Skarb forsuje parkiet dla KSC

Resort oficjalnie rozpoczął przekonywanie związkowców do giełdy. Na razie bez skutku. Kolejna szansa w poniedziałek

Pracownicy spółki i plantatorzy buraków musieli wczoraj przełknąć gorzką pigułkę. Na spotkaniu z przedstawicielami Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP) usłyszeli bowiem, że resort widzi prywatyzację Krajowej Spółki Cukrowej Polski Cukier (KSC) poprzez giełdę. Czyli zupełnie inaczej niż jeszcze dwa miesiące temu.

Zastrzyk finansowy

— Chcemy przeprowadzić prywatyzację skutecznie, z korzyścią dla skarbu państwa i przy zachowaniu charakteru pracowniczo-plantatorskiego. Dlatego proponujemy związkowcom wysłanie KSC na giełdę w taki sposób, żeby otrzymali 50 proc. plus jedną akcję i zachowali władztwo korporacyjne w spółce — mówi Tomasz Lenkiewicz, wiceminister skarbu.

Do tej pory obowiązującym wariantem prywatyzacji było skierowanie oferty — obejmującej 78,51 proc. akcji KSC, posiadanych przez skarb państwa — wyłącznie do pracowników spółki i zaopatrujących ją plantatorów buraków cukrowych (łącznie uprawnionych do obejmowania akcji było około 17 tys. osób). 30 marca jednak — po protestach związkowców — MSP odstąpiło od oferty.

Teraz liczy na to, że związkowcy dadzą się przekonać do wprowadzenia KSC na warszawską giełdę.

— Taka formuła prywatyzacji, pod kontrolą Komisji Nadzoru Finansowego, byłaby bardziej przejrzysta, a to właśnie niejasności i podejrzenia, że akcje po cichuchcą skupić nieuprawnione podmioty, wywołały fiasko poprzedniej oferty. Pracownikom i plantatorom będzie też łatwiej zdobyć finansowanie na zakup akcji — twierdzi Tomasz Lenkiewicz.

Korzyści — zdaniem resortu — będą też widoczne w państwowej kiesie.

— IPO da skarbowi państwa jednorazowy zastrzyk finansowy, a nie przychody rozłożone na 7 lat. Rynkowa wycena i wyższa płynność akcji powinny też sprawić, że do państwowej kasy trafi więcej pieniędzy — mówi Tomasz Lenkiewicz.

Nie i koniec

Wysłanie KSC na giełdę nie będzie jednak proste. Trzeba m.in. zmienić przepisy (ustawę o przekształceniach własnościowych w przemyśle cukrowniczym i wydane na jej mocy rozporządzenie o programie prywatyzacji KSC), co — zdaniem resortu — zajmie minimum pół roku.

Większy problem mogą jednak sprawić pracownicy spółki i plantatorzy, którzy wielokrotnie podkreślali, że na giełdę zgody nie będzie. Nie inaczej jest tym razem.

— Jesteśmy niezadowoleni, że nasza koncepcja prywatyzacji została przez MSP odrzucona. Giełda jest nam zupełnie niepotrzebna. Duzi europejscy gracze cukrowi wcale nie są spółkami notowanymi, a np. Nordzucker został właśnie stworzony przez pracowników i plantatorów — komentuje Stanisław Lubaś, szef NSZZ Solidarność Pracowników KSC.

Na poniedziałek zaplanowano kolejne spotkanie w resorcie. Oczekiwania związkowców się nie zmieniły.

Cukier krzepi wyniki

— My tę spółkę wyciągnęliśmy z tarapatów finansowych, kiedy 10-11 lat temu miała 300 mln zł strat, więc to my czujemy się jej właścicielami. Poprzednią koncepcję prywatyzacji należy tylko uszczelnić, żeby do KSC nie mógł po cichu wejść żaden podmiot, tak jak próbował to zrobić Maspex Wadowice — mówi Stanisław Lubaś.

Poprzedni rok obrotowy 2010/2011 spółka zakończyła rekordowymi wynikami — 1,8 mld zł przychodów ze sprzedaży i 283 mln zł zysku netto. — Ten rok będzie lepszy niż poprzedni — zapowiada Sylwia Kalska z biura zarządu KSC.

Dla rynków finansowych KSC byłaby łakomym kąskiem. Jej akcjami w poprzednim podejściu do prywatyzacji zainteresowany był m.in. Plantator, który został założony właśnie po to, by kupić cukrowego giganta. Od plantatorów i pracowników spółka miała odkupywać akcje za pieniądze uzyskane od OFE i TFI. W nowym modelu prywatyzacji Plantator również chętnie się odnajdzie, a debiutowi giełdowemu wróży sukces.

— Jest to sektor bardzo dobrze postrzegany przez rynki finansowe, a sama KSC ma duży potencjał rozwoju, więc nie będzie problemów ze znalezieniem inwestorów. Bardzo chętnie zaangażujemy się kapitałowo w Polski Cukier, kupując akcje również przez giełdę. Debiut na parkiecie na pewno pozwoli na rynkową wycenę spółki, przy zachowaniu praw pracowników i plantatorów do posiadania pakietu kontrolnego. Dzięki stabilnemu akcjonariatowi finansowemu KSC ma dużą szansę stać się silnym graczem regionalnym — mówi Paweł Bala, prezes Plantatora.

— Sytuacja polskiego producenta cukru jest inna niż już obecnej na giełdzie ukraińskiej Astarty. Ze względu na przynależność do Unii Europejskiej Polskę obowiązują limity cukrowe, które utrzymują wysokie ceny cukru. Jest to bardzo korzystne dla wyników spółek cukrowniczych, ale zawsze istnieje ryzyko, że w przyszłości nastąpi zmiana prawa i wtedy sytuacja branży może się pogorszyć — tłumaczy Jakub Szkopek, analityk DI BRE Banku.

40

proc. Taki udział w polskim rynku cukru ma KSC.

JUŻ PISALIŚMY

„PB” z 15.05. 2012 r.

Dwa tygodnie temu „Puls Biznesu” informował, że resort przygotowuje koncepcję prywatyzacji KSC przez giełdę.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska, Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu