Silna grupa nacisku

Powstanie związków zawodowych w firmie może wróżyć kłopoty. Ale przede wszystkim nakłada na pracodawcę wiele obowiązków.

Silna grupa nacisku

Marta Biernacka, Joanna Inorowicz
opublikowano: 12-09-2005, 00:00

Powstanie związków zawodowych w firmie może wróżyć kłopoty. Ale przede wszystkim nakłada na pracodawcę wiele obowiązków.

Od 31 sierpnia trwa protest głodowy dziewięciu pracowników poznańskiej firmy Wyborowa. Strajk rozpoczął się, bo zarząd postanowił zwolnić 119 z 203 pracujących w zakładzie osób. 1 września minął czteroletni okres gwarancji zatrudnienia, wynegocjowany podczas prywatyzacji spółki z francuskim koncernem Pernod Ricard. Według zarządu firmy redukcja pracowników jest konieczna, by wprowadzić plan restrukturyzacji spółki. Jednak związkowcy nie chcą się na to zgodzić.

Taka sytuacja może zdarzyć się w każdym, nawet niewielkim przedsiębiorstwie.

— Do utworzenia związku zawodowego wystarczy 10 osób, które spiszą statut, wybiorą komitet założycielski i w ciągu 30 dni zarejestrują organizację w Krajowym Rejestrze Sądowym — mówi Mikołaj Illukowicz z Kancelarii Radców Prawnych M. Illukowicz i Partnerzy.

Obowiązek

Związek zawodowy w przedsiębiorstwie to dla pracodawcy przede wszystkim nowe obowiązki. Musi on konsultować z jego przedstawicielami wszystkie decyzje dotyczące zmian personalnych i aktów wewnątrzzakładowych.

— Chodzi m.in. o: regulamin wynagradzania, którego przyjęcie wymaga zgody związku, oraz układ zbiorowy pracy i regulamin pracy. Postanowienia tych ostatnich podlegają negocjacji z działaczami, ale można je wprowadzić bez ich podpisu — wyjaśnia Mikołaj Illukowicz.

Konsultacjom podlegają zarówno zwolnienia grupowe, jak i pojedyncze wypowiedzenia.

Związkowcy mają prawo być informowani o planach firmy — sprzedaży, przejęciu, wynikach.

Czas i pieniądze

Według raportu OECD (Organizacja Wpółpracy Gospodarczej i Rozwoju) z 2002 r. w firmach, w których istnieją związki zawodowe, o 20 proc. rosną koszty pracy.

— Gdy liczba członków związku przekroczy 150 osób, jego przewodniczący pobiera wynagrodzenie od firmy, ale jest zwolniony z obowiązku świadczenia pracy. Poza tym przedsiębiorca ma obowiązek udostępnić działaczom środki do prowadzenia działalności, np. lokal, telefon, komputer, faks itp. Udostępnienie odbywa się na podstawie umowy. Pracodawca może w niej zawrzeć warunek odpłatności za użyczone mienie, w praktyce zdarza się to niezwykle rzadko — mówi Stefan Kowalski z FPA Group, wcześniej sekretarz negocjacji ze związkami zawodowymi w dużym polskim koncernie.

Umowa może również zawierać punkt o zatrudnieniu dodatkowego personelu, np. sekretarki. O tym, kto płaci wynagrodzenie zatrudnionym przez związek, również decyduje umowa.

Z raportu OECD wynika też, że przedsiębiorstwa, w których są związki zawodowe są o 10-15 proc. mniej konkurencyjne niż te bez pracowniczych organizacji. O 20 proc. spada też ich wartość w oczach potencjalnych inwestorów.

— Inwestor musi wynegocjować umowę socjalną ze związkami. W takiej sytuacji działacze bardzo często żądają tak kosztownych pakietów socjalnych, że zakup firmy przestaje się opłacać — wyjaśnia Stefan Kowalski.

Spadek konkurencyjności może też łączyć się z dłuższym okresem podejmowania procesów decyzyjnych w firmie. Zarząd często nie może efektywnie wprowadzać postanowień — uniemożliwia to weto ze strony związku.

— Negocjacje układu zbiorowego pracy u jednego z moich poprzednich pracodawców trwają już prawie 4 lata, mimo że miały zakończyć się po 6 miesiącach — mówi Stefan Kowalski.

Aprobata

Pracodawca nie może zablokować powstania związków zawodowych, ani ograniczać ich działania. Członków zarządu związku nie można zwolnić, chyba że zostaną one odwołane przez członków organizacji, albo złapane na spożywaniu alkoholu w pracy. Związkowiec jest objęty szczególną ochroną do roku po zakończeniu funkcji związkowej.

— Jeśli nie uda się osiągnąć porozumienia np. co do zwolnień grupowych, płac, warunków pracy, to związek może uciec się do sporu zbiorowego. Wystąpić z roszczeniami i podać termin ich wykonania. Jeśli firma nie spełni ich na czas, strony powołują mediatora z listy Ministerstwa Gospodarki i Pracy, a jeśli to zawiedzie, dochodzi do strajku — wyjaśnia Mikołaj Illukowicz.

Pracodawca nie ma prawnych narzędzi, aby się przed tym bronić.

— Znam przypadek, w którym zarząd postanowił o zamknięciu jednego z zakładów spółki tylko po to, aby go na nowo założyć i zatrudnić nowych ludzi. Był to jedyny sposób na pozbycie się związkowców. Nie jest to jednak zgodne z prawem — mówi Robert Reinfuss, dyrektor personalny w Nowym Stylu.

Jak informuje Stefan Kowalski trwają dyskusje na temat nowelizacji kodeksu pracy, która ma dać pracodawcy możliwość przeprowadzania takiej operacji, tzw. lokautu.

Współpraca

Dopóki polskie prawo nie stanie się bardziej przychylne dla przedsiębiorców, pracodawcom pozostaje szukać sposobów na poprawne ułożenie relacji ze związkami lub metod na przeforsowanie swoich decyzji.

Zdaniem Małgorzaty Głębockiej, dyrektor personalnej w Sonion Polska, z działaczami trzeba współpracować.

— Jesteśmy elastyczni, szukamy kompromisów, raz w miesiącu spotykamy się z przedstawicielami organizacji i konsultujemy decyzje punkt po punkcie. Staramy się przekonać ich, że zmierzamy w jednym kierunku, budujemy wspólne dobro — mówi Małgorzata Głębocka.

Podkreśla, że podstawą w kontaktach ze związkowcami jest dobra znajomość prawa pracy i ciągła edukacja w tym zakresie.

— Ważne jest, aby każda rozmowa kończyła się pisemnym protokołem. Związki lubią wracać do tego samego tematu. Istotne jest też solidne prowadzenie polityki informacyjnej. Na przykład: jeśli o zmianie warunków umowy o pracę na czas nieokreślony danego pracownika nie zostaną zawiadomione związki, decyzja w tej sprawie będzie nieważna — zaznacza Małgorzata Głębocka.

Według Roberta Reinfussa pracodawca powinien traktować związki jako metodę na rozwiązywanie problemów z pracownikami, legitymizować swoje działania poprzez ich zgodę. Siadać do negocjacji i przekonywać działaczy do określonych rozwiązań. Na pierwsze spotkanie ze związkowcami nie można przyjść z gotowym projektem, ale negocjować powoli, od podstaw. Istotne jest też to, że pracodawca zawsze powinien sam wychodzić z konkretną inicjatywą. I przede wszystkim nie bać się związków. Strach osłabia siłę przetargową, sprawia, że nie proponuje się warunków optymalnych dla firmy.

— W jednym z moich poprzednich miejsc pracy, Kompanii Piwowarskiej, takimi sposobami udało się wynegocjować układ zbiorowy, który był rocznie o 1 mln zł tańszy niż poprzedni — mówi Robert Reinfuss.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Biernacka, Joanna Inorowicz