Semax w likwidacji

Anna Pronińska
opublikowano: 2013-10-30 00:00

Nie udało się uratować poznańskiej firmy odzieżowej. Skyline Investment rozwija nowe projekty w branży.

— Historia walki o przetrwanie spółki Semax jest długa, ale bez happy endu — mówi Paweł Maj, członek zarządu Skyline Investment, grupy inwestycyjnej, która cztery lata prowadziła odzieżowy projekt. We wrześniu sprzedała udziały w Semaksie (spółka ma sieć sklepów outletowych Vabbi), a na początku października sąd zmienił upadłość układową spółki na likwidacyjną.

Banki wierzyciele uznały, że więcej odzyskają w przypadku likwidacji Semaksu niż w wyniku układu, więc postawiły żądania, których inwestorzy branżowi nie mogli spełnić — uważa Skyline Investment, którego wiceprezesem jest Paweł Maj. [FOT. WM
Banki wierzyciele uznały, że więcej odzyskają w przypadku likwidacji Semaksu niż w wyniku układu, więc postawiły żądania, których inwestorzy branżowi nie mogli spełnić — uważa Skyline Investment, którego wiceprezesem jest Paweł Maj. [FOT. WM
None
None

— Jest nam przykro, że tak kończy się historia Semaksu, kiedyś jednej z największych firm odzieżowych w kraju. Tym bardziej że udało nam się zrealizować cele: doprowadzić do układu z wierzycielami (przez pięć lat od lutego 2012 r. Semax miał spłacić 25 mln zł) i rozpocząć restrukturyzację firmy — mówi Paweł Maj.

Semax był na dobrej drodze, by wyjść z kłopotów. Zaczął nawet spłacać wierzycieli, ale nadal potrzebował zastrzyku kapitału. Jedną z opcji było pozyskanie inwestora branżowego, który mógłby dokapitalizować spółkę. Zgłosił się podmiot zagraniczny działający w Polsce. Zamierzał wyłożyć około 20 mln zł na rozwój, zatowarowanie Semaksu i jednorazowy wykup wierzycieli.

— Dwóch wierzycieli bankowych nie przyjęło jednak warunków, bo liczyli na więcej pieniędzy. Inwestor się wycofał. Pojawił się nowy, oferował jednak mniej niż poprzedni, bo około 10 mln zł. I znowu banki nie zgodziły się na warunki, więc i ten nabywca zrezygnował. Teraz się okaże, czy dzięki likwidacji spółki banki rzeczywiście dostaną więcej pieniędzy, na co liczyły — mówi członek zarządu Skyline.

W 2011 r. Semax był rentowny. Rok później miał kilka milionów złotych straty przy 50 mln zł przychodów. Ten rok też zakończy na minusie. Obecnie sieć liczy około 50 sklepów. Skyline Investment nie zraziła się do branży odzieżowej. W planach ma m.in. rozwijanie marki odzieży męskiej Roy (firma S.B.S), którą grupa wyciągnęła z upadłości.

— Przygotowujemy kolekcje dla butików. Nie mamy własnych sklepów. Jedna trzecia sprzedaży trafia na eksport na Litwę, Węgry, do Rosji i Czech. Firma jest rentowna i ma kilka milionów złotych przychodów. Widzimy, że ma potencjał, więc na razie nie będziemy z niej wychodzić — mówi Paweł Maj. Skyline rozwija też start-up Fun in Design.

— To marka obuwnicza i koncept, w którym klienci mogą samodzielnie projektować obuwie i zamawiać je w internecie. Mamy pierwszy sklep stacjonarny w stolicy. Myślimy o stworzeniu sieci sklepów, ale nie wiemy, czy postawimy na placówki franczyzowe, czy własne. Przygotowujemy się też do uruchomienia sprzedaży zagranicznej — mówi Paweł Maj.

Kontrowersyjna emisja

O poznańskiej firmie Semax zrobiło się głośno w 2009 r., gdy okazało się, że Raiffeisen Bank Polska oferował swoim klientom zakup jej obligacji, mimo że była w złej sytuacji finansowej. Wkrótce po sprzedaży obligacji Semax złożył wniosek o upadłość. Prokuratura badała, czy pieniądze z emisji miały pójść na spłatę kredytów firmy zaciągniętych w Raiffeisen Banku, ale nie wszczęła przeciwko niemu postępowania.

Możesz zainteresować się również: