Ścieki przeciekają przez statystyki

opublikowano: 03-10-2019, 22:00

GUS szacuje, że w 2018 r. roku zostało wyprodukowanych 583 tys. ton osadów ściekowych. Zagospodarowano ponad 330 tys. ton. Gdzie podziała się reszta?

W Polsce działa około 4 tys. oczyszczalni ścieków. Funkcjonuje przy nich 11 spalarni osadów komunalnych, które nie tylko pomagają w ich zagospodarowaniu, ale mogą też zaopatrywać przedsiębiorstwa wodno-ściekowe w energię lub ciepło. W 2010 r. były w kraju zaledwie trzy takie instalacje. W ostatnich latach ich liczba znacznie wzrosła. Budowę linii termicznego przekształcania osadów rozważają Poznań i Wrocław.

Osady ściekowe traktowano kiedyś jak odpady. Obecnie często są surowcem
energetycznym lub rolniczym. Popioły z ich spalania są cennym źródłem fosforu,
którego naturalne zasoby się wyczerpują, zawierają jednak również metale
ciężkie
Zobacz więcej

SUROWCE:

Osady ściekowe traktowano kiedyś jak odpady. Obecnie często są surowcem energetycznym lub rolniczym. Popioły z ich spalania są cennym źródłem fosforu, którego naturalne zasoby się wyczerpują, zawierają jednak również metale ciężkie AdobeStock

Surowce z Czajki

Niedawno w warszawskiej Czajce nastąpiła awaria instalacji spalania. W rezultacie część surowców poddanych w oczyszczalni tzw. ustabilizowaniu jest przekazywana do firm, z którymi podpisano umowę na zagospodarowanie ich w środowisku naturalnym, np. do rekultywacji, kompostowania, pod uprawę roślin, zalesianie, produkcję biogazu itp.

— To metody powszechnie stosowane. Przed laty, kiedy w Polsce nie było spalarni, wiele osadów ściekowych przeznaczano pod uprawę roślin energetycznych, np. kukurydzy wykorzystywanej do spalania. Po 2000 r. popularne było także przekazywanie osadów pod uprawę wierzby energetycznej — mówi Tadeusz Rzepecki, przewodniczący rady Izby Gospodarczej Wodociągi Polskie.

Zwraca uwagę na inny problem — zbyt ogólne dane przedstawiane przez GUS. W rezultacie nie wiadomo, co faktycznie dzieje się ze znaczną ilością osadów. Z tych danych wynika, że w ubiegłym roku wytworzono w kraju 583 tys. ton komunalnych osadów ściekowych. 118,8 tys. ton zostało zagospodarowanych w rolnictwie, najwięcej w Wielkopolsce. Ponad 111 tys. ton zostało poddanych termicznej obróbce w spalarniach w oczyszczalniach lub cementowniach. To około dwa razy więcej niż w 2012 r. Tadeusz Rzepecki szacuje, że w tym roku ilość spalanych osadów może spaść do 80 tys. ton ze względu na awarię w Czajce, rosnąć będą natomiast inne segmenty zagospodarowania. Do rekultywacji terenów, w tym gruntów na cele rolne, przekazano w 2018 r.

Inne cele

Z danych wynika, że w sumie zagospodarowano ponad 300 tys. ton ubiegłorocznych osadów ściekowych, a co stało się z pozostałymi 250 tys. ton wytworzonymi podczas oczyszczania ścieków? W statystykach z lat poprzednich, np. z 2017 r., dane dotyczące zagospodarowania wytworzonych wówczas osadów także nie odzwierciedlały produkcji ogółem, ale GUS podawał wtedy, że grubo ponad 200 tys. ton zostało przeznaczonych „na inne cele”. Nieprecyzyjne statyki niepokoją urzędników i branżowych specjalistów.

„Znaczący udział w statystyce zagospodarowania komunalnych osadów ściekowych mają nieokreślone bliżej sposoby ich zagospodarowania, a także magazynowanie osadów na terenie oczyszczalni. Wskazuje to na istnienie barier, które utrudniają zgodne z prawem zagospodarowanie komunalnych osadów ściekowych” — napisano w Strategii postępowania z komunalnymi osadami ściekowymi na lata 2019-22 opracowanej przez Ministerstwo Środowiska (MŚ).

Tadeusz Rzepecki twierdzi, że napisał do urzędu prośbę o doprecyzowanie statystyk, ale nie dostał odpowiedzi. „PB” udało się jednak poznać szczegóły. Odpowiadając na nasze pytania, Karolina Banaszek, rzecznik prasowy GUS, informuje, że za budzącą wątpliwości pozycją w statystykach kryją się m.in. osady wykorzystywane do uprawy roślin nieprzeznaczonych do bezpośredniego spożycia, w procesach recyklingu lub regeneracji substancji organicznych, w tym kompostowania i innych biologicznych procesów przekształcania. Urząd ma te dane ze sprawozdań firm i samorządów, ale w statystykach nie wdaje się w szczegóły. Tadeusz Rzepecki uważa, że GUS powinien w statystykach bardziej precyzyjnie podawać dane zebrane od firm w sprawozdaniach, a nie tylko ogólnie sumować je w pozycji „przeznaczone na inne cele”.

W ubiegłorocznych statystykach urząd podaje także, że wielkość dotychczas nagromadzonych osadów sięga prawie 219 tys. ton, a wykorzystanie składowanych 872 tys. ton. W 2017 r. natomiast wykorzystano aż 2,7 mln ton nagromadzonych osadów. To zaskakujące dane, bo w Polsce, aby składować osady, trzeba spełnić bardzo restrykcyjne normy, dlatego ich ilość od lat szybko spada.

Jeszcze w 2012 r. do składowania przeznaczono sprawie 47 tys. ton wytworzonych osadów, a w 2018 r. ponad cztery razy mniej. Tadeusz Rzepecki przypomina też, że statystyki dotyczą materiałów suchych, a gdyby analizować ilość osadów po wytworzeniu, czyli — mówiąc w uproszczeniu — mokrych, trzeba pomnożyć dane przez pięć. Oznacza to, że w oczyszczalniach byłoby zgromadzonych ponad milion ton osadów, a nie mają one przecież takiej możliwości.

Skrupulatne kontrole

Choć ogólnikowe statystyki niepokoją branżę, Tadeusz Rzepecki jest przekonany, że osady nie trafiają do szarej strefy, bo wytwarzające je oczyszczalnie są skrupulatnie badane przez instytucje kontrolujące przestrzeganie norm ochrony środowiska. W Strategii postępowania z komunalnymi osadami ściekowymi podaje, że przeprowadzone w ostatnich latach kontrole wypadły pomyślnie. Resort dostrzega jednak konieczność doprecyzowania parametrów stabilizacji osadów w oczyszczalniach oraz przepisów dotyczących ich badania.

Urzędnicy zwracają uwagę, że dane zbierane do centralnego i wojewódzkich systemów odpadowych „obejmują jedynie jakość odpadów stosowanych na powierzchni ziemi”. Przed spalaniem natomiast trzeba badać tylko odpady niebezpieczne. MŚ twierdzi też, że Główny Inspektorat Ochrony Środowiska proponuje zmianę przepisów, pozwalającą na przeniesienie z oczyszczalni na rolników odpowiedzialności za prawidłowe stosowanie osadów do celów rolniczych.

17,4 tys. ton osadów, a w 2012 r. było to ponad 50 tys. ton. Pod uprawę roślin przeznaczonych do produkcji kompostu przekazano 25,2 tys. ton, do składowania 10,6 tys. ton, a do czasowego magazynowania — 50 tys. ton.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu