Wokół kardiologii inwazyjnej w Rzeszowie zrobiło się gorąco. Tamtejszy szpital MSW złożył doniesienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez sieć kardiologiczną Carint.

— Chodziło m.in. o próbę wyłudzenia publicznych pieniędzy. Spółka domagała się zapłacenia za remont tamtejszego oddziału kwoty kilkakrotnie przewyższającej wycenę rzeczoznawcy — informuje Zbigniew Widomski, dyrektor rzeszowskiego szpitala MSW. Carint uważa, że zawiadomienie do prokuratury ma drugie dno.
— To zwykła taktyka procesowa mająca na celu opóźnienie wypłaty rekompensaty finansowej za wyremontowany oddział — odpowiada mecenas Krzysztof Górowski, reprezentujący sieć kardiologiczną Carint. Spółka tłumaczy, że remont został wykonany przez renomowaną, międzynarodową firmę, a wszelkie poniesione wydatki są udokumentowane. Aby zrozumieć całą sprawę, trzeba wrócić do początków publiczno-prywatnej współpracy w rzeszowskiej medycynie.
W 2013 r. Carint podpisał 15-letnią umowę dzierżawy oddziału szpitala. Zobowiązał się go wyremontować, dzięki czemu mógł liczyć na niższą stawkę za wynajem. Jeszcze wcześniej, bo pod koniec 2012 r., spółka podpisała umowę dotyczącą zabezpieczenia w rzeszowskiej placówce części procedur medycznych z obszaru kardiologii.
Problemy zaczęły się już po kilku miesiącach. Na początek nowy oddział prowadzony przez Carint nie dostał kontraktu z NFZ. Jak wynika z doniesień prasy regionalnej, już w lipcu 2013 r. szpital wypowiedział umowę dzierżawy. Zbigniew Widomski twierdzi, że powodów zerwania kontraktu było kilka, ale szczegółów nie ujawnia.
— Mogę jedynie powiedzieć, że spółka nie wywiązała się z warunków umowy — mówi Zbigniew Widomski. W 2014 r. konflikt jeszcze się zaostrzył. W maju na teren szpitala weszli komornicy, którzy mieli, zgodnie z wyrokiem sądu, wyeksmitować najemcę. Na łamach prasy tłumaczyli, że weszli do pracowni kardiologicznej, ponieważ spółka nie dostosowała się do orzeczenia sądu nakazującego opuszczenie pomieszczeń szpitala.
Obecnie przed sądem trwa spór dotyczący kosztów przeprowadzonego remontu oddziału. Oburzona sieć kardiologiczna zastrzega, że nie stoi on dzisiaj pusty.
— Dzięki naszej inwestycji placówka w Rzeszowie wyremontowała oddział, nie ponosząc przy tym żadnych kosztów. Po opuszczeniu oddziału przez Carint szpital otworzył w tych pomieszczeniach własną pracownię, gdzie od września 2014 r. wykonywane są świadczenia z zakresu kardiologii inwazyjnej. W związku z tym istnieją zasadne przypuszczenia, że powodem wypowiedzenia umowy były plany świadczenia usług kardiologii inwazyjnej we własnym zakresie, a nie we współpracy z nami — twierdzi Marcin Pająk z biura prasowego Carintu.