sokolik, menedżer rozwoju biznesu w PR Kwadrat, który jest kompletnie zakręcony na punkcie heliskiingu. Maniacy tego ekstremalnego sportu są transportowani śmigłowcami na szczyty gór, aby zjeżdżać z nich na nartach często z zawrotną szybkością i poza wyznaczonymi trasami. W tym roku PR-owiec chce tej sztuki dokonać na Kaukazie. Marzy mu się zjazd z masywu Elbrus, którego zachodni wierzchołek znajduje się na wysokości 5642 m n.p.m., a wschodni jest o 21 m niższy.

— Nikt nie staje się wyczynowcem w tydzień. Heliskiing wymaga całorocznych, systematycznych ćwiczeń, ciągłego dbania o kondycję. Dlatego na co dzień dużo chodzę, biegam, a latem i jesienią uprawiam też wioślarstwo — opowiada Jan Sokolik.

Niedotrzymanie postanowień wcale nie musi świadczyć o braku ambicji. Często powodem jest jej nadmiar. Przejawia się to w wyznaczaniu sobie celów na wyrost lub w zbyt dużej ich liczbie.

— Ponieważ nasza styczniowa lista życzeniowa jest zazwyczaj długa, nawet najbardziej zdyscyplinowanym trudno zrealizować choćby część obietnic. Jeśli chcemy uniknąć porażki, powinniśmy wykreślić wiele punktów i skoncentrować się na tym, co dla nas najważniejsze — radzi Vesna Lorenc. Akcent kładzie na określenie: najważniejsze dla nas. Bo — co tu kryć — wiele postanowień nie tyle wynika z naszej wewnętrznej potrzeby, ile z aktualnej mody i społecznej presji. Pod wpływem reklamy lub za namową kolegi z pracy kupujemy całoroczny karnet do klubu fitness, a po miesiącu, dwóch przestajemy ów przybytek odwiedzać. Później obwiniamy się o brak silnej woli, zapału. Tymczasem jak mieliśmy osiągnąć cel, z którym wcale się nie utożsamiamy?

— Tajemnica sukcesu tkwi w rozeznaniu, co mnie naprawdę motywuje i kręci. Bezmyślne naśladownictwo i chęć przypodobania się innym to skuteczny przepis na porażkę — uważa Vesna Lorenc. Natomiast Jakub Urbański przestrzega przed zafascynowaniem się naukami różnych czarodziejów motywacji, którzy twierdzą, że w kilka chwil każdy może stać się tym, kim zechce — milionerem, gwiazdą sportu lub sławną piosenkarką. — Znam wiele osób, które po takich namowach próbowały być jak Aretha Franklin. Bez powodzenia. Droga do realizacji postanowień jest długa i wymaga wyrzeczeń — uświadamia wykładowca z ALK.

To nie znaczy, że nasze najbliższe środowisko lub jakiś guru zawsze wiedzie nas na manowce. Przeciwnie: łatwiej postępować słusznie i z pożytkiem dla siebie, gdy mamy wokół ludzi, którzy nas w tym wspierają.

— Na Elbrus wybieram się z grupą przyjaciół, z którymi od dawna dzielę miłość do heliskiingu. Łatwiej mi ćwiczyć, zabiegać o formę w ciągu roku, kiedy wiem, że oni robią to samo — potwierdza Jan Sokolik.

Co zrobić, gdy takiej paczki zapaleńców obok siebie nie mamy? — Zaprośmy do realizacji postanowień naszych najbliższych — przyjaciół, rodzinę, znajomych z pracy, których lubimy. Nie chodzi tylko o to, że dodadzą otuchy w chwilach zniechęcenia. Ważna jest zwykłaobecność — w dobrym towarzystwie nawet najtrudniejsze rzeczy mogą sprawiać nam radość — wskazuje Jakub Urbański.

Nic na siłę!

A jeśli mimo wsparcia przyjaciół stracimy serce do swoich obietnic? Może to świadczyć o tym, że postawiliśmy na dążenia, które źle się wpisują w nasz system priorytetów, hierarchię wartości. Może w głębi ducha zależy nam na czymś zupełnie innym. Jeden głos w naszych głowach mówi: nigdy się nie poddawaj, bądź wytrwały, konsekwentny i słowny.

Drugi: daj sobie z tym spokój, odpuść, twój upór godzien jest lepszego celu. Nie traktuj zaprzestania starań w kategoriach klęski, słabości i wstydu. Daj sobie szansę na rozpoczęcie czegoś zupełnie nowego. Rezygnować z rozsądkiem i w porę — czy to nie wspaniałe postanowienie na rozpoczynający się rok?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Schudnę, odpocznę, rzucę palenie...